esencja życia

Życie to nie dar lecz odwieczne prawo. Byliśmy, jesteśmy i będziemy.

87) Konflikt arabsko – żydowski w Palestynie (4.CZĘŚĆ) – Druga Intifada, II Wojna Libańska, Al-Fatah i Hamas, tunele przemytnicze, dyskryminacja palestyńskich Arabów, Hamas i ISIS, Żydzi i Chazarowie, rdzenne ludy semickie i pojęcie „Palestyńczyk”, rozgrywki polityczne w Palestynie, przyszłość Autonomii Palestyńskiej

10 komentarzy

zz1079 - West_Bank-

Zachodni Brzeg Jordanu

Druga Intifada /Al-Aksa/ (2000-2004)

„Jasir Arafat wybrał Gazę jako swoją pierwszą stolicę Autonomii Palestyńskiej. W marcu 1996 w Gazie odbyła się inauguracyjna sesja Palestyńskiej Rady Narodowej. Palestyńska populacja w Strefie Gazy cierpiała z powodu złego zarządzania i wysokiej korupcji. Większość inwestycji budowlanych i przemysłowych w Gazie było uzależnionych od wysokich łapówek, których wymagała administracja oraz palestyńskie siły bezpieczeństwa'[cyt.: Wiki]. Powodowało to wzrost niezadowolenia społecznego, ponieważ, jak zwykle cały gniew skierowany był w stronę Izraela. Następny izraelski premier, Ehud Barak, ponownie podjął negocjacje z Arafatem, oferując w czasie rozmów w Camp Dawid w 2000 r. utworzenie państwa palestyńskiego składającego się z dwóch części – Zachodniego Brzegu i Strefy Gazy. „Jednak w międzyczasie Barak przegrał kolejne wybory i nowy premier, Ariel Szaron, zablokował dalsze negocjacje.”

Po załamaniu się kolejnych rozmów pokojowych w Camp David(11-25 lipca 2000 r.) społeczność arabska, rozgoryczona trudnymi warunkami życia i zniechęcona brakiem efektów procesu pokojowego, wznieciła bunt. Gdy we wrześniu 2000 wybuchło drugie palestyńskie powstanie Intifada Al-Aksa, zbrojne organizacje Hamas i Islamski Dżihad przeprowadziły ze Strefy Gazy wiele ataków terrorystycznych na Izrael. Był to także początek ostrzału rakietowego i moździerzowego żydowskich osiedli oraz terenów przygranicznych ze Strefą. Arabskie demonstracje zostały brutalnie stłumione przez izraelskie wojsko, które stosowało nadmierną siłę wobec cywilnej ludności arabskiej. Burzono domy, wkraczano do obozów dla uchodźców (np. masakra w obozie Jenin 3 kwietnia 2002 r.), zniszczono buldożerami lotnisko w Gazie. Autonomia Palestyńska została ograniczona przez Izrael ekonomicznymi restrykcjami. W wyniku działań izraelskiej armii w Autonomii Palestyńskiej zniszczone zostały budynki mieszkalne, instytucje, sklepy, szkoły, szpitale i drogi. Mimo zawartego w trakcie tych zdarzeń porozumienia w Szarm el-Szejk (16-17.10.2000) nie stosowała się do nich żadna ze stron – ani radykalne ugrupowania palestyńskie, takie jak Hamas, ani izraelska armia. Zamachy bombowe ze strony arabskiej wywoływały akcje odwetowe ze strony izraelskiej w postaci różnych operacji wojskowych an terytorium Autonomii Palestyńskiej. Przystąpiono do likwidowania organizacji bojowych, nieustannie ścigano dowódców ugrupowań należących do OWP oraz przeprowadzano akcje pacyfikacyjne, którym towarzyszyły rewizje i aresztowania. Wprowadzano też kolejne restrykcje. Arafat próbował sprawiać wrażenie, że chce zapanować nad arabskimi radykałami, ale tak naprawdę wspierał skrycie ich działalność. 4 października USA oficjalnie uznały palestyńskie organizacje Hamas, Islamski Dżihad i Hezbollah za terrorystyczne ugrupowania, które należy zwalczać.

W 2002 r. rozpoczęła się kolejna seria ataków bojowników palestyńskich, które spowodowały śmierć 135 Izraelczyków. W odpowiedzi wojska izraelskich dokonały inwazji na Zachodni Brzeg, której skutkiem była śmierć kilkuset arabskich mieszkańców i zrównanie z ziemią całych kwartałów mieszkalnych (operacja „Obronna Tarcza”). Izraelskie oddziały wojskowe wkroczyły do kilku miast Zachodniego Brzegu, wprowadzając godzinę policyjną. Akcja wojsk izraelskich trwała 3 tygodnie. Zginęło ponad 500 Arabów. ” Raport ONZ na temat operacji stwierdza, że ‚Obie walczące strony zachowywały się w taki sposób, że często narażały cywili na niebezpieczeństwo’„[cyt.: Wiki].

W czerwcu 2002 r. wzdłuż granicy z Zachodnim Brzegiem Izrael rozpoczął budowę betonowo-żelaznego „Muru Bezpieczeństwa” 4-metrowej wysokości (zamierzona długość muru: 350 km.) z czujnikami elektrycznymi i wzmocniony zaciekami z drutu kolczastego, który miał chronić ludność żydowską przed dalszymi arabskimi zamachami terrorystycznymi, które stały się nieodłącznym elementem życia w Izraelu. Przy tej okazji Izrael zabrał 10 % terytorium Zachodniego Brzegu.

W trakcie trwania intifady były podejmowane próby znalezienia porozumienia. W końcu pod naciskiem USA J. Arafat zgodził się na wprowadzenie reform w Autonomii Palestyńskiej. Najpierw wybrano premiera (pierwszego w historii Autonomii), został nim 19.3.2003 r. Mahmud Abbas (sprawował tę funkcję do 6.9.2003), który podjął próbę reformy palestyńskich sił bezpieczeństwa. Tymczasem 11 maja 2003 r. izraelska armia pod naciskiem USA zdjęła częściowo blokadę terytoriów Autonomii. „Miał to być gest dobrej woli ułatwiający Abbasowi wprowadzenie reform”[cyt.: Wiki]. Arafat pozostał nadal przywódcą OWP. 29 maja 2003 r. odbyło się w Jerozolimie spotkanie premiera Izraela A. Szarona i Mahmuda Abbasa. Co prawda w rozmowach ukazały się między nimi różnice w sprawie sposobu ograniczania działalności radykalnych ugrupowań palestyńskich odpowiedzialnych za zamachy, jednak Abbas obiecał nakłonić przywódców tych do przerwania zbrojnych ataków przeciwko Izraelowi. W zamian za to Szaron zapowiedział całkowite zniesienie blokady Zachodniego Brzegu i wpuszczenie 25 tys. palestyńskich pracowników do Izraela. 30 maja Izrael zaczął łagodzenie restrykcji wobec ludności palestyńskiej. 1 czerwca złagodzono blokadę Autonomii i zaczęto zwalniać palestyńskich więźniów. 4 czerwca 2003 r. odbył się w Akabie szczyt prezydenta USA G. Busha z A. Szaronem oraz premierem Autonomii Palestyńskiej Mahmudem Abbasem. Szaron wyraził poparcie dla powstania w przyszłości państwa palestyńskiego, a Abbas oficjalnie potępił terroryzm i oświadczył, że jest za zakończeniem intifady. Oznajmiono zawieszenie broni, jednak radykalne ugrupowania palestyńskie (Ludowy Front Wyzwolenia Palestyny, Hamas i Islamski Dżihad) odrzuciły je, opowiadając się za kontynuacją zbrojnego powstania, i nasiliły swoją działalność w Strefie Gazy. Od czerwca do sierpnia 2003 miała miejsce kolejna seria zamachów. We wrześniu 2003 r. palestyński premier Mahmud Abbas, nie mogąc wprowadzić skutecznych reform w Autonomii Palestyńskiej i przy jednoczesnym konflikcie o władzę z Arafatem, podał się do dymisji. Nowym premierem został 6 września 2003 r. Ahmed Korei. Radykalne arabskie ugrupowania kontynuowały zamachy terrorystyczne.

18 grudnia 2003 r. Szaron przedstawił własny plan rozwiązania konfliktu i zapowiedział, że jeśli impas w rozmowach będzie się utrzymywał, jego kraj wytyczy nowe granice z „barierami bezpieczeństwa” oddzielającymi Izrael od terytoriów Zachodniego Brzegu oraz Strefy Gazy. Plan zakładał jednocześnie wcześniejsze, niż do tej pory zakładano, powstanie państwa palestyńskiego oraz likwidację części osiedli żydowskich. Plan Szarona spotkał się z odmową ze strony Autonomii, a rok 2004 również stał pod znakiem comiesięcznych zamachów ze strony radykalnych bojowników arabskich.

25 lutego 2004 r. Izrael zajął konta palestyńskich organizacji bojowych opiewające na kwotę ok. 8 mln dolarów i pochodzących głównie z Iranu oraz Syrii. Okazało się również , że władze Autonomii Palestyńskiej o wszystkim wiedziały i wspierały ugrupowania należące do OWP. Natomiast w październiku 2004 r. izraelska armia przeprowadziła dużą operację wojskową w Strefie Gazy wymierzoną w infrastrukturę palestyńskich organizacji bojowych. Zniszczono wiele warsztatów zbrojeniowych oraz przejęto dużo broni i materiałów wybuchowych. Celem było uniemożliwienie ostrzału rakietowego terytorium Izraela. W toku operacji doszło do ciężkich walk z grupami Hamasu. 11.11.2004 r. w Paryżu zmarł J. Arafat, a wraz z jego śmiercią zaczęła wygasać siła palestyńskiego powstania Intifady.

Nowy przewodniczący OWP Mahmud Abbas wznowił proces pokojowy z Izraelem, jednak proces ten poważnie utrudniały radykalne ugrupowania bojowe Autonomii Palestyńskiej. Z kolei strona palestyńska stale oskarżała władze Izraela o niechęć do osiągnięcia porozumienia. Po śmierci Arafata przewodzenie w OWP przejął M. Abbas, a w obrębie OWP pogłębiły się różnice między działaczami umiarkowanymi i radykalnymi. Ogólnie jednak pod jego przywództwem radykalność organizacji Hamas zmalała. 15 stycznia 2005 r. Mahmud Abbas został prezydentem Autonomii Palestyńskiej. 8 lutego 2005 doszło do spotkania między Abbasem i Szaronem. Ogłoszono zawieszenie broni, a wojska izraelskie wycofały się ze Strefy Gazy, ewakuując wszystkie żydowskie osiedla z jej obszaru. „Zlikwidowano także wszystkie bazy wojskowe i zniesiono zamknięte strefy militarne (w tym opuszczono międzynarodową granicę Strefy Gazy z Egiptem – Egipt zobowiązał się do przejęcia kontroli nad granicą i uniemożliwienia przemytu zakazanych towarów). Pod kontrolą izraelską pozostały jedynie przejścia graniczne, w tym sprawowano monitoring nad przejściem między Strefą a Egiptem w Rafah” [cyt.: Wiki]. 12 września 2005 zakończyła się oficjalnie trwająca od 38 lat (od 1967) okupacja Strefy Gazy, jednak Izrael nadal kontrolował przestrzeń powietrzną i morską Gazy.

Mimo wycofania sie wojsk izraelskich ze Strefy Gazy, Arabowie  wciąż odpalali rakiety w kierunku Izraela, na co Izraelczycy odpowiadali ostrzałem artyleryjskim lub lotniczym. W wyniku jednego z takich ostrzałów zginęło kilku mieszkańców Gazy. Hamas oznajmił wtedy zakończenie rozejmu, który obowiązywał od lutego 2005. 25 czerwca 2005 arabscy bojownicy zabili 2 izraelskich żołnierzy, a jednego porwali. W odwecie wojska izraelskie przeprowadziła ofensywę w Strefie Gazy, która trwała do listopada 2006 r.

zz1080 - West_Bank_&_Gaza_Map_2007

Mapa Zachodniego Brzegu i Strefy Gazy z 2007 –

25 stycznia 2006 r. Hamas wygrał wybory parlamentarne w Autonomii Palestyńskiej (uzyskał 76 miejsc w 132-osobowym parlamencie), pokonując dominujący do tej pory w polityce i bardziej umiarkowany Fatah. Ponieważ jednak Hamas nie chciał uznać Izraela i nie był gotów wyrzec się przemocy, państwa zachodnie, dalej postrzegając organizację Hamas jako terrorystyczną, wstrzymały pomoc dla Autonomii. Natomiast Izrael zamroził dochody pochodzące z podatków ludności żyjącej na terenie Autonomii. Wszystko razem spowodowało gospodarczą zapaść i zmusiło wielu mieszkańców Autonomii do emigracji zarobkowej. „Po przejęciu kontroli nad Strefą Gazy Hamas rozpoczął usuwanie urzędników Al-Fatah ze wszystkich stanowisk. Amnesty International poinformowała o zamknięciu gazet i nękaniu dziennikarzy. Doszło również do prześladowań i napaści na chrześcijan. Przez cały ten czas Hamas kontynuował przemyt broni i amunicji do Strefy Gazy. Broń ta była wykorzystywana do ostrzału rakietowego przygranicznych terenów Izraela”[cyt.: Wiki].

Po wygranej Hamasu, z upływem kolejnych tygodni,  dochodziło do coraz bardziej krwawych walk między Hamasem a Fatah.

Mimo wycofania sie wojsk izraelskich ze Strefy Gazy, Arabowie  wciąż odpalali rakiety w kierunku Izraela, na co Izraelczycy odpowiadali ostrzałem artyleryjskim lub lotniczym. W wyniku jednego z takich ostrzałów zginęło kilku mieszkańców Gazy. Hamas oznajmił wtedy zakończenie rozejmu, który obowiązywał od lutego 2005. 25 czerwca 2005 arabscy bojownicy zabili 2 izraelskich żołnierzy, a jednego porwali. W odwecie wojska izraelskie przeprowadziła ofensywę w Strefie Gazy, która trwała do listopada 2006 r.

Druga Wojna Libańska (12.7-14.8. 2006)

W tym samym czasie wybuchła II Wojna Libańska, która była militarną reakcją Izraela na uprowadzenie przez libańską organizację terrorystyczną Hezbollah dwóch izraelskich żołnierzy (obydwaj zostali zabici, a ciała zwrócono później Izraelowi). Celem Izraela w tym konflikcie było jak najdotkliwsze osłabienie bojówkarzy z Hezbollah, którzy mieli swoje bazy w południowym Libanie i stamtąd przeprowadzali akcje przeciwko Izraelowi. Zanim konflikt rozpoczął sie na dobre, bojownicy Hezbollahu ostrzelali rakietami izraelskie miasta przygraniczne. Izrael odpowiedział na te wydarzenia masowymi bombardowaniami i atakami artyleryjskimi na cele w Libanie, które niszczyły infrastrukturę cywilną. W wyniku konfliktu śmierć poniosły tysiące osób, większość doniesień mówi o tym, że byli to przede wszystkim libańscy cywile. Ok. miliona Libańczyków zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów (podobnie jak 300-500 tys. Izraelczyków, którym umożliwiono powrót na teren Izraela). Dzięki staraniom ONZ po 33 dniach walk doszło do zawieszenia broni, a 8 września Izrael zniósł blokadę morską wybrzeża Libanu, co stanowiło oficjalne zakończenie wojny. Mimo wspólnie podjętych prób przez libański rząd i międzynarodowe siły pokojowe nie udało się rozbroić Hezbollah.

Na początku 2007 r. w Strefie Gazy zaczęło  dochodzić do gwałtowne starć pomiędzy zbrojnymi frakcjami Hamasu i Al-Fatah, które to starcia w końcu przybrały formę wojny domowej. 14.6.2007 Hamas ostatecznie przejął zbrojną kontrolę nad Strefą Gazy, ogłaszając się legalnym rządem Autonomii Palestyńskiej. Wobec zaistniałej sytuacji Izrael ponownie wprowadził blokadę tego obszaru. Natomiast prezydent Abbas ogłosił stan wyjątkowy, rozwiązał dotychczasowy rząd i uformował nowy, ale już bez udziału Hamasu. Nowy rząd Autonomii został uznany przez społeczność międzynarodową, a Hams pozostał w całkowitej izolacji międzynarodowej. Rywalizacja i walki między Hamas i Fatah doprowadziły do sytuacji, w której dwa fizycznie oddzielone od siebie terytoria Autonomii Palestyny rządzone przez skłócone ze sobą ugrupowania zaczęły dryfować w różnych kierunkach politycznych, podważając w ten sposób zasadność ustanawiania państwa palestyńskiego.   Ponownie pojawiła się propozycja przyłączenia Zachodniego Brzegu do Jordanii i przejęcia Strefy Gazy przez Egipt (obydwa państwa okupowały wcześniej te tereny przez 18 lat).

„Według izraelskich danych, od przejęcia przez Hamas kontroli nad Strefą Gazy do końca stycznia 2008 na Izrael spadło 697 rakiet i 822 pociski moździerzowe.(…).W odpowiedzi Izrael atakował wyrzutnie rakiet i wojskowe obiekty Hamasu, a 19.9.2007 izraelski rząd ogłosił Strefę Gazy wrogim terytorium i wprowadził ograniczenia w dostawach paliwa i energii elektrycznej'[cyt.: Wiki]. W tej sytuacji z inicjatywy USA 27.11. 2007 r. w Annapolis doszło do międzynarodowej konferencji pokojowej i rozmów między izraelskim premierem Olmertem i prezydentem Autonomia Palestyńskiej Abbasem w sprawie utworzenia państwa palestyńskiego. Warunkiem było wypracowanie układu pokojowego przed końcem roku 2008 r.

Niezależnie od rozmów pokojowych przemyt broni z Egiptu do Strefy Gazy nielegalnymi tunelami wybudowanymi przez Hamas nie ustawał, policja izraelska znalazła 250 ton materiałów wybuchowych. W styczniu 2008 nastąpiło gwałtowne pogorszenie sytuacji i Izrael wstrzymał dostawy paliwa do Strefy Gazy, wywołując przerwy w dostawach prądu, oraz przeprowadził operacje lądowe i powietrzne (operacja „Gorąca Zima” w dniach 28.2-3.3.2008), w których  zginęło ok. 120 Palestyńczyków. W czerwcu 2008 r. Izrael i Hamas zawarły porozumienie o zawieszeniu broni, po którym Izraelczycy zaczęli stopniowo łagodzić blokadę Strefy Gazy. Zawarty w czerwcu rozejm miła obowiązywać do 19.12.2008. Wkrótce Hamas oskarżył Izrael o nie realizowanie znoszenia blokady i wielokrotne wtargnięcia na terytorium Gazy i wznowił ostrzał rakietowy Izraela. Aby zapobiec kolejnym ostrzałom bojowników arabskich i powstrzymać dalsze zbrojenie się Hamasu, w dniach 27.12.2008 – 18.1.2009. Izrael dokonał operacji „Płynny Ołów”, której celem było zniszczenie infrastruktury Hamasu i likwidacja członków Hamasu. W sumie zginęło 1300 Palestyńczyków i 13 Izraelczyków. Po 22 dniach walk doszło do zawieszenia broni i wycofania wojsk izraelskich. Na początku 2009 Amnesty International zarzuciło Hamasowi torturowanie i mordowanie swoich przeciwników politycznych podczas konfliktu w Gazie.

31.3.2009 nowym premierem Izraela został (po raz drugi) B. Netanyahu z prawicowego Likudu znany ze swojego ostrego kursu wobec władz Autonomii Palestyńskiej. Dlatego dyplomatyczne działania B. Obamy (też nowo wybranego prezydenta USA) nie przyniosły skutku i Netanyahu postanowił kontynuować izraelskie osadnictwo na Zachodnim Brzegu oraz we wschodniej części Jerozolimy. Oświadczył również, że byłby gotów zaakceptować jedynie całkowicie zdemilitaryzowane państwo palestyńskie. Później co prawda niespodziewanie ogłosił 10-miesięczne zamrożenie osadnictwa na Zachodnim Brzegu, ale jednocześnie ogłosił plan budowy 1600 nowych domów we Wschodniej Jerozolimie. W międzyczasie dwukrotnie dochodziło do próby bezpośrednich negocjacji między Abbasem i Netanyahu, ale nie przyniosły one żadnego rezultatu. W tej sytuacji Abbas zaczął zabiegać o tzw. jednostronne uznanie państwa palestyńskiego, czyli uznanie przez poszczególne państwa bez akceptacji Izraela. Jednocześnie 23.9.2011 r. zgłosił wniosek o przyjęcie Autonomii Palestyńskiej do ONZ w granicach z 4 czerwca 1967 roku ze stolicą w Jerozolimie Wschodniej (Zachodni Brzeg, Strefa Gazy i Jerozolima Wschodnia).

Niedługo później znowu pojawił się ten sam problem: ostrzał rakietowy Izraela ze Strefy Gazy. W marcu 2012 Izrael odpowiedział nalotami, a w konsekwencji kolejnych prowokacji ze strony Hamasu zmasowaną operacją wojskową „Filar Obrony” (14-21.11.2012). Podczas tej operacji Izrael po raz pierwszy wykorzystał w szerokim zakresie nowy system obrony przeciwrakietowej („Żelazna Kopuła”), który okazał się bardzo skuteczny – przechwycił ok. 85 % wystrzelonych przez Hamas rakiet.

zz1081 - Autonomia Palestyńska

Aktualna mapa Autonomii Palestyńskiej

29.11.2012 ONZ nadała Palestynie status „nieczłonkowskiego państwa-obserwatora”

4 stycznia 2013 Mahmud Abbas na mocy dekretu przekształcił Autonomię Palestyńską w Państwo Palestyny, które do dzisiaj nie zostało uznane oficjalnie przez świat jako suwerenne państwo.

operacja „Obronny Brzeg” (8.7- 30.08. 2014)

W dniach 8/9.6.2014 r. ze Strefy Gazy wystrzelono ponad 100 rakiet na terytorium Izraela. Jednocześnie w wielu miejscach Autonomii doszło do licznych zamieszek zainicjowanych przez ludność arabską. Kilka dni później (12.6.2014) na Zachodnim Brzegu (między Betlejem a Hebronem) uprowadzono i zamordowano trzech izraelskich nastolatków. Hamas oficjalnie wyraził zadowolenie ze śmierci izraelskich chłopców, ale początkowo nie przyznawał się do popełnienia tego przestępstwa (zrobił to dopiero 20.8.2014 r. na konferencji prasowej w Turcji).

Po tych wszystkich zajściach wojsko izraelskie przeszukało setki domów i aresztowało kilkadziesiąt osób. Tymczasem niedaleko Jerozolimy izraelska policja znalazła mocno nadpalone zwłoki młodego Palestyńczyka. Prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas obwinił za śmierć Palestyńczyka władze Izraela, tak jak wcześniej Netanyahu oskarżył za śmierć 3 Izraelczyków organizację Hamas. Ostrzelanie rakietowe Izraela oraz śmierć 3 młodych chłopców pociągnęły za sobą akcję odwetową ze strony izraelskiej w postaci operacji zbrojnej, która okazała się najbardziej krwawym dotąd starciem między armią izraelska a palestyńskim Hamasem. 8.7.2014 wojsko izraelskie wkroczyło do Strefy Gazy z zamiarem całkowitego zniszczenia infrastruktury Hamasu, czyli wyrzutni rakiet i dziesiątek tuneli, przez które bojownicy Hamasu szmuglowali broń i przez które dostawali się nielegalnie na teren Izraela, aby tam dokonywać zamachów terrorystycznych. Podczas gdy Izraelczycy bombardowali cele w Strefie Gazy, a później rozpoczęli operację lądową, bojownicy Hamasu ostrzeliwali rakietami terytorium Izraela. Po ponad 50 dniach walk przerywanych licznymi zawieszeniami broni mającymi umożliwić pomoc humanitarną i nieraz łamanymi przez Hamas, 27 sierpnia doszło do ostatecznego zawarcia rozejmu.

Bilans ofiar i zniszczeń w Strefie Gazy po operacji „Obronny Brzeg” okazał się tragiczny. Zginęło ponad 2000 Palestyńczyków (w tym ponad pół tysiąca dzieci) i 70 Izraelczyków (zasługa „Żelaznej Kopuły”). Rannych zostało kilkanaście tysięcy Palestyńczyków. W ostatnich dniach wojny doszło do kilkudziesięciu egzekucji Palestyńczyków, których Hamas podejrzewał o szpiegostwo na rzecz Izraela. Ponad pół miliona osób na terenie Strefy Gazy stało się uchodźcami. Izrael zniszczył dziesiątki tysięcy budynków, w tym kilkadziesiąt szkół i kilkadziesiąt meczetów.

Organizacja Amnesty International oskarżyła Izrael o popełnienie zbrodni wojennych podczas operacji wojskowej w Strefie Gazy. Natomiast Abbas podpisał w grudniu 2014 Statut Rzymski, na podstawie którego powstał Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) w Hadze. To otworzyło drogę do zbadania przez MTK oskarżeń Autonomii Palestyńskiej przeciwko Izraelowi w sprawie zbrodni wojennych dokonanych na cywilach przez izraelskich żołnierzy  w trakcie operacji „Obronny Brzeg” (zresztą później,15 stycznia, Abbas obiecał Netanyahu wycofanie skargi, jeśli Izrael w najbliższych tygodniach wznowi negocjacje z władzami Autonomii). 7 stycznia sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun poinformował, że Palestyna przystąpi do MTK w dniu 1.4.2014.

Print

Strefa Gazy  (marsit.wp.pl)

Blokada Strefy Gazy nadal trwa, a życie tam staje się coraz większym koszmarem. Natomiast Hamasowi wiedzie się dobrze, bo ma bardzo bogatych sponsorów wśród krajów Ligi Arabskiej – hojnymi „darczyńcami” są m.in. Arabia Saudyjska i Katar. W październiku 2014 r. dowódca wojskowy Hamasu oznajmił, że trwa odbudowa sieci tuneli podziemnych na terenie Strefy Gazy i że naprawę tuneli rozpoczęto już „podczas jednego z humanitarnych zawieszeń broni osiągniętych podczas wojny.” Za to cierpią zwykli mieszkańcy Gazy. USA, które do tej pory przekazywały Autonomii Palestyńskiej prawie pół miliarda dolarów rocznie, rozważają zamrożenie tej pomocy, jeśli Abbas nie odstąpi od starań o przystąpienie Autonomii do Międzynarodowego Trybunału Karnego. Według USA Autonomia Palestyńska nie kwalifikuje się do tego, gdyż nie jest suwerennym państwem.

30.8.2014 r. Egipt wykrył i zniszczył kilka kolejnych tuneli przemytniczych na granicy ze Strefą Gazy (do tej pory zniszczył ich ogółem ponad 1700). Rozpoczął też wspólnie z Izraelem budowę muru sięgającego kilka metrów w głąb ziemi, tak aby budowa kolejnych tuneli w przyszłości stała się niemożliwa.

30.10.2014 r. Państwo Palestyńskie zostało oficjalnie uznane przez Szwecję – pierwsze państwo UE. 17.12. 2014 r. Parlament Europejski przyjął uchwałę o „zasadniczym” („in principle”) uznaniu państwowości palestyńskiej. Oznacza to, że ma ona charakter warunkowy, a tym warunkiem jest wzajemne uznanie się jako państw przez obydwie strony konfliktu arabsko-izraelskiego. Natomiast „zgłoszony wcześniej projekt uchwały o bezwarunkowym uznaniu Państwa Palestyńskiego został przez Parlament Europejski odrzucony”[cyt.: Wiki]. Jednak Abbas nie chce uznać istnienia Izraela jako „państwa żydowskiego”, gdyż według niego jest to sprzeczne z interesami izraelskich Arabów i uniemożliwia ewentualny powrót uchodźców palestyńskich (jest ich 6 milionów) na ziemie Izraela. Natomiast Netanyahu twierdzi, że jeśli ONZ uzna Państwo Palestyńskie, Izrael nie przyjmie tego do wiadomości.

Hamas i tunele przemytnicze

17.12.2014 r. UE podjęła decyzję o usunięciu Hamasu z listy organizacji terrorystycznych, ale już 19.1.2015 r. ministrowie spraw zagranicznych UE odrzucili decyzję Europejskiego Trybunału z dnia 17 grudnia 2014 r. i zdecydowali się na utrzymanie Hamasu na oficjalnej czarnej liście organizacji terrorystycznych.

— Hamas

Od 2007 r. Strefą Gazy faktycznie rządzi faktycznie Hamas. Teoretycznie Strefa Gazy wraz z Zachodnim Brzegiem jest obszarem znajdującym się pod administracją rządu Autonomii Palestyńskiej (na czele rządu stoi premier, przywódcą Autonomii, czyli głową tej struktury, jest prezydent M. Abbas).

Polecam (według mnie doskonały) artykuł na temat Hamasu autorstwa Józefa Dajczgewanda i Bogumiły Tyszkiewicz na stronie:

http://planeta-terra.blogspot.com/2009/01/hamas-fatah-palestyski-mira-i-wojna.html

— tunele

Tunele (cała sieć podziemnych korytarzy) -, którymi Hamas przemyca ładunki wybuchowe i broń, przebiegają pod granicą między Strefą Gazy i Izraelem oraz między Strefą Gazy i Egiptem. Tunelami szmugluje się również wiele innych produktów, w tym papierosy czy zwierzęta  przeznaczone do rytualnego zarżnięcia. Przywódcy Hamasu pobierają roczne opłaty od dzierżawców tuneli, a dzierżawcy zarabiają na handlu. W całą tą machinę zaangażowanych jest kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Tak więc przemyt tunelami to intratne zajęcie. Tuneli są setki, a wejścia do nich nierzadko znajdują się w podłogach prywatnych domów, szkół i szpitali:

Więcej szczegółów na:

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,6139851,Izrael_walczy_z_tunelami.html

Inny artykuł na temat tuneli:

—  http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/artykul,568,Tunele_Gazy

A tu film:

https://www.youtube.com/watch?v=LvQ2UFX2gY8 (Hamas -taktyki terrorystyczne w Strefie Gazy; 4:34 min)

dyskryminacja palestyńskich Arabów (Palestyńczyków) przez Arabów w innych krajach Ligi Arabskiej

Z mediów, szczególnie alternatywnych, ale i tych głównego nurtu, płynie zniekształcony obraz tego, co naprawdę dzieje się na Bliskim Wschodzie. Całe uderzenie w postaci oskarżeń i stronniczych osądów, jeśli chodzi o cierpienie ludności arabskiej w Palestynie, kierowane jest pod adresem Izraela. Natomiast nic nie mówi się o postawie arabskich „współbraci” w innych państwach. Z jednej strony kraje arabskie szczodrze wspierają finansowo Hamas i inne organizacje terrorystyczne na terenie Palestyny, bo mają w tym swój polityczny interes, z drugiej strony traktują palestyńskich Arabów jak ludzi drugiej kategorii. Nigdzie nie udziela im się obywatelstwa, nakłada sie na nich „surowe restrykcje w zakresie podróżowania po świecie arabskim”. Często byli masowo zabijani i wydalani. Umieszcza się ich „w specjalnych obozach, których nie można opuszczać, odseparowuje ich od innych uchodźców”. Pozbawia się wielu praw, zakazuje wykonywania wielu zawodów. W Kuwejcie w 1991 r. „było prześladowanych i siłą wydalonych z kraju 400 000 palestyńskich Arabów. ” Według 1547 dekretu Ligii Arabskiej z 1959 roku, Palestyńczycy nie mogą stać się obywatelami krajów arabskich, ‚w celu zachowania palestyńskiej tożsamości'”. Więcej smutnych szczegółów można przeczytać na stronie:

http://www.euroislam.pl/index.php/2014/11/jak-swiat-arabski-dyskryminuje-palestynczykow/

ISIS (ISIL) na terenie Autonomii Palestyńskiej

Pojawiają się informacje, że od jakiegoś czasu część palestyńskich terrorystów opuszcza Hamas i przyłącza się do radykalnego ISIS, aby prowadzić wojnę z Izraelem. Natomiast 18.1.2015 r. izraelska agencja bezpieczeństwa Szin Bet poinformowała o zatrzymaniu kilku izraelskich Arabów – członków komórki terrorystycznej Islamskiego Państwa, którzy przygotowywali atak terrorystyczny na terenie Izraela. Wiele wskazuje na to, że obok Ligii Arabskiej, Izraela i arabskich bojówek terrorystycznych w Palestynie do gry politycznej na obszarze Palestyny (wcześniej pisałam o strategicznym znaczeniu – geograficznym i politycznym – tego regionu) i na całym Bliskim Wschodzie dołączyła czwarta siła – Państwo Islamskie (ang. „Islamic State” -IS-, lub Islamskie Państwo w Iraku i Lewancie (ISIL)/ =Islamic State of Iraq and the Levant/, określane również innym skrótem z j. angielskiego „ISIS” (Islamic State of Iraq and Syria; Syria = w j. arabskim „Sham”).

zz1083 - Kaganat chazarski

Zasięg Kaganatu Chazarskiego w latach 650-850

VII. Żydzi i Chazarowie – Kaganat Chazarski (Chazaria) /VII wiek – ok. 1015/

Chazarowie (lud pochodzenia tureckiego) stworzyli w Azji poł.-wsch. między VII a IX w. ogromne imperium (Kaganat Chazarski/ Chazaria), które zajmowało obszar rozciągający się od Morza Czarnego, poprzez Kaukaz do Morza Kaspijskiego, od Morza Kaspijskiego do Morza Aralskiego i daleko na północ. W latach 395-614 i 629-636 w Palestynie panowało Cesarstwo Bizantyjskie. Żydzi byli w tych okresach prześladowani, siłą zmuszani do chrztu i nawracani na chrześcijaństwo. W latach 629-636 na ludności żydowskiej dokonywano pogromów. To sprawiło, że wielu z nich uciekało wtedy i później m.in. właśnie do Chazarii. I tak około 200 lat później, na przełomie VIII i IX w., kiedy Żydzi zadomowili się już w imperium Chazarów, Bulan, ówczesny chan Chazarów, wyznawców animizmu, szamanizmu, ale też po części islamu i chrześcijaństwa (panowała tam tolerancja religijna), wraz ze swoim dworem (kilka tysięcy magnatów) przyjęli ostatecznie judaizm jako religię narodową. Od tej pory na tronie chazarskim mogli zasiadać tylko władcy wyznający judaizm. Po rozpadzie imperium w XI w. w wyniku walk ze Skandynawami Chazarowie asymilowali się z najeźdźcami lub migrowali w różnych kierunkach. Część Chazarów rozpoczęła wędrówkę w kierunku Europy Wschodniej i potem Środkowej, mieszając się na przestrzeni wieków z ludami słowiańskimi. Również część chazarskich Żydów udała się w kierunku Europy.

Obecnie dzieli się wszystkich Żydów (obecnie ok. 13 milionów na całym świecie) na trzy grupy: aszkenazyjskich (zamieszkują Europe Wschodnią, Środkową, po części Zachodnią a od XVII w. Amerykę), sefardyjskich (zamieszkują głównie Półwysep Iberyjski i po części Europę Zachodnią) oraz mizrachijskich (zamieszkujących Bliski Wschód). Wyznawcy judaizmu (żydzi) nie stanowią jednolitej grupy religijnej – judaizm dzieli się na wiele odłamów. Najbardziej radykalni wśród nich są ortodoksyjni żydzi (małe „ż”). Również Żydzi (duże „Ż”), czyli biologiczni potomkowie starożytnych Hebrajczyków (nie wszyscy z nich automatycznie wyznają judaizm), są zróżnicowani etnicznie, tzn. czystość więzów krwi (którą można wykazać testami genetycznymi) jest wśród nich bardzo różna, jak i zróżnicowana jest domieszka genów nie-hebrajskich. Bierze się to stąd, że na przestrzeni ponad 3 tys. lat – czasu niekończących się migracji w różnych możliwych kierunkach oraz najazdów różnych narodów na obszar Palestyny – nie wszyscy Izraelici, a potem Żydzi, przestrzegali tzw. zasady czystości małżeństw. Zresztą dotyczy to wszystkich narodów świata. We wpisach opartych na readingach Cayce’ego widać, że historia ludzkości to nieprzerwane migracje i mieszanie się różnych ras oraz grup etnicznych. Co prawda historia narodu żydowskiego jest szczególna, a właściwie szczególnie tragiczna, i w jej kontekście w sposób szczególny starano się dbać o ciągłość semickich genów (i nie wynikało to ze skrajnego nacjonalizmu czy rasizmu, ale obaw o przetrwanie narodu w obliczu wiecznych wygnań i pogromów), ale również w przypadku wszystkich innych narodów świata pojęcie biologicznej czystości nacji jest iluzją, bo taka genetyczna czystość po prostu nie istnieje. Ostateczne pytanie brzmi więc nie „czy”, lecz jaka część Żydów, zarówno tych w Palestynie jak i w diasporze zachowała genetyczną ciągłość od czasów starożytnych.

Szczególne zainteresowanie i kontrowersje wśród niektórych osób budzą Żydzi aszkenazyjscy. W odniesieniu do Żydów aszkenazyjskich istnieją teorie mówiące o tym, że są to zjudaizowani potomkowie Chazarów, a nie prawdziwi Żydzi, a naród żydowski, jeśli pominąć niewielkie grupki autentycznych Żydów, praktycznie już dawno przestał istnieć. Dowodem na to mają być liczne badania genetyczne. A wszystko to razem staje się z kolei podstawą do zakwestionowania zasadności powstania państwa Izrael. Takie skrajne teorie, według mnie mające niewiele wspólnego z rzeczywistością, wychodzą z ust osób, których przepełnia irracjonalna podsycana przeróżnymi teoriami spiskowymi. Po prostu istnieją na tym świecie ludzie, którzy nie są w stanie żyć bez nienawiści, potrzebują  jej jak tlenu, a jak wiadomo, do podtrzymywania nienawiści zawsze potrzebny jest wróg ( w tym przypadku albo Żydzi albo Chazarowie; „wygodniejsi” są Chazarowie, bo wtedy można się pozbyć etykietki antysemity i okrzyknąć się ‚filosemitą”). Zajadli „antychazarowie”, którzy inaczej myślących od nich  w tej kwestii nazywają „głupimi lemingami”, twierdzą również, że jedyni prawdziwi jeszcze „ortodoksyjni Żydzi-Semici”, nie uznają państwa Izrael, bo jest rządzone przez nie-Żydów, a większość izraelskiego społeczeństwa stanowią Chazarowie. Otóż również i tu antychazarowie mijają się jednak z prawdą, gdyż głównym powodem tego, że ortodoksyjni Żydzi nie uznają państwa izraelskiego jest jego świeckość, a oni jako skrajni wyznawcy judaizmu popierają tylko państwo teokratyczne. Już sam fakt, że Izrael jest świecki, jest dla nich rodzajem bluźnierstwem. Również prezentowanie wypowiedzi, w których jest mowa o gojach i pogardzie do reszty świata jest mało przekonujące, a to dlatego, że religijni fanatycy, skrajni nacjonaliści i rasiści istnieją w każdej nacji tego świata (a o przyczynie zrodzenia się pojęcia goja wyjaśniłam wcześniej). Generalizowanie jest najgorszym wrogiem prawdy, a w ten sposób dodatkowo nakręca się tylko ludzi. Ciekawa jestem, jak się czują Polacy słysząc, że są pijakami i złodziejami. Pewnie bardzo nieprzyjemnie. A właśnie takie stereotypy powstają poprzez świadome generalizowanie zjawisk.

Jeśli chodzi o badania genetyczne dotyczące Żydów aszkenazyjskich, to nie przedstawiłam ich tutaj, ponieważ jest ich mnóstwo i prawie każde mówi coś innego. I wciąż co jakiś czas pojawiają się te „najnowsze”, która przeczą poprzednim. Reasumując, w społeczeństwie dzisiejszego Izraela żyją zarówno Żydzi o różnym stopniu „czystości” genetycznej, jak i nie-Żydzi (Arabowie, Chazarowie i inni), wyznawcy judaizmu i ateiści. Teorię mówiącą o tym, że Izrael stworzyli Chazarowie i żądzą nim Chazarowie, którzy nie mają prawa do tych ziem, zdecydowanie odrzucam. Również używanie słowa „syjonizm” wyłącznie w pejoratywnym znaczeniu uważam za niesłuszne. Pierwotna idea, czyli stworzenie państwa narodowi żydowskiemu na ziemiach, z których został wbrew własnej woli wygnany i gdzie są korzenie jego tożsamości historycznej i religijnej, gdzie znajdują się najświętsze dla niego miejsca i gdzie mógłby się wreszcie czuć bezpiecznie i zachować jedność, nie jest dla mnie niczym złym. Natomiast pozostaje kwestia tego, jak ten powrót do ojczystej ziemi się odbył, jak dalej przebiegało osiedlanie się i jak państwo Izrael postępowało w kolejnych latach – niestety według mnie, mówiąc bardzo delikatnie, nie ma się czym chwalić, ale o tym napiszę we wnioskach końcowych.

VIII. Rdzenne ludy semickie Palestyny i palestyńscy Arabowie

— Palestyński nacjonalizm, pojęcia „Palestyńczyk”, „naród palestyński” i „państwo palestyńskie”

Tak jak w przypadku pojęcia „Żyd”, również określenie „Palestyńczyk” budzi kontrowersje i dlatego w internecie można znaleźć artykuły prezentujące bardzo różne punkty widzenia. Po zebraniu wielu faktów i informacji, również doszłam do własnych wniosków.

Co oznacza, a właściwie kogo reprezentuje pojęcie „naród palestyński”? Już wcześniej we wpisie była mowa o tym, że w 1946 roku, po lekturze książek na temat syjonizmu, Arafat, najprawdopodobniej egipski Arab, stał się nagle „palestyńskim nacjonalistą” i zaczął rozpropagowywać w przestrzeni publicznej pojęcie „narodu palestyńskiego”, który według Arafata był/jest jedynym rdzennym ludem w Palestynie i w związku z tym jedynym prawowitym spadkobiercą palestyńskiej ziemi. Jaser Arafat konsekwentnie budował swoją legendę i kreował byt nazwany przez siebie „państwem palestyńskim”, przekonując świat, że pochodzi z rdzennej „palestyńskiej” rodziny. Przed pojawieniem się Arafata na scenie politycznej pojęcia te nie były obecne w mediach. Mówiono jedynie o arabskiej i żydowskiej społeczności w Palestynie i o utworzeniu dwóch państw na tym obszarze – arabskiego i żydowskiego. Kiedy oficjalnie podzielono mandat brytyjski na dwa obszary, które miały być zaczątkiem dwóch przyszłych niezależnie od siebie funkcjonujących państw, nazwano je strefami: arabską i żydowską.

Czy w ogóle żyją jeszcze rdzenni Palestyńczycy – pierwsi pramieszkańcy geograficznej krainy Palestyny -, którzy przetrwali do dzisiaj? Jeśli tak, to raczej w szczątkowej ilości i już dawno zostali zarabizowani i zislamizowani. Przypomnę, że w VII w. zaczęła się inwazja Arabów i islamu na całym Bliskim Wchodzie aż po Indie. Co prawda Mahatma Gandhi doprowadził do bezkrwawego wyzwolenia Indii, ale musiano je podzielić na Indie i islamski Pakistan, gdyż muzułmanie grozili krwawą wojną domową. Powstał dwuczęściowy Pakistan (Zachodni i Wschodni; ze wschodniego powstała później Kambodża).

Pierwszymi znanymi współczesnej archeologii mieszkańcami środkowej Palestyny byli Kananejczycy, ale zostali oni podbici i z czasem wchłonięci przez Hebrajczyków. Dzisiaj już ich nie ma, choć propaganda Autonomii Palestyńskiej wmawia jej mieszkańcom (i również uczy w szkołach), że są bezpośrednimi potomkami Kananejczyków i m.in. w ten sposób stara się budować tożsamość palestyńską.

Kiedy Asyria najechała na północne królestwo Izraela, przeważającą część Izraelitów wypędzono, a na ich miejsce spędzono semicką ludność z obszarów na wschód od byłego królestwa, w większości byli to Aramejczycy i Amoryci, którzy tworzyli państwo asyryjskie (dlatego pierwotna modlitwa „Ojcze nasz” jest w j. aramejskim, gdyż Jezus Chrystus obok hebrajskiego, w którym rozmawiał z „uczonymi  w piśmie”, znał też j. aramejski, język ówczesnego ludu, do którego przemawiał; we wpisie 82 znajduje się treść tej modlitwy). Od tamtego czasu minęło prawie 2 tys. lat, podczas których przez Palestynę „przewinęli się” kolejni najeźdźcy: Grecy, Rzymianie wojska  Cesarstwa Bizantyjskiego, Persowie, Krzyżacy, Arabowie i Turcy.  Asyryjczycy zostali wchłonięci, a pozostała reszta zarabizowana i zislamizowana. Resztki rdzennych Asyryjczyków żyją jeszcze Syrii, Jordanii i Iraku. Natomiast obecna ludność Palestyny to Arabowie, którzy napłynęli tutaj od VII w. i jakiś śladowy procent zarabizowanych Asyryjczyków. Właściwie J. Arafat zrobił to samo, co zrobili i robią nadal Chazarowie wyznający judaizm – „podpiął siebie i palestyńskich Arabów” pod resztki rdzennych Semitów, wmawiając jednocześnie opinii publicznej przez całe życie, że Arabowie żyjący w Palestynie z nim na czele to rdzenny naród palestyński. Uważam to za zakłamywanie historii i świadome wprowadzanie opinii publicznej w błąd w celu realizacji osobistego celu politycznego, jakim było stworzenie wielkiej Palestyny po uprzednim zgładzeniu Izraela (przypominam, jak zachowywali się przywódcy palestyńskich Arabów w Jordanii i Libanie – tam pokazali swoje prawdziwe oblicze, za co zostali wyrzuceni). Pokazali, że w przyszłości mogliby się stać dokładnie tacy sami, jak ich obecni ciemiężyciele w Palestynie. Tak więc pojęcie „rdzennego Palestyńczyka” w odniesieniu do Arabów żyjących dzisiaj w Palestynie uważam za mit niezgodny  z prawdą.

Natomiast od czasu, kiedy palestyńscy Arabowie zaczęli być wywłaszczani ze swoich ziem, spychani na margines, a od 1967 r. okupowani (Strefa Gazy i Zachodni Brzeg), zaczęła się w nich budzić tożsamość uwarunkowana nieustanną walką o byt z Izraelem i tym, że w tej walce zostali opuszczeni przez inne kraje arabskie.  Dlatego w tym kontekście pojęcie „Palestyńczyk” jest w pełni uzasadnione, tak jak istnieje np. Jordańczyk, czyli jordański Arab, czy Syryjczyk – syryjski Arab.

Jeśli nowo powstałe państwo w Palestynie zawierałoby  w swojej nazwie słowo „arabski”, np. „Arabia Palestyńska (jak Arabia Saudyjska) czy „Palestyna Arabska”, wtedy świat bez wątpliwości i na zawsze byłby świadom tego, że istnieją dwa państwa, które mają równorzędne prawo do części obszarów w Palestynie i że wszyscy razem są Palestyńczykami, bo każde z nich łączy z tym rejonem historia i religia. Natomiast nazwa „Palestyna” zawsze będzie sugerować, że palestyńscy Arabowie są jedynymi rdzennymi i prawowitymi mieszkańcami tej ziemi, co nie jest prawdą. A czas robi swoje, ludzie zapominają lub po prostu nie interesują się historią, nie wnikając, co było ileś tam lat temu.

A tutaj link do ciekawego tekstu: http://talent.org.pl/czytelnia/judaizm/narodpalest.htm

(…)w czasie trwania Mandatu Brytyjskiego wszyscy obywatele terytorium mandatowego, Żydzi i Arabowie byli nazywani „Palestyńczykami”. 

Czy ktokolwiek może posiadać Palestynę na swoją wyłączność? Uważam, że nie. Zarówno Hebrajczycy w starożytności, jak i Arabowie w VII w. byli najeźdźcami tych terenów. Dlatego dzisiaj obydwie społeczności mają prawo do mieszkania na tej ziemi i powinny zrobić wszystko, aby żyć ze sobą w zgodzie i wzajemnym szacunku.

zz1084 - shrinking Palestine

Shrinking Palestine map cards  (mapki pokazujące „kurczącą się Palestynę”, czyli rozszerzanie się terenów w Palestynie kontrolowanych przez Żydów; zaznaczone kolorem białym)

IX. Podsumowanie, przemyślenia i wnioski

Zasadnicze pytanie brzmi: czy Żydzi mieli prawo do powrotu do Palestyny i do założenia państwa Izrael? Uważam, że tak. To są ich ojczyste ziemie, na których zachowali ciągłość historyczną – byli tu zawsze obecni, mnie lub bardziej licznie, ciągle wspierani przez diasporę żydowską z całego świata. Tu jest ich święta stolica Jerozolima ze Świątynnym Wzgórzem, na którym znajdują się resztki wspaniałej niegdyś Świątyni Jerozolimskiej. Tu bije serce judaizmu i nie są to słowa pełne pustego patosu, lecz fakty.

Kiedy Żydzi zaczęli wracać i budować swoje osiedla, Palestyna nie była gęsto zaludniona – po panowaniu Osmanów tereny te były zabiedzone i opuszczone. Poza tym Żydzi nie zdobywali ziemi w Palestynie poprzez kradzież czy na drodze przemocy, lecz dostali dla swojego planu pełne przyzwolenie Turków i mocarstw europejskich. Tak więc na początku wszystko odbyło się legalnie i zgodnie z prawem, a sprzedający swoje ziemie właściciele gruntów zapewne zarobili niezłe pieniądze. I to było dla nich najważniejsze. Fakt, że w ten sposób bezpowrotnie oddawali ziemie w ręce nie-Arabów, oraz przesądzali  tym samym o losie wywłaszczanych potem arabskich współbraci z Palestyny zapewne miał dla nich drugorzędne znaczenie. Niestety postępowanie społeczności żydowskiej w miarę upływu czasu stało się z moralnego punktu widzenia nie do przyjęcia. Nie wyrzuca się ludzi z ziemi, na której mieszkają od około 1300 lat! Przy dobrej woli można było budować nowe życie, respektując jednocześnie sąsiadów. Dalsze wypychanie ludności arabskiej  ze strefy arabskiej, która została Arabom prawnie przyznana, poprzez agresywne osadnictwo nie da się niczym usprawiedliwić. I wreszcie Wojna Sześciodniowa w 1967 r.- zaatakowany ze wszystkich stron Izrael miał absolutne prawo się bronić i odpierać atak, ale nie miał prawa zajmować kolejnych terytoriów, czyli Strefy Gazy i Zachodniego Brzegu. W ten sposób Żydzi zaprzepaścili możliwość pokojowego współistnienia z arabskimi sąsiadami. Przypomnę tylko na marginesie, że Zachodni Brzeg i Strefa Gazy trafiły wtedy z rąk jednych okupantów w ręce innego – Egipt I Jordania do 1967 r. okupowały te tereny przez 18 lat!

Arabowie mieli okazję założyć własne państwo, kiedy zrobił to Izrael, czyli w 1948 r.. Gdyby do tego uzyskali wtedy pomoc finansową państw arabskich, być może dzisiaj mieliby normalnie funkcjonujące państwo. Niestety ślepa nienawiść i obsesyjny cel zgładzenia Izraela po to, aby utworzyć wielką wspaniałą arabską Palestynę bez Żydów, zwyciężyła nad rozsądkiem i pragmatyzmem, a reszta świata arabskiego nie interesowała się ludności arabskiej w Palestynie.

Należy podkreślić jeszcze raz fakt, że to Arabowie jako pierwsi zaczęli w latach 20-tych rozkręcać spiralę przemocy i na kolejne wykupy ziemi przez Żydów zareagowali aktami przemocy i terroru: 1929 doszło do pogromu ludności żydowskiej w Hebronie. Dopiero  w odwecie na te zbrodnie Żydzi założyli własne bojówki terrorystyczne. Dalej było już tylko nakręcanie spirali nienawiści i przemocy – akcje ze strony Arabów i odwety ze strony Izraelczyków. Również w kolejnych latach wszystkie operacje wojskowe Izraela zawsze były reakcjami na wystrzeliwane w kierunku Izraela rakiety, a z czasem arabski terroryzm osiągnął taką skalę, że gdyby zliczyć wszystkie ofiary aktów terrorystycznych dokonywanych regularnie przez palestyńskich Arabów na ludności żydowskiej oraz ofiary wśród Arabów, które zginęły z rąk armii izraelskiej podczas wielu operacji wojskowych, bilans ofiar po obu stronach byłby wyrównany. Różnica natomiast jest taka, że wszelkie operacje wojskowe przeprowadzane przez Izraelczyków w Strefie Gazy są nagłaśniane w telewizji, a spektakularne i wstrząsające obrazy cierpiącej ludności arabskiej pokazywane w mediach oddziałują na emocje widzów. Izraelczyków zabijanych regularnie przez arabskich bojówkarzy na przestrzeni kolejnych dziesiątek lat mało kto pokazywał, tym bardziej, że kilka zabitych osób nie robi takiego wrażenia, jak masowa śmierć ludzi podczas wojny. A przecież wśród ofiar arabskich terrorystów było sporo bezbronnych cywilów. Dlatego sadzę, że pan Abbas ma prawo domagać się postawienia przed Trybunałem w Hadze wszystkich tych żołnierzy, którzy świadomie zabijali ludność cywilną w Gazie, ale jednocześnie ma również obowiązek domagać się osądzenia przez Trybunał wszystkich arabskich terrorystów operujących w Palestynie, którzy zabijali bezbronnych cywilów i dokonywali egzekucji na niewinnych Palestyńczykach tylko dlatego, że podejrzewali ich o zdradę, którzy z ludności cywilnej – kobiet i dzieci – robili żywe tarcze, przyczyniając się w ten sposób do ich śmierci. Inaczej działanie Abbasa będzie czystą farsą i hipokryzją.

Bardzo istotnym aspektem konfliktu arabsko-żydowskiego w Palestynie jest aspekt religijny. Miejscem narodzin hinduizmu i buddyzmu są Indie, judaizmu i chrześcijaństwa – Palestyna, a islamu – Półwysep Arabski. Tak jak Hindusi mają swój ośrodek kultu Waranasi nad świętą rzeką Ganges, gdzie dokonują rytualnych kąpieli ciała, tak Arabowie mają swoją Mekkę, Żydzi od starożytności i chrześcijanie od I wieku n.e. – swoją Jerozolimę. Kiedy Arabowie podbili Palestynę, mieli już swoją świętą Mekkę z sanktuarium Al-Akba. Izraelitom ich święte miejsce sprofanowano, a potem nowi najeźdźcy – właśnie Arabowie, doskonale znając znaczenie Świątynnego Wzgórza dla Żydów, wybudowali na nim meczet a potem kopułę, i do dziś utrzymują, że to ich święte miejsce i ich święta ziemia (jak już wspomniałam, Arafat negował nawet samo istnienie Świątyni Jerozolimskiej). Wszystko razem wyraża brak elementarnego szacunku dla innych religii. Takie zachowanie nie ustępuje ani na milimetr karykaturom Mahometa w satyrycznym magazynie „Charlie Hebdo”. Można jeszcze tylko zadać retoryczne pytanie: jak czuliby się muzułmanie, gdyby jeden najeźdźca spalił ich Al-Akbę, a kolejny wybudował w tym miejscu swoją świątynię, roszcząc sobie wyłączne prawo do tego świętego miejsca i całego regionu (tak jak robią to Arabowie od setek lat w Palestynie). Obecnie na Wzgórzu Świątynnym atmosfera znowu robi się napięta. Dochodzi do codziennych przepychanek, demonstracji i starć. Ludzie żyją tam jak na wulkanie. Codziennie coś się dzieje, tylko media o tym nie mówią.

Dla tych, którzy są zainteresowani aktualnymi wydarzeniami  w Palestynie i chcą wyrobić sobie własne zdanie, polecam ten link (od czasu operacji „Obronny Brzeg” sporo się wydarzyło) //wydarzenia od 30 sierpnia:  http://www.izrael.badacz.org/historia/palestynaonz11.html

I na koniec wnioski dotyczące szerszego kontekstu politycznego tego, co dzieje się na Bliskim Wschodzie. Otóż druga połowa XIX w. i lata XX w. do I wojny światowej, były okresem rodzenia się nacjonalizmów poszczególnych narodów, którym towarzyszyło nowe zjawisko –  imperializm i idący w parze militaryzm. Wtedy to europejskie mocarstwa, takie jak Wielka Brytania, Francja i Niemcy czy Rosja (Rewolucja Październikowa w 1917 r. zapoczątkowała nową erę w Rosji) rozpoczęły kolonizację innych kontynentów (Afryka i Azja), by w ten sposób zdobyć nowe źródła surowców i pozyskać nowe rynki zbytu. Był to początek walki między światowymi mocarstwami o dominację na świecie. I właśnie w ten klimat wpisywały się również: żydowski syjonizm i idee panarabizmu. Zarówno wypaczony żydowski syjonizm, jak i skrajny panarabizm są wyrazem tego samego – niezdrowego nacjonalizmu, którego celem jest zdominowanie innych państw czy całych regionów świata i któremu towarzyszy poczucie wyższości nad innymi narodami.  

Wcześniej w kilku miejscach artykułu opisałam, jak wyglądały i wyglądają gry polityczne na terenie Palestyny i jakie są cele poszczególnych graczy (m.in. rozdział 19 i 21b). USA i Europa, mimo werbalnych (czasami bardzo mocnych) upomnień, zasadniczo wspierają Izrael, bo silny militarnie Izrael to rodzaj zapory, który chroni Europę przed arabską ekspansją i islamizacją. Poza tym z jednej strony Europa tkwi między USA i Rosją, a z drugiej strony stoi pośrodku konfliktu arabsko-żydowskiego, który, jak pokazały ostatnie wydarzenia w „Charlie Hebdo” i sklepie koszernym w Paryżu, zupełnie niespodziewanie może się przenieść na jej terytorium, destabilizując jeszcze bardziej i tak już niepewną sytuacją związaną z Ukrainą. A komu zależy w tej chwili najbardziej na destabilizacji sytuacji w Europie i na ewentualnym przeniesieniu konfliktu palestyńskiego do Europy i dalszym skłócaniu członków UE? Odpowiedź jest chyba prosta. DLATEGO EUROPEJCZYCY MUSZĄ SIĘ TRZYMAĆ RAZEM!

Tak więc pat trwa, a sytuacja w Palestynie znowu robi się napięta. Codziennie dochodzi tam do znaczących incydentów, protestów i starć. Podczas gdy ludzie nie mają co jeść, Hamas ostentacyjnie testuje w Strefie Gazy nowe rakiety, które spadają do Morza Śródziemnego, a muzułmańscy duchowni nawołują do trzeciej intifady. Wzajemna nienawiść i nieprzejednanie siedzą głęboko  w umysłach i sercach wielu ludzi po obu stronach. W tej sytuacji wybuch kolejnej wojny wydaje się być tylko kwestią czasu. Natomiast jeśli chodzi o palestyńską ludność w Autonomii Palestyńskiej, to zacytuję zdanie z wp.pl, ponieważ dokładnie odzwierciedla to, co myślę: ” A palestyńska ludność? Ona kompletnie nikogo nie obchodzi i nigdy nie obchodziła – ani państw arabskich, ani Izraela, ani na pewno Hamasu.” A już najmniej prawdopodobnie nowego czwartego gracza w tej całej układance – Państwo Islamskie. Współodpowiedzialni za dotychczasowe cierpienia ludności w Autonomii Palestyńskiej są mniej lub bardziej wszyscy: Izrael, Hamas i państwa arabskie.

Chcę podkreślić, że nie faworyzuję żadnej ze stron – ani Żydów, ani Arabów (tak jak w przypadku USA i Rosji). Natomiast uważam, że obydwie strony, i to w takim samym stopniu, mają jeszcze potężną lekcję do odrobienia – pokazywanie prawdy historycznej, wzajemne wybaczenie i pojednanie. W obecnej patowej sytuacji, w której patologiczna wręcz nienawiść króluje w sercach wielu ludzi, zarówno wśród społeczności żydowskiej jak i arabskiej, wydaje się to niemożliwe. Również powstanie Państwa Palestyńskiego nie rozwiąże problemu, bo nienawiść i związana z tym walka nie ustaną. Ile razy można odbudowywać mały skrawek ziemi, jakim jest Strefa Gazy, jeśli wiadomo, że wystarczy wystrzelenie kolejnych rakiet przez Hamas, aby Izraelczycy ponownie zbombardowali ten obszar. A Hamas żyje z prowokacji. To ich sposób na życie i sposób walki, z którego nie zrezygnują, dopóki nie zniszczą państwa Izrael. Żeby zniszczyć Hamas, trzeba by było zniszczyć całą Strefę Gazy. Czy jest jakakolwiek szansa, że coś się zmieni? Według mnie jakaś szansa ukazałaby się na horyzoncie, gdyby po jednej i po drugiej stronie sceny politycznej, na czele obydwu rządów, pojawiły się bardzo silne charyzmatyczne osobowości w jednakowym stopniu zdeterminowane do tego, aby zawrzeć pokój i zacząć budować nowe relacje we wzajemnym poszanowaniu i zaufaniu, zmieniając mentalność umęczonej, skołowanej, zmanipulowanej i zastraszonej ludności Autonomii Palestyńskiej. Prywatnie obydwu społecznościom w Palestynie – arabskiej i żydowskiej – życzę, aby znalazły drogę do rozwiązania tego zawiłego konfliktu i zaczęły żyć ze sobą w pokoju i wzajemnym poszanowaniu.

Jakie są realne szanse, że w przyszłości nowo powstałe Państwo Palestyńskie przetrwałoby? Tu ciekawa analiza:  http://geopolityka.org/analizy/1350-geopolityka-palestynczykow

PS.: Następne wpisy będą dotyczyły znowu tematów czysto ezoterycznych, takich jak Mistrzowie Mądrości, eter i Kronika Akaszy.

Reklamy

10 thoughts on “87) Konflikt arabsko – żydowski w Palestynie (4.CZĘŚĆ) – Druga Intifada, II Wojna Libańska, Al-Fatah i Hamas, tunele przemytnicze, dyskryminacja palestyńskich Arabów, Hamas i ISIS, Żydzi i Chazarowie, rdzenne ludy semickie i pojęcie „Palestyńczyk”, rozgrywki polityczne w Palestynie, przyszłość Autonomii Palestyńskiej

  1. Dziękuję Moni za tą wspaniałą lekcję historii 🙂
    Prawdę powiedziawszy, podczas lektury tych 4-ech opracowań, poczułam się tak, jakbym przeniosła się w czasie i obserwowała ‚z góry’ przebieg wydarzeń…, uzmysłowiłam sobie również – jak ulotna jest nasza pamięć o wydarzeniach, o których przecież kiedyś się uczyłam…, a które zapoczątkowane w czasach starożytnych, prowadzą do dnia dzisiejszego…
    Można sobie tylko wyobrazić – ile było/jest takich wydarzeń – ukrytych, których nie jesteśmy w stanie wyśledzić, a które wywierają znaczący wpływ na bieg zdarzeń w naszym tu bytowaniu …

    Przykre to i nie napawające dumą, że tak wielu jeszcze ludzi cierpi z powodu nienawiści i zatwardziałości serc innych ludzi, ale… wiem, też, że nic nie dzieje się przypadkiem i że wszystko, co zadziewa się wokół nas ma swój ukryty sens i cel… Głęboko w to wierzę i jeszcze raz dziękuję 🙂 ❤

    • Małgosiu, dzięki za miłe słowa 🙂 ❤
      Przyznam się szczerze, że podczas pisania tych opracowań, kiedy przechodziłam z jednej epoki do następnej, to po prostu duchem tam byłam i przeżywałam tę atmosferę.
      – (…) uzmysłowiłam sobie również – jak ulotna jest nasza pamięć o wydarzeniach (…) a które zapoczątkowane w czasach starożytnych, prowadzą do dnia dzisiejszego…
      Całkowicie się z Tobą zgadzam!!
      – "Można sobie tylko wyobrazić – ile było/jest takich wydarzeń – ukrytych, których nie jesteśmy w stanie wyśledzić, a które wywierają znaczący wpływ na bieg zdarzeń w naszym tu bytowaniu …"
      Małgosiu, dokładnie tak!!
      – " wiem, też, że nic nie dzieje się przypadkiem i że wszystko, co zadziewa się wokół nas ma swój ukryty sens i cel… Głęboko w to wierzę"
      Też jestem o tym przekonana!!! Dla wielu osób może to zabrzmieć cynicznie, ale dusze nie przypadkowo wcielają się w określonym czasie i określonej nacji, współtworząc w ten sposób karmę zbiorową danego narodu. Do tego dochodzi jeszcze fakt, że przeszłe wydarzenia na określonych obszarach wciąż żyją w postaci pól memicznych, dodatkowo wpływając na sferę emocjonalną ludzi. Zresztą mówiłyśmy chyba o tym….
      Małgosiu, bardzo serdecznie Cię pozdrawiam! 🙂 ❤

  2. Moniko, może kiedyś zahaczysz tę tematykę i ingerencję istot pozaziemskich w nasze dzieje? Jeśli czujesz temat w ogóle 🙂

  3. Stello, na pewno podejmę się tego tematu, ale zanim to nastąpi, chce się zająć kilkoma innymi zagadnieniami. Pierwsze z nich, tak jak zapowiedziałam na koniec wpisu 87, będzie dotyczyło Mistrzów Mądrości (inne określenie: Wzniesieni Mistrzowie). Temat ten jest szczególnie bliski memu Sercu 🙂 Chociaż o temat Mistrzów otarłam się trochę we wpisie 20 (Beinsa Duno, Mikhael Aivanhov)
    Serdecznie pozdrawiam, Stello 🙂

  4. cyt: „Chcę podkreślić, że nie faworyzuję żadnej ze stron – ani Żydów, ani Arabów (tak jak w przypadku USA i Rosji). Natomiast uważam, że obydwie strony, i to w takim samym stopniu, mają jeszcze potężną lekcję do odrobienia – pokazywanie prawdy historycznej, wzajemne wybaczenie i pojednanie”.
    Moim zdaniem przedstawiona przez Ciebie fabuła jest jednak przesiąknięta żydoamerykańskim natchnieniem.
    Na uwagę powinny zasługiwać następujące fakty:
    – przyjęłaś bezkrytycznie wersję żydowskich pseudohistoryków, postulującą, jakoby na terenie dzisiejszej Palestyny onegdaj istniało starożytne państwo Izrael. Tymczasem (nie kwestionując samego istnienia takiego państwa), jego umiejscowienie na terenie obecnej Palestyny nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia. Żadne odkrycia archeologiczne nie potwierdzają istnienia tego Państwa na terenie obecnej Palestyny. Sami świeccy archeolodzy będący obywatelami dzisiejszego pseudo- państwa Izrael potwierdzają, że brak jest podstaw do umiejscowienia biblijnego królestwa Izrael na terenie dzisiejszej Palestyny.
    – piszesz, ze żydzi mieli prawo się bronić. Natomiast moim zdaniem oczywiste jest, że agresorem w tym sporze są żydzi – Izrael, a palestyńczycy cały czas prowadzą walki obronne. Trzeba odróżniać agresora od obrońcy. Zapewne Niemcy też mieli prawo się bronić, jak alianci atakowali Berlin w końcówce II wojny światowej. Nikt jednak nie polemizuje z faktem, ze to Niemcy byli agresorami.
    – piszesz, ze Izrael powstał zgodnie z prawem z aprobatą państw Europy. Natomiast moim zdaniem idąc Twoim tokiem rozumowania można dojść do wniosku, ze Polska zniknęła z mapy podczas rozbiorów także zgodnie z prawem. Tylko, że to jest tzw. prawo dżungli – tylko dla silniejszego. Ludy zamieszkujące tereny Palestyny nigdy nie zaakceptowały zabrania im ich ziemi na poczet państwa Izrael. Zgodnie z prawem nie decyduje się za rdzennych mieszkańców, jak ma się nazywać ich kraj w którym żyją. Zgodnie z PRAWDZIWYM prawem powinno się dotrzymywać umów, a umowa między Francją i Anglią a państwami arabskimi nie została jednostronnie dotrzymana. Ponadto nie rozumiem jakie moralne prawo miały państwa europejskie o decydowaniu o losie ziem nie leżących w europie. Naprawdę wydaje mi się, że o kształcie tego państwa powinny decydować otaczające zewsząd Palestynę państwa arabskie.
    – moim zdaniem błędem było pominięcie w artykule sprawy narzucenia przez państwa europejskie obowiązku wyznaczenia stałych sztucznych granic w tym rejonie. Wcześniej granice były na tym terenie ruchome, zmieniały się cyklicznie w zależności od pór roku, co determinowało dostęp do wody.
    Reasumując, moim zdaniem sprawa jest czarno-biała: w świetle historycznych faktów Izrael z pozycji siły jest agresorem i nie ma moralnego prawa do istnienia na tym terenie. Palestyńczycy toczą walkę obronną, która w cywilizowanych kręgach uznawana jest za moralnie pozytywną. Takie jest moralne prawo społeczeństwa do samostanowienia na zamieszkałych przez siebie terenach. Nie sposób także nie wspomnieć o odpowiedzialności mocarstw europejskich za zaistniały stan rzeczy.
    BTW moim zdaniem wszystkie państwa posiadające kolonie powinny teraz przyjmować uchodźców z terenów afryki i bliskiego wschodu, bo sami tych uchodźców wykreowali swoim kolonializmem. Nie rozumiem dlaczego obecnie te państwa próbują angażować całą Europę do pomocy tym uchodźcom, skoro cała europa nie kolonizowała afryki i bliskiego wschodu.

    Jeśli posiadasz Moniko jakieś konstruktywne argumenty które byłyby w stanie przekonać mnie do Twojej wersji mieniącej się barwami szarości to z chęcią ich wysłucham. Zaznaczam, że narazie w mojej opinii wybielasz bezpodstawnie czyny Izraela.

    • Witaj, Kerim 🙂

      Kerim: „Moim zdaniem przedstawiona przez Ciebie fabuła jest jednak przesiąknięta żydoamerykańskim natchnieniem. (…) Przyjęłaś bezkrytycznie wersję żydowskich pseudohistoryków, postulującą, jakoby na terenie dzisiejszej Palestyny onegdaj istniało starożytne państwo Izrael. Tymczasem (nie kwestionując samego istnienia takiego państwa), jego umiejscowienie na terenie obecnej Palestyny nie ma żadnego racjonalnego uzasadnienia. Żadne odkrycia archeologiczne nie potwierdzają istnienia tego Państwa na terenie obecnej Palestyny. Sami świeccy archeolodzy będący obywatelami dzisiejszego pseudo- państwa Izrael potwierdzają, że brak jest podstaw do umiejscowienia biblijnego królestwa Izrael na terenie dzisiejszej Palestyny.
      Monika: Najpierw zacytuję to, co napisałam na samym początku, czyli w pierwszej części mojego wpisu na temat konfliktu arabsko-żydowskiego: ” Poniższy tekst napisałam, opierając się na informacjach znalezionych na dziesiątkach stron internetowych polskich i obcojęzycznych, posiłkując się kilkoma książkami i weryfikując informacje poprzez porównywanie ze sobą różnych źródeł.” Ty te wszystkie źródła określasz jako „wersję żydowskich pseudohistoryków”. Skoro tak, to zadam Ci pytanie: z jakich źródeł Ty korzystasz? Wydaje mi się jednak, że pod tym względem wszyscy mamy podobne możliwości za wyjątkiem zawodowych historyków pracujących naukowo i mających dostęp do archiwów oraz archeologów.
      Ogólnie wiadomo, że historycy i archeolodzy pracują, opierając się na dokumentach, zapiskach i wykopaliskach, przy czym bardzo istotna jest również właściwa interpretacja dostępnych materiałów, szczególnie w przypadku wykopalisk i starożytnych tekstów. Podkreśla to E. Cayce, który w swoich readingach (gorąco polecam ich przeczytanie) zwraca uwagę właśnie na to, że obecni naukowcy nierzadko błędnie je interpretują. Są też tacy, którzy świadomie fałszowali i fałszują historię, lub, szczególnie w bardziej zamierzchłych czasach, fakty mieszali z fikcją. Wiadomo ponad to, że wersja historii ludzkości dzisiejszych naukowców znacznie odbiega od prawdy (znowu polecam Cayce’ego). Biorąc pod uwagę powyższe fakty, można praktycznie w odniesieniu do dowolnego okresu i szerokości geograficznej podważać wszystko, co składa się na dzieje ludzkości.
      ..
      Kerim: „piszesz, ze żydzi mieli prawo się bronić. Natomiast moim zdaniem oczywiste jest, że agresorem w tym sporze są żydzi – Izrael, a palestyńczycy cały czas prowadzą walki obronne. Trzeba odróżniać agresora od obrońcy. Zapewne Niemcy też mieli prawo się bronić, jak alianci atakowali Berlin w końcówce II wojny światowej. Nikt jednak nie polemizuje z faktem, ze to Niemcy byli agresorami.
      Monika: Napisałam, że obecne państwo Izrael ma prawo do samoobrony jak każde inne państwo, gdyż nie ma państw na Ziemi bez okresów w swojej historii, w których nie byłyby najeźdźcami (łącznie z Polską). I analogicznie do tego: to, że Niemcy byli agresorami i przyczynili się do bezprzykładnego barbarzyństwa wobec ludzkości, jest faktem. To, że Niemcy jako naród bronili się w końcowej fazie wojny, było naturalnym odruchem, tak zrobiłby każdy inny naród. Tak więc Izrael nie różni się pod tym względem od żadnej innej nacji.
      ..
      Kerim: „piszesz, ze Izrael powstał zgodnie z prawem z aprobatą państw Europy. Natomiast moim zdaniem idąc Twoim tokiem rozumowania można dojść do wniosku, ze Polska zniknęła z mapy podczas rozbiorów także zgodnie z prawem. Tylko, że to jest tzw. prawo dżungli – tylko dla silniejszego. Ludy zamieszkujące tereny Palestyny nigdy nie zaakceptowały zabrania im ich ziemi na poczet państwa Izrael. Zgodnie z prawem nie decyduje się za rdzennych mieszkańców, jak ma się nazywać ich kraj w którym żyją. Zgodnie z PRAWDZIWYM prawem powinno się dotrzymywać umów, a umowa między Francją i Anglią a państwami arabskimi nie została jednostronnie dotrzymana. Ponadto nie rozumiem jakie moralne prawo miały państwa europejskie o decydowaniu o losie ziem nie leżących w europie. Naprawdę wydaje mi się, że o kształcie tego państwa powinny decydować otaczające zewsząd Palestynę państwa arabskie.”
      Monika: Owszem, napisałam, że Izrael powstał za aprobatą państw europejskich (decydującą rolę odegrały Wielka Brytania i Francja), bo leżało to w ich interesie, ale nigdzie nie napisałam, że było to zgodne z prawem. Rozbiory Polski też nie były zgodne z prawem. Niestety tak wygląda historia ludzkości, która, jak sam słusznie określiłeś, często kierowała się i nadal kieruje prawem dżungli. Pytasz, jakie prawo mieli Europejczycy do podejmowania decyzji o losie arabskich mieszkańców Palestyny. No to ja Ci zadaję pytanie, jakie prawo mieli wcześniej Arabowie do krwawych podbojów i islamizacji całego Bliskiego Wschodu łącznie z Palestyną? Mam nadzieję, że przeczytałeś uważnie wszystkie 4 części, a nie tylko ostatnią.
      ..
      Kerim: „moim zdaniem błędem było pominięcie w artykule sprawy narzucenia przez państwa europejskie obowiązku wyznaczenia stałych sztucznych granic w tym rejonie. Wcześniej granice były na tym terenie ruchome, zmieniały się cyklicznie w zależności od pór roku, co determinowało dostęp do wody.”
      Monika: O tym, jak powstawały granice państw na Bliskim Wschodzie, opisałam w drugiej i na początku trzeciej części. Ponawiam pytanie: czy przeczytałeś wszystkie części?
      ..
      Kerim: ” Reasumując, moim zdaniem sprawa jest czarno-biała: w świetle historycznych faktów Izrael z pozycji siły jest agresorem i nie ma moralnego prawa do istnienia na tym terenie.
      Monika: Według mnie, czemu daję wyraz w całym 4-częściowym artykule, sprawa nie jest czarno-biała. I to nie tylko w świetle całej historii (od zarania dziejów) tego regionu, ale również w aspekcie ezoterycznym. Nie wiem, czy się zorientowałeś, że mój blog ma charakter ezoteryczny, a to oznacza, że wszystkie aspekty życia rozpatruje z poziomu subtelnych energii i prawa karmicznego – kolektywnego (karma narodów, grup społecznych i rodziny) – i indywidualnego (losy poszczególnych jednostek), które jest „wplecione” w karmę kolektywną.
      ..
      Kerim: ” BTW moim zdaniem wszystkie państwa posiadające kolonie powinny teraz przyjmować uchodźców z terenów afryki i bliskiego wschodu, bo sami tych uchodźców wykreowali swoim kolonializmem. Nie rozumiem dlaczego obecnie te państwa próbują angażować całą Europę do pomocy tym uchodźcom, skoro cała europa nie kolonizowała afryki i bliskiego wschodu.
      Monika: Nie bardzo rozumiem. Które państwa „posiadają kolonie” i „próbują angażować całą Europę do pomocy (…) uchodźcom”? Może masz na myśli Wielką Brytanię i Francję, które posiadały (w czasie przeszłym) kolonie, a nie: „posiadają” (obecnie)?
      Temat uchodźców jest tematem złożonym i bardzo delikatnym i bez oglądu tego problemu na poziomie energii subtelnych i w kontekście prawa karmicznego, nie da się go racjonalnie (w oparciu o fakty fizyczne) i zadowalająco wyjaśnić ludziom. Dotyczy to zresztą wszystkich problemów trapiących ludzkość!
      .
      Serdecznie Cię pozdrawiam 🙂

  5. Witam Moniko.
    Prawdę mówiąc byłem niemal przekonany, że sklasyfikujesz mnie jako wampira energetycznego, czy jak to tam nazywasz i usuniesz mój wpis 🙂 Ale widzę że przyjęłaś postawę obrazującą, że prawdziwa cnota krytyki się nie boi 🙂 Mimo wszystko nie lubię wampirów.
    Wracając do dyskusji (przepraszam za chaos ale trochę mało czasu)
    – przeczytałem wszystkie części. Natomiast odniosłem się tylko do podsumowania;
    – masz rację w podsumowaniu nie ma wpisu że Izrael powstał zgodnie z prawem (poza wzmianką że na początku wszystko odbywało się zgodnie z prawem – wykup ziemi). Błędna moja wypowiedź została spowodowana no cóż, pomieszały mi się wątki z podsumowania i z wcześniejszych części – moja nieuwaga;
    – dla mnie sprawa dalej pozostaje czarno biała – ale bez uwzględnienia aspektu ezoterycznego (jeszcze nie wiem co to jest ale się dowiem);
    – o państwa posiadające kolonie – chodziło mi o te państwa które kiedyś posiadały kolonie, czyli głównie Francja i Anglia.
    – opisałaś jak powstały granice, ok. Jest między nami niezrozumienie. Ja położyłem nacisk nie na samo rozgraniczenie, ale na stworzenie przez europejczyków granic SZTYWNYCH, które w krajach pustynnych gdzie granice zawsze były płynne i zmieniały się wraz z porami roku przyczyniły się do niezrozumienia, które prowadziło do konfliktów. Tak to bywa jak się kogoś uszczęśliwia na siłę, bez zrozumienia jego kultury;
    – pytasz jakie moim zdaniem prawo mieli arabowie do podbojów. Być może było to prawo miecza, nie wiem – jestem europejczykiem. Natomiast uważam, że państwa europejskie reprezentują zupełnie inny krąg kulturalny, który nie rozumie kultury bliskowschodniej i dlatego nie powinny mieszać się do czegoś czego nie rozumieją.
    – Uważam również, że konflikt jest wielopoziomowy. Ja oceniam konflikt z poziomu walki Palestyńczyków (tak nazywam ludy zamieszkujące teren palestyny przed rozpoczęciem się masowego osadnictwa żydów) z nielegalnym wg mnie państwem Izrael. Wg mnie taki twór jak Izrael ma wiele wspólnego z tworem pn zakon krzyżacki i jako taki nie ma racji bytu. Są też inne poziomy konfliktu, takie jak walka islamistów z żydami, czy walka arabów z innymi ludami. Bo nie każdy palestyńczyk to arab, nie każdy obywatel Izraela to żyd, nie każdy arab to islamista itd… Wojen religijnych nie oceniam, bo ciężko będzie dojść do tego kto zaczął.
    – Co do żródeł – o odkryciach archeologicznych ciężko dyskutować bo nie ma takich, które potwierdzałyby że palestyna to kraj starożytnych hebrajczyków. Mamy żródła pisane – mniej lub bardziej obiektywne, mniej lub bardziej zafałszowane. Ale mało kto będzie negował pisma święte. A opisy kraju starożytnego Izraela w pismach świętych nijak się mają do piasków palestyny. Opis świątyni Salomona nijak się ma do opisu świątyni w Jerozolimie (tej starej chrześcijańskiej). Stara maksyma mówi, że kłamstwo powtórzone setki razy stanie się prawdą. Elity żydowskie miały możliwości, miały powody i miały PLAN by kłamstwa szerzyć. Może kłamstwa to zbyt ostre określenie. Lepszym określeniem byłoby szerzyć mało wiarygodne interpretacje jako udowodniony fakt, lub też poprostu propaganda;
    A co na ten temat mówi śpiący prorok? Nie jestem lingwistą, raczej nie przeczytam jak nie będzie w polskim języku, ale z chęcią bym się dowiedział.
    BTW blog o ezoteryce, nie zapoznałem się jeszcze z tym pojęciem i mało mi ono mówi. Na blog natrafiłem bo szukałem w necie coś o rasach. Bardzo interesująca teoria w tamtych opowieściach o starożytnych ludach.

    pozdrawiam

    • Witaj ponownie, Kerim 🙂
      Dzięki za obydwa komentarze. Nie było żadnych podstaw do usuwania Twojego komentarza, a już na pewno nie dlatego, że masz odmienne zdanie od mojego. Na ogół usuwam elementy komentarza (czasami cały, jeśli nie da się inaczej), które mają charakter obraźliwy lub prześmiewczy albo bezpośrednio atakują/prowokują mnie, bo takie komentarze zaśmiecają blog, obniżając w ten sposób jego poziom, i wywołują w Czytelnikach negatywne wibracje. Taki np. był komentarz osoby o nicku Tommy na „SHORT COUNT…”. Po prostu wyśmiał kalendarz Majów, nie wnosząc do sprawy nic konstruktywnego.
      Tak jak wspomniałam w komentarzach do innych wpisów, ten blog ma łączyć, a nie dzielić. Kiedy ludzie, mimo różnych poglądów w jakiejś sprawie, podają sobie ręce we wzajemnych szacunku, to w tym momencie świat staje się odrobinę lepszy dzięki pozytywnej energii, którą wspólnie wygenerowali, zasilając w ten sposób świadomość kolektywną na tej planecie. Właśnie tym zajmują się ezoterycy: postrzegają procesy fizyczne na poziomie energii subtelnych, czyli niepostrzegalnych dla 5 fizycznych zmysłów, jakie posiada człowiek, i starają się świadomie żyć tak, aby wspierać i inspirować powstawanie pozytywnych energii we wszystkim, co się dzieje.
      Jeszcze a propos granic ustanowionych przez Europejczyków na Bliskim Wschodzie po II wojnie Światowej: oczywiście, że są sztuczne i bezprawne, ale niestety taki jest ten świat od zarania dziejów. I zgadzam się z Tobą, że żadna kultura nie ma prawa ingerencji w sprawy innej (chyba że jest apel ze strony przedstawicieli określonego kręgu kulturowego o interwencję w przypadku ewidentnego ludobójstwa, ale i tu istnieje ryzyko wykorzystania sytuacji do własnych celów). Ponieważ dyskutujemy na temat Bliskiego Wschodu, podam Ci konkretny przykład na to, jak do zjawisk na poziomie materialnym/fizycznym podchodzą ezoterycy („ezoteryczny” oznacza „ukryty, wewnętrzny, zamknięty”). I tak na pierwszy rzut oka Arabska Wiosna na niemal całym Bliskim Wschodzie, która zaczęła się w 2010 roku od Egiptu (protesty, powstania zbrojne lub obalenia rządów w zależności od kraju) zdawała się być początkiem ruchu demokratycznego w krajach arabskich spowodowanego niezadowoleniem obywateli z autokratycznych rządów i coraz gorszych warunków życiowych. Patrząc głębiej, wiadomo, że chodziło (i chodzi) o zdobycie przez kraje Zachodu kontroli nad źródłami ropy i tym samym poszerzenie swoje prymatu i władzy na świecie (ale to samo robią kraje Wschodu – Rosja, Chiny, Indie, Pakistan itd, a w ostatnich latach do ogólnoświatowych rozgrywek próbuje włączyć się Ameryka Południowa). Tak więc na „drugi rzut oka” pod tą piękną zewnętrzną warstwą, po jej zdarciu, ukazuje się ta mniej piękna, prozaiczna. Ale jest jeszcze trzecia warstwa, ta najgłębiej ukryta (ezoteryczna). Zdarza się, że w życiu osobistym zostajemy czasami zauroczeni kimś, kogo intencje okazują się później nieszczere. Jednak w dłuższej perspektywie, jeśli spojrzymy na to szerzej i potraktujemy bolesne doświadczenie tego typu jak egzamin życiowy będący okazją do rozwoju własnej osobowości, to z tego życiowego egzaminu, który nie był przypadkiem, a wynikiem naszej całej przeszłości karmicznej (= przeszłości z poprzednich wcieleń), wyjdziemy nie tylko zwycięsko, ale zmienimy siebie na lepsze i (co bardzo istotne) nie pozwolimy zatriumfować nienawiści czy chęci odwetu. Dokładnie takie same zjawiska dzieją się według ezoteryków na poziomie kolektywnym, w przypadku Wiosny Arabskiej – na poziomie narodowym, a nawet więcej – etnicznym (Arabowie). To oznacza, że dusze, które teraz wcieliły się w tym obszarze świata i tym kręgu kulturowym, mają do przerobienia wspólną (kolektywną) lekcję karmiczną. Jednocześnie (co też jest bardzo ważne!), nie zmienia to faktu, że agresor pozostaje agresorem, a to, że ktoś inny może przy tym „skorzystać” w sensie rozwoju duchowego, nie zwalnia agresora z odpowiedzialności za jego czyny, za które w przyszłości będzie musiał tak samo ponieść konsekwencje, jak teraz ma to miejsce w przypadku dusz, które inkarnowały się na Bliskim Wschodzie. Napisałam o tym wszystkim, bo zapytałeś, czym jest ezoteryka. I od razu zaznaczam: nie jest moją intencją przekonywanie Cię do czegokolwiek. Szanuję Twój punkt widzenia i w takim duchu kończę ten komentarz.
      Serdecznie pozdrawiam 🙂
      PS: Readingi Cayce’ego zamieszczone na moim blogu w 12 częściach opisują dzieje ludzkości właśnie w aspekcie ezoterycznym. Lista wszystkich części z tytułami wpisów znajduje się na prawym marginesie 🙂

      • Witajcie 🙂
        Chciałabym – podziękować Tobie Kerim – za wszystkie komenty, które zechciałeś napisać na tym blogu, a które niejako… wymusiły 😉 na jego Autorce zamieszczenie odpowiedzi…, odpowiedzi – bardzo ciekawych i niezwykle inspirujących… 🙂
        Pięknie Wam dziękuję – Kerim i Moni 🙂 ❤

  6. Witaj, Kochana Małgosiu! 🙂 ❤
    Przeczytałam nowy wpis na Twoim blogu. Dzięki za Piękną Energię! 🙂 ❤
    Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam 🙂 ❤

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s