esencja życia

Życie to nie dar lecz odwieczne prawo. Byliśmy, jesteśmy i będziemy.

78) Lucjusz z Cyreny (Lucjusz Cyrenejczyk), Św. Łukasz Ewangelista oraz inne postacie Nowego Testamentu (na podstawie readingów E. CAYCE’EGO – Część 10.)

9 Komentarzy

zz696 - Grecja

Grecka wyspa Korfu

Ten wpis należy do grupy wpisów opartych na readingach „śpiącego proroka” (pozostałe to: 67 oraz 70-77; wpis 66 opisuje życie samego E.Cayce’ego). Zwroty wzięte w cudzysłów są dosłownymi wypowiedziami Cayce’ego. Teksty w cudzysłowie i napisane kursywą są moimi refleksjami lub uzupełnieniami, które wplatam w trakcie opisu. W ten sposób, jeśli ktoś nie jest zainteresowany moimi wywodami, może je  pominąć. Postać Jezusa Chrystusa przedstawię w oddzielnym wpisie, gdyż zebrany przeze mnie materiał jest dość obszerny.

Readingi Cayce’ego mają różnoraki charakter, tzn. część z nich powstała na podstawie wypowiedzi Cayce’ego, jakich udzielał na zadawane mu pytania dotyczące określonych zagadnień nie związanych z inkarnacją konkretnych osób, część informacji pozyskano dzięki klientom odwiedzającym Cayce’ego, którzy wcielali się w różnych epokach, a E. Cayce w transie dokładnie opisywał zdarzenia z ich poprzednich inkarnacji, i wreszcie część readingów dotyczy inkarnacji samego Edgara Cayce’ego. I tak w jednej z nich (długo później po życiu, w którym był arcykapłanem Ra) był Lucjuszem z Cyreny.

(Monika: „W tekście dla „Lucjusz z Cyreny” będę zamiennie używać skrótu ‚LzC’.”)

I) LUCJUSZ Z CYRENY  (Lucjusz  Cyrenejczyk)

1) Obecna  wiedza  naukowa

Na temat tej postaci wiadomo niewiele. Zgodnie z „Dziejami Apostolskimi” był jednym z założycieli Kościoła chrześcijańskiego w Antiochii (Pizydyjskiej), a „List do Rzymian” sugeruje, że pochodził z Cyreny (starożytne miasto położone w obecnej Libii, w starożytności stolica krainy Cyrenajka). Lucjusz towarzyszył św. Pawłowi i był jego ścisłym współpracownikiem, gdy ten ok. 47 n.e. rozpoczynał swoją pierwszą podróż misyjną z zamiarem ewangelizacji, a której celem była właśnie Antiochia (św. Paweł =Paweł Apostoł/Paweł z Tarsu/Szawel/Saul, Żyd i obywatel rzymski, żył ok. 7-67 n.e., początkowo prześladowca chrześcijan, później, ok. 35 n.e. przyjął chrzest i stał się orędownikiem chrześcijaństwa; więziony, skazany na śmierć i ścięty w Rzymie w okresie prześladowania chrześcijan rozpętanego po pożarze Rzymu w 64 n.e.). Za sprawą apostoła Pawła Antiochia stała się po Jerozolimie ważnym ośrodkiem propagowania chrześcijaństwa na terenach Palestyny. Lucjusza zaczęto później określać jako biskupa Antiochii. W roku liturgicznym Kościoła katolickiego wspomina się o nim 6 maja.

Miast o nazwie Antiochia (nazwa utworzona od męskiego imienia  greckiego Antioch, gr. Antiochos) w epoce hellenistycznej, czyli greckiej (323-30 p.n.e.), jak i również w następującym po niej okresie rzymskim (30 p.n.e. – 476 n.e.) na terenie Azji istniało więcej. Antiochia Pizydyjska (Syryjska) była jednym z takich miast w Azji Mniejszej. Za czasów starożytnego Imperium Rzymskiego była stolicą jednej z jego prowincji (Pizydii), którą utworzono z podbitej wówczas przez Rzymian Syrii. Obecnie miasto to znajduje się na obszarze Turcji (Yalvac).

W Dziejach Apostolskich (13, 1)znajduje się wzmianka o tym, że Lucjusz Cyrenejczyk obok Barnaby, Szymona i Manahena był prorokiem i nauczycielem w Kościele w Antiochii: „W Antiochii, w tamtejszym Kościele, byli prorokami i nauczycielami: Barnaba i Szymon zwany Niger, Lucjusz Cyrenejczyk i Manahen,(…).” (w Antiochii Pizydyjskiej, jak wynika z następnych wersetów). Według części Biblistów chodzi tu o św. Łukasza Ewangelistę, któremu przypisuje się autorstwo trzeciej Ewangelii oraz Dziejów Apostolskich. Jednak większość uważa, że wzmianka dotyczy Lucjusza z Cyreny (Lucjusz to imię pochodzenia łacińskiego; tak nazywano w starożytnym Rzymie chłopców narodzonych o wschodzie słońca), określanego później również jako biskup Cyreny. Również w Liście do Rzymian (16,21) w pozdrowieniach od współpracownika Apostoła jest mowa o Lucjuszu [„Pozdrawia was współpracownik mój Tymoteusz oraz Lucjusz, Jazon i Sozypater, moi rodacy”.]. I tu też zdania wśród badaczy Biblii są podzielone. Niektórzy twierdzą, że w tym przypadku chodzi o św. Łukasza, którego imię Apostoł Paweł upraszczał i nazywał Lucjuszem. Jednak większość jest zdania, że chodzi o Lucjusza Cyrenejczyka. Tym bardziej, że w literaturze pozabiblijnej brak jakichkolwiek przykładów zamiennego używania obu imion.

zz697 - Antiochia Pizydyjska

Antiochia

2) Problematyka  przekładów  z oryginalnego  języka  Nowego  Testamentu  na  inne  języki

Polskie tłumaczenie oryginalnego tekstu greckiego Nowego Testamentu nie zawsze pokrywa się z tłumaczeniami w innych językach. I tak np. odpowiedniki angielski i francuski polskiego tytułu „Dzieje Apostolskie”  to „Działalność Apostołów” : ” Acts of the Apostels”, a w j. francuskim „Les Actes des Apotres”] (słowo „acts” (ang.)/”actes” (fr.) oznacza „czyny, uczynki, działalność”). W tekstach angielskim i francuskim jest też, podobnie jak w wersji polskiej, mowa o „Lucjuszu Cyrenejczyku”, dokładniej o „Lucjuszu z Cyreny”: „Lucius of Cyrene”(ang.) i „Lucius de Cyrène” (fr.). To oznacza, że i tu kwestia tożsamości postaci i zamienności imion pozostaje otwarta. Natomiast problem, czy Lucjusz jest tożsamy z Łukaszem, przestaje w ogóle istnieć w przekładzie niemieckim, w którym odpowiednikiem tłumaczeń polskiego, angielskiego i francuskiego, czyli „Dziejów/Działalności Apostolskich/kiej” jest „Historia Apostolska Łukasza” („Die Apostelgeschichte des Lukas”). W „Historii Apostolskiej Łukasza” jest wzmianka również o Lucjuszu z Cyreny [„Lucius von Kyrene”]. Z tego wynika, że autorem „Historii Apostolskiej” jest św. Łukasz, a we wzmiance jest mowa o innej postaci – o Lucjuszu z Cyreny. Tak więc niemiecki Kościół zdaje się nie mieć wątpliwości w tej sprawie. „List do Rzymian” w wersji niemieckiej to „List Pawła do Rzymian”, a w nim również, tak jak w wersji polskiej, francuskiej [„Lucius de Cyrène”] i angielskiej [„Lucius of Cyrene”] mowa jest o „Lucjuszu” [„Lucius”].

Mogą zrodzić się również wątpliwości co do tego, czy współczesne tłumaczenia w różnych językach oryginalnego imienia występującego w Dziejach Apostolskich (13,1) na „Lucjusz z Cyreny” w ogóle są poprawne, gdyż imię w oryginalnej greckiej wersji Nowego Testamenty brzmi „Loukas”, a całość brzmi „Loukas z Cyreny”! Tym samym pojawia się również ważna kwestia poprawności współczesnych przekładów i ewentualnych świadomych manipulacji. Ja osobiście stwierdziłam nie raz, że przekaz wersji polskiej i niemieckiej Biblii (porównywałam niektóre miejsca z racji swojego wykształcenia jako germanistka i bycia tłumaczem) nie pokrywają się ze sobą. Tak więc temat wydaje się być dość delikatny i złożony, jako że do problemów translatorskich dochodzą problemy natury filozoficzno-duchowej związane z interpretacją treści (Stary Testament został spisany w j. hebrajskim i aramejskim, a Nowy Testament w j. greckim).

3) Readingi  E. Cayce’ego  na  temat  Lucjusza  z  Cyreny

Według readingów Lucjusz z Cyreny i św. Łukasz to dwie różne osoby, które były ze sobą blisko spokrewnione, a opis postaci Lucjusza, z racji tego, że E. Cayce w jednej ze swoich poprzednich inkarnacji sam nim był, jest dość szczegółowa.

LzC  urodził się i dorastał w stolicy Cyrenejki (starożytna kraina, dzisiaj tereny północnej Libii). Jego ojciec Ceptulus był Greko-Rzymianinem, a matka Żydówką z rodu Benjaminów. Kiedy Lucjusz był małym chłopcem, jego ojciec wraz z całą rodziną przeprowadził się do Frygii (jedna z późniejszych prowincji Imperium Romanum granicząca z prowincją Pizydia, dzisiejsza Turcja). Tam chłopiec otrzymał staranne greckie wykształcenie (Monika: „Był to jeszcze okres hellenistyczny”.) a rodzina zadomowiła się na dobre. Jako młody człowiek LzC był niespokojnym duchem, kimś w rodzaju wiecznego wędrowca poszukującego szczęścia. I tak pewnego dnia, po tym, jak usłyszeli cudowne opowieści „od narodu, który karawaną zmierzał z zachodu na wschód przez Cyrenajkę do Ziemi Świętej”, Lucjusza, jego Siostrę Nimmo i innych zaczęło ciągnąć do owej Ziemi Świętej, gdyż na własne oczy chcieli zobaczyć cuda, jakich „dokonywał Mistrz”.

Żydowskie korzenie Lucjusza sprawiały, że, gdy Palestyna znalazła się pod panowaniem Rzymu, Lucjusz przez jakiś czas widział w Jezusie nie tylko duchowego mistrza, ale i wyzwoliciela, który mógłby poprowadzić naród izraelicki do wyzwolenia spod okupacji Rzymian. LzC, który od samego początku był głęboko poruszony  przesłaniem Chrystusa o życiu wiecznym oraz „cudami”, jakich Mistrz dokonywał poprzez uzdrawianie chorych, ostatecznie uznał Go za wielkiego duchowego Mistrza. Dzięki swojemu oddaniu i charyzmie, LzC został przyjęty do grona najbliższych uczniów Jezusa, które składało się z 72 zaufanych wyznawców nauk Mesjasza wszędzie podążających za swoim Mistrzem. LzC był świadkiem cierpienia Chrystusa na drodze do Golgoty oraz jego śmierci i ukrzyżowania.

Po ukrzyżowaniu Jezusa (Monika: „Według readingów , i nie tylko, Jezus został ukrzyżowany, ale o tym w oddzielnym wpisie”.) apostoł Jan (Wikipedia:” Jan, jako jedyny z dwunastu Apostołów, nie zginął śmiercią męczeńską, lecz umarł śmiercią naturalną na zesłaniu, na wyspie Patmos lub w Efezie ok. 104 r.) mianował Lucjusza biskupem Laodycei (Monika: „Starożytne miasto na terenie Frygii„.) Dla swojego młodszego krewnego, Łukasza -„znanego i czczonego lekarza” (Monika: „Chodzi o Łukasza Ewangelistę”.)LzC stał się odtąd „wzorem” wiary i jej krzewienia. Później LzC stał się bliskim współpracownikiem św. Pawła, któremu towarzyszył do Antiochii (Monika:” Stolicy Pizydii sąsiadującej z Fryzją”.) w celu ewangelizacji (Monika: „Czyli niesienia ‚Dobrej Nowiny’ „) tamtych terenów. Życie LzC nie było łatwe. Choć jego matka była Żydówką, to jednak fakt, że miał ojca Greka i do tego romantyczną duszę, która często znajdowała swój wyraz w jego emocjonalnych wypowiedziach, sprawiał, iż Żydzi uważali go bardziej za Greka. Dlatego pomimo mianowania go przez apostoła Jana  biskupem, co oznaczało określony status i obracanie się w kręgach najwyższych dostojników kościelnych, tak na prawdę nigdy nie należał do najbardziej poważanych przedstawicieli ówczesnego Kościoła.

zz699 - Palestyna

Kraina  Palestyna

Lucjusz był wysokim, szczupłym mężczyzną o niebieskich oczach i łagodnym uśmiechu. Jako dojrzały mężczyzna LzC związał się z o wiele młodszą od siebie Żydówką o imieniu Mariarh, która była towarzyszką Marii, matki Chrystusa, oraz sióstr Marty i Marii, należących do grona najbardziej zaufanych osób Mistrza, który był częstym gościem rodziny (Monika: „Marię z Betanii często myli się z Marią Magdaleną. Marta i Maria z Betanii były siostrami Łazarza”.). Mariarh, urodzona i mieszkająca w Betanii, małym miasteczku niedaleko Jerozolimy, do 14 roku życia, kiedy to dziewczęta osiągały w tamtych czasach pełnoletniość i mogły wychodzić już za mąż oraz podlegały obowiązkowi płacenia podatków Rzymowi, nigdy nie była w Jerozolimie. Jednak podczas swoich regularnych wizyt u rodziny sióstr Marty i Marii miała okazję poznać niektórych uczniów Jezusa, np. Piotra czy Filipa, którzy później, po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa, zakładali pierwsze wczesnochrześcijańskie gminy. Jako jedni z pierwszych nowo wybranych diakonów, czyli zwierzchników chrześcijańskich poszczególnych gmin, wszystkie swoje dobra doczesne oddali we wspólne posiadanie  uczniów i apostołów (Monika: „Była to wspólnota ludzi wierzących w przesłanie Jezusa Chrystusa. Kościół jako instytucja powstał później”.) i rozpoczęli swoją działalność charytatywną.

Przy wsparciu Pawła i Barabasza Mariarh będąca towarzyszką życia Lucjusza została sprowadzona do Laodycei (we Frygii),  gdzie stała się jego bliską i zaangażowaną pomocnicą w zakładaniu centrów misyjnych poza Palestyną i została jego żoną. Laodycea była miejscem, gdzie osiedlało się wielu Rzymian. LzC miał słabość do pięknych kobiet i kłopoty z dochowaniem wierności. Nawiązał romans m.in. z Rzymianką o imieniu Vesta, którego owocem była dwójka dzieci: syn Pebilus i córka Susana. Choć w tamtych czasach hierarchowie Kościoła byli dość pobłażliwi w tych sprawach, to jednak  związek ten wywoływał uśmieszki ze strony innych, którzy złośliwie nazywali LzC „prawdziwym ojcem Kościoła”. Poza tym Kościół miał wówczas trudności z przetrwaniem i musiał walczyć o wiernych, ich sympatię i zaufanie. Dlatego plotki na temat LzC i jego romansu jeszcze bardziej szkodziły Kościołowi. Wielu wiernych było wręcz oburzonych na Lucjusza. Po narodzinach dzieci, pomimo też licznych nieprzychylnych plotek na jej temat, Vesta została diakonisą i osobą szanowaną przez Kościół Laodycei, a LzC ożenił się z nią. Podczas ślubu miała miejsce ceremonia rzymska (Monika: „Wygląda więc na to, że Lucjusz żył w dwóch w pełnym tego słowa znaczeniu związkach jednocześnie”.). Mariarh z kolei urodziła syna o imieniu Silvanus, którego ojcowie Kościoła, czyli Jakub (brat Jezusa ), Piotr oraz Andrzej „wybrali na sługę Mistrza”.

Kiedy LzC w ramach swojej misji przeniósł się do Antiochii (w Pizydii), nastały dla niego trudne czasy z powodu surowych nauk i zasad apostoła Pawła. To właśnie w tym czasie zaczęto toczyć „burzliwe dyskusje” na temat celibatu, szczególnie mocno popieranego przez apostoła Pawła reprezentującego interesy Kościoła w imieniu wysokiego duchowieństwa. Apostoł Paweł uważał celibat za „warunek efektywnego działania” biskupów oraz pozostałych przedstawicieli Kościoła. Ostatecznie LzC  zdecydował się na związek z Mariarh, która dożyła sędziwego wieku i była bardzo dumna z działalności swojego syna na rzecz Kościoła. Vesta została w Laodycei, gdzie spędziła resztę swojego życia i z racji swojej działalności stała się bardzo poważaną osobą.

Cytat z wikipedii: ” List do Hebrajczyków [Hbr], List do Żydów [Żyd] – jeden z listów Nowego Testamentu zamieszczany w wydaniach Biblii przed Listami powszechnymi. Imię autora nie jest w liście wymienione i od początku stanowiło kwestię sporną. Przez długie lata autorstwo przypisywano Pawłowi z Tarsu, pogląd ten jest jednak obecnie zarzucony. Również kanoniczność Listu budziła wątpliwości. Obecnie kwestie autorstwa i kanoniczności nie znajdują się w centrum zainteresowań biblistów, poruszane są natomiast zagadnienia takie jak struktura Listu, tło religijno-historyczne i główne wątki myśli teologicznej.”

Według readingów Cayce’ego autorem Listu do Hebrajczyków jest Barabasz.

zz710 - Wzgórze Świątynne w Jerozolimie

Wzgórze Świątynne  w  Jerozolimie

II) ŚW. ŁUKASZ (ŁUKASZ EWANGELISTA)

1) Najważniejsze dane na temat Łukasza według dotychczasowej wiedzy (według Nowego Testamentu i historyków Kościoła)

Św. Łukasz  pochodził z Antiochii syryjskiej i był z zawodu lekarzem [List do Kolosan 4,14]. Później stał się wiernym współpracownikiem Pawła Apostoła, któremu towarzyszył w wielu podróżach misyjnych, m.in. do Rzymu, Macedonii i Grecji. Podczas jednej z takich podróży ok. 50 n.e. przyjął chrzest i został najwierniejszym uczniem Pawła. Zmarł w Beocji (Monika: „Kraina historyczna w starożytnej Grecji„.) w wieku 84 lat. Nie wiadomo, gdzie znajduje się jego grób, choć za prawdopodobne miejsce pochówku uważa się Efez lub Teby (Grecja).

„Po męczeńskim zgonie świętego Pawła działał święty Łukasz jeszcze kilkanaście lat na chwałę Jezusa Chrystusa. Głosił podobno Ewangelię we Włoszech, Galii, Dalmacji, Macedonii i w Egipcie. Podanie mówi, że dożył przeszło 80 lat, a święci biskupi Grzegorz Nazjanzeński i Paulin opowiadają, że poniósł śmierć męczeńską w Patras w Grecji” (Cyt.: ruda_parafianin.republika.pl/swi/l/lukasz.htm)

Autorstwo trzeciej Ewangelii

Łukasza uważa się za autora trzeciej Ewangelii oraz Dziejów Apostolskich, jednak wśród biblistów nie ma całkowitej zgody co do jego autorstwa, choć obie księgi łączą poglądy teologiczne i podobny styl języka. W Dziejach Apostolskich, które są formą kontynuacji trzeciej Ewangelii, Łukasz opisuje rozmowę uczniów z Chrystusem tuż po jego wniebowstąpieniu.

Wikipedia: „Łukaszowi przypisuje się wysokie wykształcenie spośród reszty ewangelistów. Jego styl pisarski wyróżnia się wielkim pięknem i elegancją greckiego dialektu koine. Bogactwo słownictwa dorównuje starożytnym pisarzom takim jak: Dioskorydes, Polibiusz, czy Józef Flawiusz. Pisarz trzeciej ewangelii jest najlepiej obeznany z fachową terminologią z zakresu sądownictwa, polityki, czy administracji.” Retoryka i struktura kompozycyjna trzeciej Ewangelii różni się od retoryki grecko-łacińskiej – autor stosuje wiele semityzmów, a nawet całych zwrotów i terminów hebrajskich, o wiele więcej niż pozostali ewangeliści. Stąd niektórzy uczeni doszli do wniosku, że Łukasz był Żydem z diaspory dobrze wykształconym w kulturze greckiej. Jeszcze inni są zdania, iż niektóre partie tekstu ewangelii Łukasza są zapisem w języku hebrajskim lub aramejskim, a następnie zostały przez niego przetłumaczone na grecki i włączone przez niego do ewangelii (źródło: Wikipedia). Badacze wskazują, że „w pismach tradycyjnie mu przypisywanych występuje wiele specjalistycznych terminów medycznych” (cyt.: Wikipedia).

Okres powstania

Za możliwy okres powstania Ewangelii przyjmuje się czas mniej więcej między rokiem 70 a 125 n.e.

Źródła Ewangelii

W prologu Ewangelii czytamy, że jej autor opierał się na innych Ewangeliach i na informacjach zasłyszanych od „naocznych świadków” i „sług słowa”. Natomiast uczeni na podstawie wewnętrznej analizy tekstu Ewangelii stwierdzili, że Łukasz opierał się głównie na trzech źródłach: Ewangelii Marka, przypuszczalnym źródle greckim i własnych materiałach (źródło: Wikipedia). „Sporą część epizodów z Marka pominął, a część opracował na nowo. Nigdy nie kopiował niewolniczo materiałów, często redagował tekst Marka, poprawiając jego grekę tak stylistycznie jak i językowo. Uczeni dyskutują, czy niektóre fragmenty z materiału własnego Łukasza wiążą się z materiałem Ewangelii Jana (jak np. namaszczenie stóp Jezusa przez kobietę, fragment o Łazarzu, Marcie i Marii, pojawienie się Jezusa po zmartwychwstaniu w Jerozolimie i in. (cyt.: Wikipedia)

zz800 - od Gari

2) Postać  św. Łukasza  wyłaniająca  się  z  readingów  E. Cayce’ego

(Monika: „Źródłem informacji na temat Lucjusza z Cyreny jest jedna z inkarnacji samego Cayce’ego. Natomiast informacje dotyczące św. Łukasza pochodzą z readingów opisujących wcześniejsze życie młodego (wówczas, gdy żył Cayce) amerykańskiego lekarza specjalizującego się w psychologii klinicznej o imieniu  Robert. Robert już bardzo wcześnie interesował się historią Grecji oraz Bliskiego Wschodu i jako młody mężczyzna odwiedził Grecję i kraje znajdujące się na obszarach krainy Palestyny. Szczególnie w Grecji i nad Jeziorem Tyberiadzkim (największe jezioro słodkowodne Izraela), gdzie Jezus pracował jako rybak, Robert czuł się jak u siebie w domu. Te wszystkie odczucia nie brały się znikąd. Jak się okazało, w jednej ze swoich wcześniejszym inkarnacji Robert był Łukaszem Ewangelistą! Zresztą również w swoim obecnym wcieleniu był niezwykłą osobowością o wysokiej etyce i całkowicie oddaną służbie ludziom.

Z readingów jasno wynika, że Lucjusz z Cyreny i św. Łukasz to dwie różne osoby, które jednocześnie były ze sobą blisko spokrewnione. Lucjusz z Cyreny był wujem Łukasza – lekarza, który napisał Ewangelię.”). A oto, co mówią readingi:

Łukasz nigdy nie poznał Jezusa osobiście, a Ewangelię napisał, opierając się na ustnych relacjach innych osób, które miały bezpośrednią styczność z Mistrzem, w tym w dużej mierze na informacjach pochodzących od swojego wuja Lucjusza , wówczas bliskiego ucznia Jezusa. To właśnie pod wpływem wuja zredagował znaczną część Ewangelii. Stąd piękny, miejscami wręcz liryczny styl tekstu o ogromnej „sile poetyckiej”. Lucjusz miał „romantyczną duszę” i tak też się wysławiał (Monika: Tak więc liryczne fragmenty Ewangelii pochodzą od Lucjusza i to właśnie ten styl znacznych części trzeciej Ewangelii różniący się od pozostałych partii jej tekstu sprawia, że niektórzy bibliści wątpią w autorstwo Łukasza”.). Podobny styl mają „Dzieje Apostolskie”, gdyż również były pisane pod wpływem języka, jakim posługiwał się wuj Łukasza.

Wszystkie historie na temat uzdrowień dokonanych przez Chrystusa, o których usłyszał z ust świadków, Łukasz zapisywał w swoich pamiętnikach. Przed ostatecznym napisaniem Ewangelii uporządkował wszystkie notatki i ułożył je w całość (Monika: „Wydaje się więc, że Łukasz po prostu nie ujednolicił stylu języka wypowiedzi osób, od których czerpał informacje, zachowując sposób, w jaki się wypowiadały;  w końcu był umysłem ścisłym, a nie humanistą-poetą”.Stąd ta różnorodność stylów języka trzeciej Ewangelii”.). Na początku Łukasz pisał Ewangelię będąc pod dużym wpływem charyzmy swojego wuja, który był dla niego mentorem i duchowym przewodnikiem. Jednak w miarę upływu czasu, „zmieniony wewnętrznie swoją miłością do Jezusa”, Łukasz osiągnął poziom ducha, który sprawił, iż w pewnym momencie uczeń przerósł swojego mentora.

Ponieważ Lucjusz był zwiazany z Mariarh (Monika: „Pisałam o niej wcześniej„.) zaprzyjaźnioną z Martą i Marią – siostrami z Betanii – oraz z Marią Magdaleną, „skruszoną grzesznicą u stóp Jezusa”,które opowiadały jej różne historie na temat czynów Jezusa, Lucjusz ,oprócz swoich własnych opartych na osobistych doświadczeniach, przekazywał te opowieści Łukaszowi. W ogóle większość swoich informacji Łukasz pozyskiwał od kobiet. Był też zwolennikiem przyznawania im większej przestrzeni do działania wewnątrz młodego Kościoła.

Łukasz był Grekiem samotnie mieszkającym na posiadłości koło Aten. Na jego posesji znajdował się mały, biały dom otoczony drzewkami oliwnymi i pomarańczowymi oraz pasło się małe stadko owiec. Był niskim, krępym mężczyzną o silnych ramionach, miał ciemny odcień skóry, gęsty zarost na twarzy i rzadkie, kręcone, brązowe włosy. Ukończył „medyczne szkolenie” w „szkole uzdrawiania” w Grecji i jako młody lekarz pływał łodzią u wybrzeży Morza Śródziemnego od wioski do wioski, odwiedzał chorych, niedołężnych i sparaliżowanych i leczył ich, przywożąc ze sobą różne mikstury z ziół. Objeżdżał zarówno obszary greckie jak i rzymskie, leczył bogatych i biednych. Wtedy nie znał jeszcze żadnych uczniów Jezusa oprócz Lucjusza z Cyreny. Łukasz wiedział, że jego wuj całkowicie poświęcił się służbie Kościołowi, ale sam nie chciał „wplątywać się w różne intrygi tej instytucji”. Poza tym początkowo, z racji wykonywanego zawodu, Łukasza interesowały przede wszystkim przypadki uzdrowień, o których było tak głośno. Wszystko, co słyszał na ten temat od bezpośrednich świadków, zapisywał. Miał nadzieję, że dowie się czegoś, co pomoże jemu samemu w leczeniu pacjentów.

W domu Łukasza często bywał Teofil, jego bliski przyjaciel. Tu wspólnie czytali notatki Łukasza na temat Jezusa i jego uzdrowień oraz dyskutowali. Teofil opowiadał różne historie o działalności Mistrza, a Łukasz z kolei dzielił się z przyjacielem swoimi doświadczeniami dotyczącymi uzdrawiania. To właśnie Teofil, „następca Jezusa”, jest „właściwym adresatem” dwóch ksiąg – Ewangelii i Dziejów Apostolskich (Monika: „Łukasz dedykował je Teofilowi w podzięce za przyjaźń i wartościowe dyskusje na temat Jezusa i jego misji, jakie prowadzili, ale i zaadresował je do niego po to, aby pomóc przyjacielowi, który krzewił przesłanie Chrystusa wśród ludu, w jeszcze dokładniejszym uporządkowaniu i zrozumieniu nauk Mistrza”.).

zz608 -

Kiedy pewnego dnia Łukasz po raz kolejny usłyszał o cudownych uzdrowieniach przez Jezusa, był tak poruszony, że zaczął płakać. Zdarzyło się to w domu jednego z przyjaciół Łukasza, w którym Jezus kiedyś przebywał. Wtedy zaszła w nim ogromna zmiana. Oprócz lekarza, który leczy, zaczął stawać się również uzdrowicielem. Jednocześnie coraz bardziej ciągnęło go do Azji Mniejszej, gdzie chciał żyć na wzór swojego ukochanego Mistrza, którego „kochał z całego serca”. Pragnął, tak jak Chrystus, „uzdrawiać ludzi i nieść Dobrą Nowinę”.

W końcu zaczął objeżdżać całą Grecję i Palestynę aż do Antiochii w poszukiwaniu śladów Chrystusa. W drodze spotkał m.in. swojego przyjaciela Amosa, którego całe życie zmieniło się po tym, jak „Jezus dotknął jego ramienia i spojrzał mu w oczy”, gdy Amos pomagał mu wysiąść z łodzi. Przyjaciel Łukasza przeżył to spotkanie bardzo głęboko; patrząc  Mistrzowi w oczy, odniósł „wrażenie, jakby zaglądał w wieczność” . To uczyniło z niego w ułamku sekundy innego człowieka. Zostawił dom i ziemię, aby zostać misjonarzem i uzdrowicielem. Jezus często bez żadnych słów, „dzięki jednemu spojrzeniu lub dotknięciu zdobywał uwagę i serca ludzi”. Opowieść Amosa i inne, jakich wysłuchiwał Łukasz, ostatecznie przyczyniły się do jego świadomej rezygnacji z założenia rodziny, choć lubił kobiety, a one też darzyły go sympatią. Chciał być całkowicie wolny, aby móc dużo podróżować, a małżeństwo i rodzina nie pozwoliłyby mu na taką swobodę. „Całym sobą zaczął należeć do Chrystusa” i czcił go z takim samym oddaniem, jak robił to Lucjusz z Cyreny. Kiedy Łukasz modlił się i medytował, Chrystus często mu się wtedy ukazywał.

Łukasz miał wielu przyjaciół i pacjentów w wielu miastach. Lubił wymieniać się z ludźmi poglądami i nawiązywać nowe znajomości. Był stale w drodze. Zajmował się wszystkimi rodzajami schorzeń, stosując głównie okłady i zioła. Cuda, jakich dokonywał Chrystus, zainspirowały go do tego, aby oprócz ziołolecznictwa zacząć zgłębiać tajemnice „uzdrawiania parapsychicznego”. Rozwinął w sobie przekonanie, że każdy człowiek posiada w sobie „samouzdrawiające energie”, o czym nie „nauczano w szkołach”. I tak z czasem zaczął rozwijać własne sposoby  uzdrawiania: modlitwy i śpiewy. Jednak nie miały one charakteru „zaklęć” (Monika: „Przy zaklęciach ściąga się pomocną energię całkowicie z zewnętrznego źródła”.), lecz miały „stymulować wewnętrzne siły chorego” poprzez wysyłanie mu odpowiednio pobudzających „wibracji”  za pomocą właśnie modłów i pieśni, tak aby sam uruchomił naturalne siły odpornościowe. Łukasz zaczął również stosować przykładanie rąk z jednoczesnym przywoływaniem ducha Jezusa. Tej metody nauczał również w szkołach medycznych. Przy okazji przekazywał również nauki Mistrza, ale nie było to dobrze widziane przez innych lekarzy wykładowców. Z czasem coraz częściej udawało mu się dokonywać spontanicznych uzdrowień pacjentów. Zawsze gdy przebiegał właśnie proces uzdrawiania, Łukasz czuł „mrowienie w splocie słonecznym”. Zawsze pamiętał przy tym o słowach Jezusa, że „każdy poprzez wiarę w Ojca może dokonywać cudów uzdrowienia”. Wiedział, że osoba uzdrawiająca jest tylko kanałem przekazującym energię o wyższych wibracjach. Łukasz zrozumiał, że aby zainicjować proces uzdrawiania, trzeba „zmobilizować siły każdej komórki ciała. Wykorzystywał przy tym też „swoją wiedzę z Orientu i Afryki”.

b2

Uzdrowienie dziewczynki

Łukasz szczególnie lubił dzieci. Kiedyś próbował wyleczyć 12-letnią dziewczynkę, która spadła z drzewa i uszkodziła sobie kręgosłup. Po tym upadku była sparaliżowana od bioder w dół. Nie mogła w ogóle poruszać nogami. Nie początku Łukasz stosował ćwiczenia rehabilitacyjne i masaże mięśni, nie będąc do końca pewnym, czy przyczyną paraliżu jest rzeczywiście tylko i wyłącznie uszkodzony kręgosłup. Metody stosowane przez Łukasza razem z innymi lekarzami dawały jednak ledwo zauważalną poprawę, a po kilku miesiącach leczenia stało się jasne, że dziewczynka już nigdy nie będzie chodzić.  Tak więc kiedy zawiodły wszystkie znane sposoby, Łukasz postanowił zastosować „leczenie duchowe”, kierując się metodami Jezusa. Lekarze, którzy byli zaangażowani w wyleczenie dziewczynki, pewnego dnia „utworzyli krąg wokół” dziecka. Najpierw wspólnie modlili się, a potem medytowali, „otaczając” dziewczynkę „białym światłem”. Można było „dosłownie poczuć, jak zmieniała się jakość energii w pomieszczeniu” i „koncentrowała się” na chorej, niczym „fizyczna siła” (Monika: „To doskonały przykład materializacji silnej energii szlachetnych intencji”.). W pewnym momencie „naprężyły się” mięśnie na twarzy pacjentki, a jej oczy zaczęły „błyszczeć”. Wtedy „z trudem odepchnęła się rękami od krzesła”, a potem udało się jej samodzielnie wstać i zrobić parę kroków. Kilka razy upadała na ziemię z powodu słabych mięśni. Od tej pory lekarze codziennie budowali taki uzdrawiający krąg, gdy w tym czasie dziewczynka podejmowała próby chodzenia, co z z każdym dniem wychodziło jej coraz lepiej. Działo się tak, ponieważ światło przekazywane jej regularnie przez lekarzy pomagało w uzdrawianiu kręgosłupa. Od pewnego momentu modlitwy nie były już konieczne, a chora stopniowo samodzielnie wracała do całkowitej sprawności. To wydarzenie sprawiło, że grupa owych lekarzy zbudowała duchową wspólnotę, do której później dołączyli jeszcze inni, a Łukasz stanął na jej czele. Wspólnota ta „edukowała” pozostałych lekarzy oraz uczniów w szkołach medycznych w sprawach duchowego uzdrawiania, a Lucjusz z Cyreny bardzo wspierał Łukasza w tej misji.

Kiedy Łukasz umierał w ogrodzie swojego domu w Grecji, wypełniało go uczucie „głębokiego spokoju, błogości i szczęścia”. Był wtedy „piękny, słoneczny dzień” i „czuć było zapach dojrzałych oliwek”. Jednocześnie odczuwał lekkie „podekscytowanie”, gdyż nie wiedział, co go czeka po tamtej stronie. Był za to pewien, że po śmierci fizycznej „powędruje dalej”, a jego „więzi z Wyższą Siłą Twórczą” staną się jeszcze silniejsze. Umierał w poczuciu „spełnionego życia”. Co prawda bywały chwile w jego życiu, w których czuł się samotny, ale w końcu sam się na tą samotność zdecydował. (Monika: „Tak więc wersja o rzekomej męczeńskiej śmierci Łukasza nie pokrywa się z treścią readingów.”).

(Monika:” Readingi Cayce’ego, bardzo plastyczne i często szczegółowe w swoich opisach, emanują niepowtarzalną energią. W trakcie ich czytania postacie z Ewangelii zaczynają ożywać i, tak jak w przypadku św. Łukasza, bije od nich charyzma i ciepło. To istoty z krwi i kości, a nie zmyślone postacie, jak przekonuje wiele blogów alternatywnych, często twierdząc, że Biblia to nic innego jak przepisane fragmenty z innych starożytnych ksiąg, a Jezus Chrystus to postać fikcyjna. Jeszcze raz mogę tylko uczulić na to, aby nie wierzyć bezkrytycznie we wszystko, co napisane jest na blogach alternatywno-ezoterycznych, szczególnie na tych, gdzie pełno ślepej nienawiści i pogardy dla chrześcijaństwa i gdzie nierzadko panuje (czasami wręcz zajadły) antysemityzm, a brak za to jakiegokolwiek obiektywizmu i gotowości do neutralnej analizy. I piszę to jako osoba bezreligijna. Nie tędy droga do lepszego świata….”.).

Reklamy

9 thoughts on “78) Lucjusz z Cyreny (Lucjusz Cyrenejczyk), Św. Łukasz Ewangelista oraz inne postacie Nowego Testamentu (na podstawie readingów E. CAYCE’EGO – Część 10.)

  1. Moniko dzięki 🙂

  2. „.. Jeszcze raz mogę tylko uczulić na to, aby nie wierzyć bezkrytycznie we wszystko, co napisane jest na blogach alternatywno-ezoterycznych, szczególnie na tych, gdzie pełno ślepej nienawiści i pogardy dla chrześcijaństwa i gdzie nierzadko panuje (czasami wręcz zajadły) antysemityzm, a brak za to jakiegokolwiek obiektywizmu i gotowości do neutralnej analizy.
    I piszę to jako osoba bezreligijna.
    Nie tędy droga do lepszego świata….”

    Witaj Moni 🙂
    Bardzo Ci dziękuję za ten wspaniały wpis 🙂
    I choć sama noszę w sobie wiele wątpliwości, z którymi również sama muszę sobie poradzić, przychylam się do Twojej rady wyrażonej w ostatnim zdaniu, jakie pozwoliłam sobie powyżej zacytować…
    Serdecznie Ciebie pozdrawiam 🙂

  3. Małgosiu, bardzo serdecznie Cię pozdrawiam i życzę wszystkiego najlepszego 🙂 ❤ 🙂
    PS: Tak jak zapowiedziałam, poświęcę jeden cały wpis postaci Jezusa Chrystusa, ale wcześniej napiszę notkę o religiach ogólnie wraz z moimi refleksjami. Wydaje mi się to aktualnie ważne. 🙂

  4. „..Wydaje mi się to aktualnie ważne. :)”

    No to mamy bardzo podobne odczucia, bo i mnie wydaje się to obecnie bardzo ważne.. 🙂

  5. Małgosiu, napisałam Ci mail (na adres, który mam. Mam nadzieję, że jest aktualny) 🙂

  6. jest aktualny, dziękuję ❤ 🙂

  7. Dziekuje,jestes wielka,sama tez jestem bezreligijna,po roznych probach szukania prawdy w roznych odlamach wyznaniowych chrzescijanstwa(ur.katoliczka 😉 ) m/i. ,zielonoswiadkowcy,baptysci etz.,doszlam do wniosku,ze wszedzie jest odrobina jakiegos falszu,czegos co mi przeszkadzalo w przynaleznosci do jakiejs grupy wyznaniowej.Nadal bylam poszukiwaczka wiedzy,ale nie mialam potrzeby przynaleznosci do jakiej kolwiek grupy religijnej i tak jest do dzis.Stworce widze w sobie,w otaczajacym mnie ogrodzie,w moim domu,we wszystkich roslinach drzewach zwierzatkach,ktore posiadam (wlasnie pamagam mojej niosce w wychowyniu pieciu przeslodkich kurczakow 😉 😀 ),a wiedza jaka poznalam w tych grupach religijnych nastawila mnie troche negatywnie do nich,widzialam ta cala oblude i falsz,teraz wiem,ze to jest poprostu bardzo niska swiadomosc niektorych z tych ludzi.Nie wywieram wplywu na moje dzieci,ktore nadal chrzcza , czy robia komunie swoim dzieciom, czyli moim wnuczkom,uczestnicze w tych wydarzeniach,pomimo odmiennego pogladu i nie robie z tego zadnego problemu,poniewaz uwazam ze kazdy ma wolna wole i postepuje tak jak mu serce dyktuje,czego wlasnie ucze moje dorosle juz dzieci.Jedynie czego pragne,to przekazac im ta wiedze,ktora zdobylam tu na Twoim blogu,lecz mysle ze nie sa jeszcze gotowe,wiec podsylam im tylko delikatnie linki do poczytania z nadzieja ze i one beda mieli kiedys pragnienie przebudzenia i szukania prawdy………..
    Moniko,mieszkam w niemczech i okrutnie mnie zlosci poglad polakow na uchodzcow.Slysze ,czytam wiele nienawistnych opini na ten temat,scieralam sie nie raz z nimi,szczegolnie z tymi,ktorzy nienawidza kazdego o odmiennym kolorze skory (mam takich nawet w rodzinie 😦 w Polsce ),bardzo nie chca lub boja sie pomagac uchodzcom,ludzim ktorzy uciekaja przed wojna,przed smiercia…,ja wtedy tlumacze ze mieszkam obok nich i zyje,nikt mnie nie zgwalcil ,nikt nie zaczepil i nikt mi z nich nie zrobil zadnej krzywdy (mieszkam w okolicach Kolonii),niestety swiadomosc ludzkosci jest jeszcze na bardzo niskim poziomie,widze to wokol i serce sie kraje.Od dziecinstwa mam jakos zakrzenione poczucie sprawiedliwosci i prawdy i zawsze sie zloscilam ,kiedy widzialam wokol niesprawiedliwosc i krzywde(rowniez w malzenstwach) i tak jest do dzisiaj.
    Natomiast bardzo Ci dziekuje za ostatnie zdanie,dzieki niemu i ja rozumiem innaczej,mimo ze sama nie czuje potrzeby przynaleznosci religijnej,lepiej jest mi zrozumiec ludzi ,ktorzy taka potrzebe maja,naturalnie nadal mnie zlosci proba ,,nawrocenia mnie na sile „,lecz od teraz bede sie starala nad tym popracowac…
    Dziekuje Ci ,pozdrawiam i zycze przepieknego dnia.Dziekuje ze jestes ❤ ❤ ❤
    ps. moga wystepowac bledy,po tylu latach ortografia sie rozmywa 😉 😀

    • Dziękuję Ci za ten piękny wpis (ortografia nie ma znaczenia). Widzę, że przeszłyśmy tę samą długą i krętą drogę, aby wreszcie odnaleźć właściwy kierunek w rozwoju duchowym i dzięki temu znaleźć wewnętrzny spokój. Mario, ja również mieszkałam w Niemczech – 16 lat… To tam rozpoczął się mój powrót do Domu. To właśnie temu krajowi zawdzięczam to, kim jestem dzisiaj: osobą tolerancyjną. Obce mi są wszelkie przejawy dyskryminacji ras, narodowości czy grup społecznych, lub odrzucanie kogoś tylko dlatego, że jest inny od reszty ludzi. Cieszę się, że i pod tym względem myślimy i czujemy podobnie. Też mi się wydaje, że Polska w kwestii uchodźców przyjęła zbyt radykalne stanowisko i może to skutkować tym, że szybciej, niż mogłoby się wydawać, będzie postrzegana na całym świecie jako kraj rasistów i różnego rodzaju fobów. A to byłoby bardzo przykre.
      Mario, bardzo się cieszę, że tu trafiłaś i życzę Ci udanego wieczoru 🙂 ❤ 🙂 ❤

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s