esencja życia

Życie to nie dar lecz odwieczne prawo. Byliśmy, jesteśmy i będziemy.

63) WĘŻOWNIK – 13. gwiazdozbiór (30.11-17.12)/Sfera niebieska/ Gwiazdozbiory a znaki zodiaku/ 12.12 – data gregoriańska („zodiakalna”/”męska”) i 13.13.2013 – alegoryczna data „żeńska”, czyli dzień z dwoma datami symbolizujący proces stapiania się energii żeńskiej i męskiej w Całość (= łączenia się siły wizji i siły urzeczywistnienia w Jedno/ Wężownik i Fala Ręki (26.11-8.12.2013), czyli siła uzdrawiania

37 Komentarzy

1qq

Od jakiegoś czasu na różnych stronach internetowych powraca temat Gwiazdozbioru Wężownika i pojawiają się artykuły, w których poruszany jest temat miejsca Wężownika w kole zodiakalnym oraz zadawane jest pytanie, czy w związku z tym horoskopy układane przez astrologów są zgodne z tym, co dzieje się na nieboskłonie. Kilka lat temu grupa astronomów zażądała wręcz wprowadzenia zmian w dotychczasowym podziale pasa zodiakalnego poprzez wprowadzenie dodatkowego 13. znaku zodiaku. W wyniku tego należałoby również przydzielić ludziom nowe znaki zodiaku. Jednak astrolodzy podkreślają , że znaki zodiaku nie mają nic wspólnego z gwiazdozbiorami znajdującymi się na niebie.

SFERA  NIEBIESKA  I  GWIAZDOZBIORY

W znanym nam wszechświecie istnieją setki miliardów galaktyk, które z kolei składają się z setek miliardów gwiazd i układów słonecznych. Galaktyka, w której znajduje się nasz Układ Słoneczny, jest galaktyką spiralną składającą się z wielu „ramion”. Układ Słoneczny leży w Ramieniu Oriona w odległości 26-27 tys. lat świetlnych od centrum Drogi Mlecznej.  Na Drogę Mleczną składa się 200-300 miliardów gwiazd, z których przy pomocy przyrządów optycznych tylko około 8,5 tysiąca jest widocznych z Ziemi z określonego jej punktu. Przypuszczalnie liczba gwiazd widocznych przez przyrząd optyczny z całej powierzchni Ziemi jednocześnie oscyluje w granicach kilkunastu- lub kilkudziesięciu tysięcy. W idealnych warunkach, w odpowiednim miejscu i o odpowiedniej porze gołym okiem można dostrzec około 2500-3000 gwiazd. Wszystkie gwiazdozbiory sklasyfikowane przez człowieka zawierają łącznie około 5,5 tys. gwiazd widocznych na nieboskłonie gołym okiem.

W miarę obracania się Ziemi wokół Słońca, w ciągu roku zmienia się wygląd nieba (konfiguracja gwiazd na firmamencie), przy czym obrót Ziemi wokół własnej osi sprawia, że zawsze dostrzegamy jedynie tę część sfery niebieskiej, która pojawia sie w trakcie trwania nocy. Podczas dnia mamy nad sobą co prawda inny wycinek nieboskłonu, ale przesłania go światło słoneczne. Gdyby Ziemia była płaska, widzielibyśmy całą hemisferę (półkulę niebieską), ale kształt Ziemi powoduje, że wokół siebie mamy tzw. podniesioną linię horyzontu i widzimy tylko wycinek nieba, a nie całą jego połowę. Po upływie roku, po pełnym obiegu Ziemi wokół Słońca, następuje powrót do punktu wyjścia obserwacji. Jest oczywiste, że mieszkając stale w jednym miejscu na Ziemi, określonych gwiazdozbiorów nigdy w życiu nie zobaczymy na niebie (jedynie na zdjęciach lub filmie), bo znajdują się one poza linią naszego horyzontu, co prawda ze zmieniającymi się konstelacjami gwiazd nad głową, nie mniej jednak zawężającego znacznie pole widzenia. Pole to pozostaje niezmienne, bo stały jest kąt nachylenia osi Ziemi do płaszczyzny jej orbity.

2qq

Ziemia została podzielona za pomocą równoleżników i południków, które  tworzą kwadratowe płaszczyzny (siatka geograficzna), co pozwala określić współrzędne dowolnego punktu na globie. Również sfera niebieska posiada własną siatkę – siatkę galaktyczną z układem współrzędnych niebieskich oraz równik i bieguny: północny (Zenit) i południowy (Nadir). To ułatwia szybkie odnalezienie określonego obiektu na niebie. Oś sfery niebieskiej jest przedłużeniem osi ziemskiej, a na jej przedłużeniu leżą również bieguny nieba. Płaszczyzna równika niebieskiego pokrywa się z płaszczyzną równika ziemskiego. Ponieważ planety mają różny kąt nachylenia swojej osi do płaszczyzny swojej orbity, każda z nich ma swój indywidualny równik niebieski. Najbardziej zbliżony kąt nachylenia do kąta nachylenia Ziemi (23,4 stopnia) ma Mars (23,8), najbardziej odstający od kąta Ziemi – Wenus (178 stopni). Oprócz tego dla łatwiejszej orientacji człowiek podzielił znane mu gwiazdy na grupy (gwiazdozbiory) i nazwał je. Przeważnie nazwy pochodzą od figur lub zwierząt, jakie gwiazdozbiory przypominają swym kształtem. W 1928 roku Międzynarodowa Unia Astronomiczna zdefiniowała dokładnie pojęcie  gwiazdozbioru i określiła granice wszystkich osiemdziesięciu ośmiu gwiazdozbiorów utworzonych przez człowieka i rozsianych po całym niebie wokół Ziemi.

Najbliższą nam gwiazdą jest oczywiście Słońce, które znajduje się w odległości ok. 150 milionów kilometrów. Najbliższy widoczny gwiazdozbiór względem Ziemi – gwiazdozbiór Centaura – umiejscowiony jest w odległości przeszło 4 lat świetlnych, czyli ok. 40 bilionów kilometrów. Dalsze gwiazdozbiory leżą w odległości od 5 lat świetlnych i dalej, najdalsze – w odległości sięgającej miliardów (!) lat świetlnych. Dysk naszej Galaktyki ma średnicę około 100 000 lat świetlnych i grubość około 1000 lat świetlnych. Dlatego część gwiazdozbiorów widocznych z Ziemi znajduje się w obrębie Drogi Mlecznej a część poza nią. Z perspektywy Ziemi odnosi się wrażenie, że poszczególne gwiazdy w danym gwiazdozbiorze leżą względnie blisko siebie, ale nic bardziej mylnego -w jednym gwiazdozbiorze mogą się znajdować gwiazdy oddalone od siebie o całe lata świetlne, a rozmiary niektórych  gwiazdozbiorów są tak olbrzymie, że w ich granicach znajdują się również całe galaktyki. Przykładem tego jest gwiazdozbiór Andromedy  zawierający galaktykę spiralną o nazwie Wielka Mgławica Andromedy. Mimo znacznej odległości widać ją z Ziemi gołym okiem. Inny przykład to gwiazdozbiór Pieca obejmujący galaktykę UDFj-39546284. 

Najjaśniejszą gwiazdą całego sklepienia niebieskiego jest  SYRIUSZ  znajdujący się w gwiazdozbiorze Wielkiego Psa.

………………………………………

Na poniższej stronie można znaleźć pełną listę 88 gwiazdozbiorów wraz z opisami:

—  http://pl.wikipedia.org/wiki/Gwiazdozbiory_wed%C5%82ug_nazw_%C5%82aci%C5%84skich

3qq

ZNAKI  ZODIAKU

Ekliptyka:  odbicie orbity Ziemi na niebie

Kiedy w ciągu dnia stoimy na otwartej przestrzeni, wokół siebie i nad głową mamy kopułę niebieską. Na jej tle, po określonym torze, od wschodu do zachodu pozornie wędruje Słońce. Linia tej wędrówki (=tor, który zakreśla na niebie Słońce ) nazywa się ekliptyką. Widziana z perspektywy człowieka znajdującego się na Ziemi ekliptyka przybiera postać ŁUKU (łuk jako odcinek koła). Ruch Słońca po ekliptyce odpowiada jednoczesnemu ruchowi orbitalnemu Ziemi, którego kierunek jest przeciwny do kierunku toru Słońca przesuwającego się po niebie. Tak więc podczas gdy Słońce pozornie pokonuje określony odcinek na nieboskłonie, w tym samym czasie Ziemia przebywa po swojej orbicie odpowiadający mu odcinek. W ciągu jednej doby jest to jedna trzysta sześćdziesiąta piąta część orbity, na przestrzeni jednego znaku zodiaku – jedna dwunasta. Kształt łuku, jaki przybiera ekliptyka widziana z perspektywy dowolnego punktu na Ziemi, spowodowany jest kątem nachylenia planety (23,4 stopnia) do płaszczyzny równika Słońca. Przy czym przebieg łuku ekliptyki względem horyzontu zmienia się w zależności od miejsca na Ziemi. Innym obrazem ekliptyki widzianym z odmiennej perspektywy, tzn. z przestrzeni kosmicznej pod kątem prostym (=90 stopni) względem płaszczyzny równika Słońca jest LINIA (=płaszczyzna koła widziana z boku ma postać linii). Gdyby kąt między osią Ziemi a płaszczyzną jej orbity wynosił 90 stopni, jej oś obrotu byłaby równoległa do osi obrotu Słońca, a ekliptyka na niebie przebiegałaby po poziomej linii prostej, czyli równolegle do horyzontu. Trzecim obrazem ekliptyki widzianym z jeszcze innej perspektywy – z góry – jest OKRĄG. Jest tak dlatego, ponieważ kolejne odcinki w kształcie łuku, jakie Słońce dzień w dzień pozornie pokonuje na nieboskłonie, domykają się na przestrzeni jednego roku, tworząc właśnie okrąg. Cała płaszczyzna w nim zawarta to koło. W środku tego koła (=w centrum wszystkich rysunków astrologicznych) znajduje się Ziemia, bo to z jej perspektywy sporządzane są układy planet i układane są horoskopy.

4qq

Ekliptyka  a  zodiak

Mniej więcej 500 p.n.e. Babilończycy podzielili to koło (koło zodiakalne/zwierzyńcowe) na 12 równych odcinków po 30 stopni  (12×30 = 360, tyle stopni ma koło), a następnie utworzyli (=wymyślili) abstrakcyjną konstrukcję: zodiak w formie pasa (pas zodiakalny/zwierzyniec) dzieląc go (zgodnie z 12 częściami koła) na 12 identycznych części. Określili również szerokość (=rozpiętość pionową) zodiaku: 16 stopni. W ten sposób powstał abstrakcyjny pas nieba składający się z 12 prostokątów szerokich(w pionie) na szesnaście i długich (w poziomie) na trzydzieści stopni, przedzielonych przebiegającą w środku (pozioma linia) ekliptyką na dwie równe części (dolną i górną). Jak widać pas obejmuje tylko wąski wycinek nieba, a obszary jego 12 odcinków są identyczne i mają postać prostokątów o wymiarach 12 na 30 stopni. Tworzą one „siatkę”, przez środek której przebiega ekliptyka (=tor, po którym wędruje Słońce) i na tle której, tak samo pozornie jak Słońce, przesuwają się gwiazdozbiory oraz, tak samo realnie jak Ziemia, przesuwają się planety naszego US. Tak więc znaki zodiaku nie składają się z gwiazdozbiorów ani żadnych innych obiektów widocznych na niebie, lecz są czysto abstrakcyjnymi, „pustymi oknami” reprezentowanymi przez umowne nazwy gwiazdozbiorów i odpowiadają jednej dwunastej orbity ziemskiej, którą pokonuje Ziemia w trakcie „panowania”  jednego znaku zodiaku.  Koło zodiakalne podzielone na 12 odcinków, 360 stopni, dalej na minuty i sekundy, jest, tak jak siatka geograficzna Ziemi i siatka galaktyczna sfery niebieskiej, zespołem współrzędnych, które pozwalają dokładnie określić położenie planet.

W czasach, kiedy tworzono pas zwierzyńcowy, na obszarze nieba mieszczącym się w jego granicach znajdowało się 12 gwiazdozbiorów. I właśnie nazwy tych  gwiazdozbiorów stały się nazwami poszczególnych znaków (=prostokątnych obszarów) zodiaku. Gwiazdozbiory mieszczące się w pasie zodiakalnym nazywa się gwiazdozbiorami zodiakalnymi. Podział na 12 równych znaków zodiaku jest umowny, gdyż w rzeczywistości gwiazdozbiory te (Baran, Byk, Bliźnięta, Rak, Lew, Panna, Waga, Skorpion, Strzelec, Koziorożec, Wodnik i Ryby) różnią się od siebie pod względem wielkości, tzn. rozpiętości poziomej w pasie zodiakalnym. W czasach babilońskich położenie gwiazdozbiorów zodiakalnych w znacznym stopniu pokrywało się z prostokątami siatki zodiakalnej , jednak nie było  z nimi identyczne. Gdyby podzielono pas zodiakalny zgodnie z rzeczywistym obszarem, jaki poszczególne gwiazdozbiory na nim zajmowały, to jego 12 odcinków byłoby nierównych.

5qq

Na rysunku zodiak bez Wężownika

Zatem znaki zodiaku nie są odzwierciedleniem gwiazdozbiorów znajdujących się w obrębie ich granic, lecz przedstawiają 12 identycznych faz drogi Słońca, czyli 12 równych sobie odcinków jego pozornego ruchu na tle nieba, które odpowiadają dwunastu odcinkom orbity, jakie pokonuje Ziemia okrążając Słońce. To, jaki gwiazdozbiór/gwiazdozbiory na niebie pokrywa(ją) się w danym momencie z obszarem określonego zodiaku, astrologa nie interesuje. Astrologia opiera się wyłącznie na układzie planet, Słońca i Księżyca, czyli na ich położeniu względem siebie, całkowicie pomijając konstelacje gwiazdozbiorów na niebie zarówno w obrębie pasa zodiakalnego jak i poza nim.

Planety okrążają Słońce po określonych torach (orbitach). Płaszczyzny orbit poszczególnych planet są bardzo do siebie zbliżone (za wyjątkiem Plutona), a to oznacza, że okrążają one Słońce w tej samej płaszczyźnie i jednocześnie prawie pokrywającej się z płaszczyzną ruchu obrotowego Słońca. W wyniku tego wszystkie planety mieszczą się w pasie zodiakalnym. Do każdego znaku zodiaku przyporządkowane są: żywioł i pora roku, do każdej planety – określone zjawiska( np. pokój i spokój lub wojna i dynamika, szczęście lub nieszczęście itd.). Planety mają związek z przeznaczeniem, natomiast cechy charakteru i osobowość przyporządkowane są umownym znakom zodiaku (nie gwiazdozbiorom, których nazwy umownie noszą!).

Astrologia kojarzy nam się zazwyczaj z konstelacją gwiazd na niebie, podczas gdy, według astrologów, to nie gwiazdy decydują o naszym losie i nie gwiazdozbiory (których nazwy noszą znaki zodiaku) mają wpływ na naszą osobowość, kiedy przychodzimy na świat, lecz odcinek orbity, na jakim znajduję się Ziemia (a tym samym jej pozycja w odniesieniu do Słońca) oraz układ planet, Słońca i Księżyca (= ich położenie względem siebie)Planety mają indywidualny charakter i są rozpoznawalne, znaki zodiaku opatrzone umownymi nazwami – nie. To tylko siatka z pustymi prostokątami, na tle której w wyniku ruchu Ziemi wokół Słońca zmienia się wygląd nieba: wędruje sobie Słońce, pojawiają się i znikają różne planety. Dlatego ustalono punkt początkowy zodiaku i uporządkowano znaki od 1 do 12. Przez to uzyskały one pewną indywidualność, gdyż określony znak to określony odcinek na orbicie, po którym porusza się akurat Ziemia, i energia określonego wycinka kuli Słońca, która oddziałuje na Ziemię, a ludzie, którzy rodzą się w tej fazie, mają określone cechy charakteru, uwarunkowane tą energią. Punkt początkowy pasa zwierzyńcowego stanowi tzw. punkt Barana, to od niego zaczyna się liczenie znaków. Jest to punkt przecięcia się płaszczyzny równika niebieskiego (tożsamego z równikiem Ziemi) z płaszczyzną ekliptyki.

6qq

Na rysunku zodiak z Wężownikiem

RUCH  PRECESYJNY  ZIEMI  A  POZORNE  PRZESUWANIE  SIĘ  GWIAZDOZBIORÓW

Podział koła zodiakalnego i nazwy zodiaków stanowią niezmienną konstrukcję (=zodiaki nie zmieniają wielkości swojego obszaru i nie przesuwają się), również niezmienne jest miejsce gwiazdozbiorów na niebie (=nie zmieniają one swoich pozycji). To, o co się zmienia, to położenie Ziemi i innych planet. Na skutek trzech rodzajów ruchów Ziemi powstaje pozorny ruch Słońca na niebie oraz pozorne przesuwanie się gwiazdozbiorów na całym nieboskłonie, a więc automatycznie też poprzez prostokątne pola (=znaki) pasa zodiaku.

Kula ziemska podlega trzem rodzajom ruchu: ruchowi orbitalnemu (roczny ruch wokół Słońca), obrotowemu (dobowy ruch wokół własnej osi) i precesyjnemu (zakreślanie stożka wokół własnej osi bez zmiany nachylenia osi względem płaszczyzny orbitalnej trwający ok. 26 tys. lat). Zatem precesja jest stopniową zmianą kierunku osi obrotu Ziemi, a nie jej kąta nachylenia do płaszczyzny orbitalnej. W trakcie tego ruchu Ziemia zakreśla powierzchnię w kształcie stożka. Kula ziemska nie jest kulą, ponieważ ruch obrotowy(wirowy) spłaszcza ją lekko na biegunach i wybrzusza na równiku. Ruch precesyjny powstaje w wyniku sił grawitacyjnych Słońca i Księżyca, które najsilniej oddziałują właśnie na równikowe wybrzuszenie Ziemi i dążą do ustawienia pochylonej osi obrotu naszej planety do pozycji pionowej w stosunku do płaszczyzny jej orbity. Ziemia, „rozdarta” między obiema siłami, stara sie zachować stałe położenie w przestrzeni, przez co zakreśla stożek. Na skutek ruchu precesyjnego bardzo powoli zmienia się wygląd nieba, w tym pasa zodiakalnego.

Zmiany w obszarze pasa zodiakalnego na skutek precesji na przestrzeni czasu zachodzą:

—  w płaszczyźnie poziomej: pozorne przesuwanie się gwiazdozbiorów na tle 12 abstrakcyjnych prostokątów (po 30 na 12 stopni) oraz realna zmiana rozciągłości gwiazdozbiorów w pasie, co powoduje, że zmienia się również liczba dni, w których Słońce wędruje po niebie na tle określonego gwiazdozbioru

—  w płaszczyźnie pionowej: gwiazdozbiory pozornie przesuwają się z góry na dół i w pewnym momencie u góry pasa zodiakalnego pojawia się część gwiazdozbioru Wężownika, który umiejscowiony jest nad Skorpionem i Strzelcem, „wchodząc” nieco pomiędzy te dwa gwiazdozbiory. 

Trzeci ruch i jego konsekwencje dla wyglądu nieba nad naszymi głowami najlepiej obrazuje kręcenie głową wokół osi tułowia. Kiedy stoimy, oś naszego ciała pozostaje pod kątem prostym względem Ziemi, a poruszająca się głowa w tym czasie nakreśla figurę w kształcie stożka. Kiedy weźmiemy podłużne, prostokątne lusterko i trzymając je w pozycji poziomej na poziomie głowy, będziemy obserwowali obraz, który się w nim odbija, podczas kiedy kręcimy głową, to zobaczymy, że na jego poziomych krawędziach (=w linii pionowej) górne i dolne partie głowy regularnie pojawiają się i znikają. Obraz zmienia się również w pasie poziomym: następuje przesunięcie, w wyniku którego znika jego część i pojawia się nowa.

7qq

Co 72 lata gwiazdozbiory zodiakalne przesuwają się pozornie na tle stałych kwadratów zwierzyńcowych o ok. 1 stopień, w ciągu 2160 lat – o 30 stopni (= o jedną dwunastą zodiaku). Oznacza to przesunięcie się wszystkich 12 gwiazdozbiorów o jedno „oczko” (=jeden kwadrat). Zatem na pełen obrót po pasie zodiakalnym (który jest kołem i ma 360 stopni) gwiazdozbiory te potrzebują 25920-26000 tys. lat (=12×2160).

W ciągu około 2,5 tysięcy lat, a więc od czasów utworzenia koła zodiakalnego przez Babilończyków, gwiazdozbiory przesunęły się o więcej aniżeli jedno „oczko”. Niezależnie od tego na skutek ruchu precesyjnego Ziemi do gwiazdozbiorów zodiakalnych dołączyła część gwiazdozbioru Wężownika, który przez długie nadchodzące lata, przez około 18 dni każdego roku, stanowić będzie tło dla wędrującego po nieboskłonie Słońca (=będzie zajmować 18,6 stopni ekliptyki). Jest on dziesiątym z kolei gwiazdozbiorem w pasie zodiakalnym , zaczynając od Ryb. Ale ze względu na to, że pojawia się w zodiaku i po jakimś czasie znów znika, mówi się o nim „13. gwiazdozbiór”.

Ludzie mieszkający w rejonie równika mogą w przeciągu roku zobaczyć wszystkie gwiazdozbiory zodiakalne. Wężownik widoczny jest w Polsce tylko latem, bo właśnie wtedy kula ziemska „przechyla się” ku Słońcu tą częścią, na obszarze której znajduje się Polska.

Aktualnie Słońce przebywa w znaku Strzelca (24.11-21.12), którego nazwa ma wartość wyłącznie umowną i nie ma nic wspólnego z gwiazdozbiorem Strzelca ( innymi słowy oznacza to, że Ziemia przemierza właśnie 9. odcinek orbity, a Słońce 9. część ekliptyki), i wędruje codziennie po niebie na tle gwiazdozbioru Wężownika (od 30.11 do 17.12). Widoczne są duże rozpiętości czasowe w wędrówce Słońca na tle poszczególnych gwiazdozbiorów (Skorpion -około 7 dni, Waga – około 44 dni).

8qq

Daty (abstrakcyjne i niezmienne) w zodiaku z umownymi nazwami znaków:

1) Baran: 21.3-20.4 // 2) Byk: 21.4-21.5 // 3) Bliźnięta: 22.5-21.6 // 4)Rak: 22.6-22.7 // 5) Lew: 23.7-23.8 // 6) Panna: 24.8-23.9 // 7) Waga: 24.9-23.10 // 8) Skorpion: 24.10-23.11 // 9) Strzelec: 24.11-21.12 // 10) Koziorożec: 22.12-19.1 // 11) Wodnik: 20.1-18.2 // 12) Ryby: 19.2-20.3

Obecne daty (naturalne i zmienne) wędrówki Słońca na tle gwiazdozbiorów z realnymi nazwami gwiazdozbiorów przebywających w swoich naturalnych granicach:

1) Ryby: 11.3 -18.4 // 2) Baran: 18.4-13.5 // 3) Byk: 13.5-21.6 // 4) Bliźnięta: 21.6-20.7 // 5) Rak: 20.7-10.8 // 6) Lew: 10.8-16.9 // 7) Panna: 16.9-30.10 /aż około 44 dni/ // 8) Waga: 30.10-23.11 // 9) Skorpion: 23.11-30.11 /tylko około 7 dni/ // 10) Wężownik: 30.11-17.12 /18 dni/ // 11) Strzelec: 17.12-20.1 // 12) Koziorożec: 20.1-16.2 // 13) Wodnik: 16.2-11.3

Dla Wężownika taż podawane są różne daty (29.11-17.12, 30.11-18.12), najczęściej jednak pada data 30.11-17.12.

Równik niebieski (= równik Ziemi) przecina się z ekliptyką (=płaszczyzną orbity ziemskiej) w dwóch punktach: w tzw. punkcie Barana (21.3, początek astronomicznej wiosny/ równonoc wiosenna) i w punkcie Wagi (początek jesieni/równonoc jesienna).

88 gwiazdozbiorów według rozmiarów. Wężownik figuruje na 11 miejscu:

http://pl.wikipedia.org/wiki/Gwiazdozbiory_wed%C5%82ug_rozmiar%C3%B3w

W czasach babilońskich początek pasa zodiakalnego wyznaczał tzw. punkt Barana, bo w miejscu przecięcia się równika niebieskiego z ekliptyką, na niebie widniał gwiazdozbiór Barana. Tak więc znak Barana był pierwszym znakiem a znak Ryb ostatnim. I tak pozostało do dziś. Punkt Barana wyznacza początek pasa zodiakalnego, a to oznacza, że od tego punktu zaczyna się liczenie 12 identycznych odcinków orbity ziemskiej, jakie pokonuje Ziemia podczas okrążania Słońca. Punkt ten o umownej nazwie „Barana” nadal pozostaje punktem, od którego zaczyna się pas zwierzyńcowy.

Ponieważ na skutek ruchu precesyjnego Ziemi znaki zodiaku „przesunęły się”, czyli w miejscu przecięcia się równika niebieskiego z ekliptyką, tam gdzie niegdyś widniał gwiazdozbiór Barana, na niebie pojawia się obecnie gwiazdozbiór Ryb, gwiazdozbiory (nie znaki zodiaku!) zaczynamy liczyć od gwiazdozbioru Ryb sąsiedniego dla gwiazdozbioru Barana.

9qq

„MĘSKA”  DWUNASTKA  I  „ŻEŃSKA” TRZYNASTKA

W Internecie można przeczytać opinie mówiące o tym, że Wężownika usunięto w starożytnym Babilonie prawdopodobnie dlatego, że gwiazdozbiór ten ledwo „zahacza” o pas zodiaku. Mam na ten temat odmienne zdanie: uważam, że powód był inny. I tu rezonuję z tym, co mówi w tej sprawie Johannes Koessner, austriacki religioznawca i filozof, znawca starożytnych kultur i astronomii, który „sprowadził” do Europy kalendarz Majów Tzolkin i uchodzi za jednego z najlepszych interpretatorów tego kalendarza (to od niego H. Kotwicka przejęła wiedzę o Tzolkin i rozpropagowała ją w Polsce). To, że Babilończycy podzielili koło zodiaku na 12 części i ustalili taką a nie inną szerokość (=rozciągłość w pionie) pasa zodiakalnego mierzącą tylko 16 stopni nie było przypadkiem a zamierzonym działaniem. Stan Uniwersalnej Miłości (=Absolutnej Harmonii) to stan Pełni, w którym energia ma charakter neutralny. „Wypadnięcie’  człowieka z tego stanu prowadziło do rozszczepienia w nim neutralnej energii Pełni na dwie połówki – męską i żeńską, a w dalszej konsekwencji stopniowego upadku moralnego do zaburzenia równowagi między obiema siłami. Dzieląc zodiak na 12 części, ograniczając odpowiednio jego obszar i kierując tym samym uwagę ludzkości wyłącznie na oddziaływanie męskiej energii (Słońce i reszta planet) oraz blokując jednocześnie żeńską energię kosmiczną (energia płynąca na Ziemię z przestrzeni kosmicznej i z gwiazd) poprzez zignorowanie siły oddziaływania gwiazdozbiorów na istoty i ukrycie 13-tego gwiazdozbioru, Babilończycy chcieli utrzymać ten stan. W ten sposób popchnęli świadomość zbiorową , która ma olbrzymi potencjał energetyczny i potrafi bardzo głęboko i mocno utrwalać określone wzorce w mentalności i psychice pojedynczych ludzi, w określonym kierunku, tak aby stale umacniać stan zaburzenia między siłami Yin i Yang na Ziemi, a tym samym utrzymywać ludzi na niskim poziomie świadomości i ukrywać przed nimi ich prawdziwą duchową tożsamość, która ma boskie korzenie.  Liczba 12 symbolizuje oraz pobudza i wspiera energię męską z jej wszystkimi atrybutami. Eksponowanie energii 12-ki przy jednoczesnym dyskryminowaniu i niszczeniu żeńskiej energii 13-ki utrzymuje człowieka w stanie niewiedzy, niskiej świadomości i bycia wiecznie niespełnionym. Takiego człowieka łatwo jest kontrolować, manipulować nim i dominować nad nim. I właśnie o to chodziło babilońskim kapłanom.

/Mechanizmy kierujące całym procesem opisuję dokładnie we wpisie 26: https://monamornak.wordpress.com/2012/12/17/36-12-ka-i-13-ka7-stopni-wtajemniczeniamistyka-liczb-monmariaczesc-2-do-wpisu-16/ /

10qq

Dzień  z  podwójną  datą: 12.12 i 13.13.2013

12 grudnia 2013 będzie szczególnym dniem. 12.12 to symbol „podwójnej” energii męskiej. Jednocześnie 12 grudnia to dokładnie trzynasty dzień trzynastego gwiazdozbioru -gwiazdozbioru Wężownika (na tle którego Słońce wędruje po nieboskłonie od 30 listopada), co można zapisać jako datę 13.13.2013. Ta data wyraża „potrójną” energię żeńską. 12 grudnia jest więc wyjątkowym dniem, w którym obydwie siły łączą się na poziomie energii subtelnych w Całość. Warto przeżyć go ze świadomością, że prawdziwa tożsamość człowieka, która daje mu poczucie spełnienia i moc czynienia Dobra, to połączone ze sobą w naszym wnętrzu aspekty męski i żeński. Świadome przeżycie tego dnia da następny impuls do pracy nad sobą w tej materii.

Równoważenie energii 12-tki i 13-tki w kontekście zodiaku

Jaki mógłby wyglądać zreformowany zodiak? Nie ma potrzeby zmiany dotychczasowego podziału zodiaku na 12 równych części, bo reprezentuje on część Całości, tzn. energię męską. Natomiast można by go było poszerzyć o drugi „ruchomy” pas z 13  gwiazdozbiorami i podzielony na sektory odpowiadające naturalnym granicom gwiazdozbiorów oraz aktualizujący w miarę upływu czasu ich szerokość (=rozpiętość poziomą w pasie), reprezentujący energię żeńską

Poprzez poszerzenie pasa zodiaku symetrycznie od linii ekliptyki do dołu i do góry  Wężownik zawsze byłby obecny. Babilończycy specjalnie go zawęzili, odrzucając w ten sposób (=blokując) energię żeńską. Gdyby nakreślili odpowiednio szerszy pas zodiakalny ze stale obecnym w nim Wężownikiem, połączyliby solarną męską 12-tkę z galaktyczną żeńską 13-ką. Jak mógłby wyglądać okrąg tak szerokiego pasa zodiaku przełożony na rysunek koło zodiakalnego uwzględniający obydwie energie? Byłoby to koło z dwoma okręgami, jeden w drugim – męski w żeńskim (= kosmiczna energia żeńska + słoneczna energia męska), w samym środku oczywiście Ziemia…..

11qq

WĘŻOWNIK

Gwiazdozbiór Wężownika jest gwiazdozbiorem rozległym i bardzo dobrze widocznym na nieboskłonie. Obejmuje około 100 gwiazd widocznych gołym okiem. Gwiazdy te znajdują się w odległości od kilku do kilkuset lat świetlnych od Ziemi. Najjaśniejsza z nich to Ras Alhague, biały olbrzym o temperaturze powierzchniowej 10 tysięcy Kelwinów, odległy od  Ziemi o 588 lat świetlnych.

Źródło poniższego tekstu – Wikipedia:

„Gwiazdozbiór Wężownika przedstawia Asklepiosa, który trzyma w ręce laskę i owiniętego wokół niej węża. Wąż symbolizuje tu zrzucanie starej skóry i odradzanie się, dlatego Wężownik uważany jest za symbol transformacji. Asklepios był wybitnym lekarzem, a od VII-VI wieku p.n.e. Grecy zaczęli go czcić jako boga. Według greckich mitów, Asklepios nauczył się medycyny u centaura Chirona. Bardzo szybko nauczył się leczyć wszystkie choroby i opanował nawet sztukę wskrzeszania zmarłych, przez co ludzie przestali umierać. Dlatego bóg śmierci Tanatos poskarżył się na Asklepiosa Zeusowi, który dla utrzymania porządku na świecie zabił Asklepiosa piorunem. Po śmierci Asklepios trafił na niebo wraz z wężem, który mu pomagał w poszukiwaniu leczniczych ziół.” (koniec tekstu)

Przysięga Hipokratesa – przysięga składana przez lekarzy  w starożytności skierowana była właśnie do Asklepiosa (łac.: Eskulap). Obecnie żaden lekarz tej przysięgi już nie składa, ale jej nowożytna zmodyfikowana forma( „Przyrzeczenie Lekarskie”) podobna jest w treści, a laska wielkiego lekarza Asklepiosa (laska Eskulapa) jest wciąż ogólnie przyjętym symbolem lekarzy i aptekarzy.

Wężownik  a  Fala  Ręki (26.11-8.12) – siła  uzdrawiania

Wężownik to nie tylko zapowiedź transformacji w sensie łączenia w sobie energii męskiej i żeńskiej, to również symbol siły uzdrawiania. I tu znowu mamy kolejny przykład synchronizacji kalendarza Majów ze zjawiskami astronomicznymi, ponieważ obecnie w kalendarzu Tzolkin trwa Fala Ręki – czas, w którym energie napływające z Kosmosu na Ziemię  pomagają w rozwijaniu w sobie siły samouzdrawiania oraz moc uzdrawiania innych.

Duch  komety  ISON

Niedawno znalazłam artykuł (z 3. grudnia) z takim oto tytułem: „ISON: Duch komety powoli znika.” Jest wręcz przeciwnie. ISON zanika optycznie, ale jej duch (=energia, którą po sobie pozostawia) jest niezwykle silny i jeszcze długo będzie wspierać nas w procesie transformacji, który dopiero nabiera dynamiki.

Oto rysunki na stronie, do której link podała pani Zofia Piepiórka na FB. Pokazują one, że Inkowie przepowiedzieli przybycie komety ISON i jej defragmentację po konfrontacji ze Słońcem:

http://thehiddenrecords.com/inca-pleiades-inti-punchaco-sun-disc-cuzco-Qorikancha-koricancha-Coricancha.php

ison-inca-fragmentation-prophecy

ison-inca-prophecy-fragmentation 2

Reklamy

37 thoughts on “63) WĘŻOWNIK – 13. gwiazdozbiór (30.11-17.12)/Sfera niebieska/ Gwiazdozbiory a znaki zodiaku/ 12.12 – data gregoriańska („zodiakalna”/”męska”) i 13.13.2013 – alegoryczna data „żeńska”, czyli dzień z dwoma datami symbolizujący proces stapiania się energii żeńskiej i męskiej w Całość (= łączenia się siły wizji i siły urzeczywistnienia w Jedno/ Wężownik i Fala Ręki (26.11-8.12.2013), czyli siła uzdrawiania

  1. How big is the Universe? „HD” – Cosmic Wakening :

  2. To nie jestem już Strzelcem? 😦

  3. „Niedawno znalazłam artykuł (z 3. grudnia) z takim oto tytułem: “ISON: Duch komety powoli znika.” Jest wręcz przeciwnie. ISON zanika optycznie, ale jej duch (=energia, którą po sobie pozostawia) jest niezwykle silny i jeszcze długo będzie wspierać nas w procesie transformacji, który dopiero nabiera dynamiki.”

    czuje podobnie.. pislam o tym zreszta u siebie… ok, wracam do czytania Twojej notki , bo zaczelam od konca, ale jak widac ISON przyciaga mnie na wszystkie mozliwe spoosby 🙂

  4. ach…

    „13.13.2013 – alegoryczna data “żeńska”

    w tamtym roku w okolicy 12 12 12 dodalam u siebie notke o 13 13 13 choc nie mialam pojecia o jaka date moze wlasciwie chodzic., ale czulam, ze to wazne….. i prosze Ty piszesz wprost 13.13.2013 🙂

  5. Witaj, Droga Livio 🙂 Mnie też ta niezwykła kometa jest wyjątkowo bliska… Również Wężownikowi poświęcam od jakiegoś czasu uwagę. W wymiarze duchowym dzieje się obecnie tyle ważnych, wspaniałych rzeczy ! Pozdrawiam Cię cieplutko 🙂 🙂

  6. Dawid56, Twoje komentarze nie zostały zaakceptowane. Zredaguj własny artykuł o Wężowniku i zamieść go u siebie, zamiast atakować wpisy na moim blogu, pisząc rzeczy bez ładu i bez składu. Każdemu, kto w przeglądarce wpisuje hasło „Wężownik”, ukazują się różne linki dotyczące tego tematu, może je przeglądnąć i dokonać wyboru – wybrać to, co z nim rezonuje. Wzajemne wchodzenie sobie na blogi ich administratorów i przekonywanie o własnych racjach to zwyczajna przepychanka, wyraz rywalizacji, której celem jest chęć zdominowania drugiej strony. Przypomina to trochę walkę polityków o prymat na scenie politycznej. Agresywnie wpadasz na „Esencję Życia”, bo wyraźnie zjada Cię ambicja, aby błyszczeć na scenie alternatywno-ezoterycznej jako ezoekspert pierwszej rangi. Na moim blogu często podkreślam, że chęć dominacji nad otoczeniem jest jedną z przeszkód na ścieżce rozwoju duchowego.
    Jeśli ja udzielam się na jakimś blogu jako administratorka własnego, to zazwyczaj po to, żeby zasygnalizować zbieżność moich poglądów z poglądami autora artykułu, wymienić się informacjami, ewentualnie taktownie zadać jakieś pytanie, jeśli mam wątpliwości. Z zasady nigdy nie wpadam na blogi i nie torpeduję arbitralnie myśli autorów artykułów i nie podważam ich przekonań. Na trochę innych prawach niż autorzy blogów są oczywiście goście odwiedzający blogi, którzy nie mają własnych stron, ale Ty masz własną stronę, na której możesz swobodnie przedstawiać swój punkt widzenia na różne sprawy. Ale wyraźnie Ci to nie wystarcza, więc wpadasz na inne strony, żeby forsować swoje racje.
    Zamiast dyskredytować wpisy na moim blogu, zajmij się uporządkowaniem własnego, bo to, co od pewnego czasu się na nim dzieje, można określić jako przekroczenie wszelkich granic przyzwoitości. Tam ataki, wyzwiska i obelgi są niemalże na porządku dziennym, kłóci się każdy z każdym, obrażani są wszyscy i wszystko, kolektywnie i personalnie, i w sposób skandaliczny profanowana jest na forum postać Chrystusa! Można wierzyć w coś lub nie, wyrazić swoją opinię, ale nie wolno obrażać i szkalować (określając kalumnie jako „dosadny język”), a to stało się normą Twojego bloga. To istny ezoteryczny matrix, który na Twojej stronie przybrał szczególnie brutalną formę, a to za sprawą jednego z forumowiczów (nick „Ktoś”) sprawiającego wrażenie osobowości psychopatycznej (o psychopatach można poczytać we wpisie 3), który stał się główną „atrakcją” na Twojej stronie i który siłą swojej chorej osobowości zdominował praktycznie poziom całego forum . Jak jest teraz, nie wiem, bo od jakiegoś czasu już w ogóle tam nie zaglądam, ale nawet jeśli coś się zmieniło na lepsze, to raz napisane słowa mają energię, która oddziałuje na każdą kolejną czytającą je osobę i są wizytówką prowadzących stronę internetową! Dziwi mnie, że ktoś taki jak Ty, kto tyle pisze o tym, jak ważna jest miłość i odmienia to słowo przez wszystkie możliwe przypadki, dał na to swoje przyzwolenie. Nie mogę też oprzeć się wrażeniu, że bardzo zależy Ci na wykreowaniu się na drugiego zbawiciela, kochającego i wybaczającego, a łatwo to zrobić, przepuszczając prowokacyjne i obelżywe komentarze, a przez to pozwalając obrażać się ludziom nawzajem (nazywając to przewrotnie „oczyszczeniem”) i jednocześnie od czasu do czasu upominając niczym dobroduszny ojciec i prawiąc o miłości, wybaczaniu i pokoju. Ty na tym zyskujesz, ale tracą inni. Właśnie tak wygląda manipulacja doskonała czyli taka, której zupełnie nie podejrzewają osoby manipulowane.
    Nie po raz pierwszy torpedujesz moje wpisy. Komentujesz drugi raz na moim blogu i drugi raz to samo, ten sam kategoryczny i pełen buty ton. Wpadasz tu jak kometa. I nie po to, żeby wymienić opinie, ale w wyniosłym i pouczającym tonie, stwierdzasz z góry, że jest tak a nie inaczej, bez jakiegokolwiek wyjaśnienia czy uzasadnienia (szczególnie w drugim komentarzu). Poprzednim razem nie spodobały Ci się trygony. Pamiętam, że straszenie ludzi wojnami i apokalipsami, sensacje i kwadratury oraz krzyże na niebie to Twoja specjalność. Tym karmisz siebie i innych (o wampiryzmie energetycznym też we wpisie 3). Chyba najwyższy czas na trochę autorefleksji. Nie Ty jeden interesujesz się astronomią i astrologią. Wydaje Ci się, że w tym temacie wszystko wiesz najlepiej i koniecznie chcesz przekonać innych, że tak jest. Po dwóch pierwszych komentarzach wysłałeś następne (też ich nie przepuściłam). W jednym z nich czepiałeś się literówek. Nawet trudno to już komentować.
    Czyżby to wszystko, o czym tu napisałam, miałoby być wyrazem duchowego przebudzenia i wzrostu świadomości u człowieka prowadzącego blog ezoteryczny? Czy na takim fundamencie miałaby opierać się nadchodząca Epoka Serca?. Odpowiedz sobie na to pytanie sam… I nie staraj się więcej przenosić energii ze swojego bloga, wibracyjnie ciężkiej jak beton, na „Esencję Życia”, bo i tak nic Ci z tego nie wyjdzie. Strona, którą stworzyłam, ma chronić zaglądające tu gości i chcących poczytać w spokoju przed takimi osobami jak Ty i przed takimi forumowiczami, jacy pojawiają się na Twoim blogu.
    PS. Przypominasz mi trochę „Jestem” („Mamę Tikę”), która prześladowała mnie w sprawie kalendarza Majów. Wszystko, co w tej sprawie pisałam, było źle, od razu pojawiały się prowokujące i złośliwe komentarze z jej strony. Bombardowała mnie swoimi „wizjami” (podejrzewam, że powstawały po spożyciu ayahuaski), zaczęła spamować moją stronę: wklejała wszystko, jak leci, ze swojego bloga na moim. Musiałam ją zablokować, bo agresji nie było końca. Z kim przestajesz, taki się stajesz….
    JEST TO MÓJ PIERWSZY I OSTATNI KOMENTARZ W TEJ MATERII.

    • pozdrawiam serdecznie właściciela/i tego „okna” poprowadzono mnie tu za rękę jak dziecko, poczytałam, potwierdziło się to co czułam zaglądając na różne strony…targowisko próżności…jarmark średniowieczny …ból głowy….choć przewrotnie nazewnictwo ładne jakby ładne…internet jest przedziwnym narzędziem….ile kociołków tyle smaków….przesiedziałam pół nocy tutaj słuchając muzyki, czytając, oglądając malarstwo, jak duch… na parapecie wirtualnego okna…technika i jej wynalazki są dla mnie strawne z chwilą gdy uruchomię wyobraźnię…korzystam więc z błękitnych łącz …

    • „Wzajemne wchodzenie sobie na blogi ich administratorów i przekonywanie o własnych racjach to zwyczajna przepychanka, wyraz rywalizacji, której celem jest chęć zdominowania drugiej strony.”
      „Walki umysłów najczęściej toczą się w blasku żądzy” ( Ali ibn Abi Talib)
      Pozdrawiam

  7. Miło tu u Ciebie nawet ja się tu uspokajam moja prędkość schodzi do zera 😉 A tak na serio to dziękuję za fajne arty 🙂 ❤

    • Witaj, Xavery! 🙂 Kiedyś (to były czasy, kiedy mieszkałam w Zakopanem) halny otworzył mi siłą swojego impetu okno. Nie było to zbyt przyjemne, dlatego dzisiaj nawet Xawery mi nie straszny 😉 I możemy się tylko domyślać , jaki koszmar przeszli Filipińczycy, gdzie podmuchy wiatru osiągały ponad 300 km/h. Pozdrawiam i życzę spokojnego czytania…..

  8. Alteo i Anilalah, zawsze ciepło o Was myślę 🙂 Pozdrówka 🙂 🙂

  9. Pingback: “MĘSKA” DWUNASTKA I “ŻEŃSKA” TRZYNASTKA | Krystyna Sai Kręt (Szlosek)

  10. Pingback: “MĘSKA” DWUNASTKA I “ŻEŃSKA” TRZYNASTKA | My journeys between worlds..

  11. Ciekawy artykuł pozdrawiam ❤

  12. Jestem oddechem
    myślą jestem
    kosmosem
    w kosmicznej
    przestrzeni
    mam w sobie
    …wszystko…
    dni i noce
    słońce i księżyc
    żywiołów potęgę
    zakląłeś Panie
    we mnie
    wiruję, wiruję
    wśród innych
    …planet…
    po orbicie
    życia własnej

    pozdrawiam….świeży chrupiący „rogalik” na śniadanie pozostawiam…na wirtualnego okna, wirtualnym parapecie….

    • Cześć, Hana 🙂 Witam Cię bardzo serdecznie. Dzięki za obydwa komentarze i za tą poezję. W pełni z nią rezonuję! 🙂 ❤
      Chętnie umieściłabym ten wiersz w dziale „Poezje”. Kogo mam podać jako autora?

  13. Monmario …czuję się słyszalna….czuję ciepło rozprzestrzeniające się…to jest moja twórczość…mało osób słyszy o czym piszę tym bardziej radosne to dla mnie…byłam w dziale poezji na Twojej stronie zaszczyt dla mnie będzie znaleźć się wśród poetów tam obecnych…może to kawałek snu się spełni, w którym Gałczyński zaprosił mnie do dorożki płynącej wśród gwiazd po niebie…ech sen był piękny…Hanna Zofia Kowalska …

    • Hanno, czy jest w internecie jakieś zdjęcie lub obrazek, który chciałabyś dodać do swojej poezji? Jeśli tak, podaj link do tej strony lub adres URL (jeśli na stronie jest więcej obrazków, dołączę go do tekstu. 🙂 Póki co, umieściłam taki, jak widzisz…. 🙂

  14. Monmaria …dziękuję …www.facebook.com/hanna.kowalska.1042…. w tej chwili jako pierwsze jest zdjęcie nieba…autorem zdjęcia jest Piotr ZipY Zydorowicz…wyraził zgodę na umieszczenie zdjęcia w tle słów wiersza z zaznaczeniem że on je wykonał…zapraszam…pozdrawiam…

  15. Monmario ….wszystko się zgadza … i nawet bardziej jeszcze …bez bólu głowy…. spokój radosny …łagodnie bardzo mnie obejmuje…faluje na zewnątrz i we mnie….i kroplą i oceanem w jednej chwili jestem tylko tak mogę opisać stan mojego poczucia …te fale się rozprzestrzeniają i niech przepływają, ogarniają i współgrają…

  16. Nigdy nie przywiązywałam sie do horoskopów. Teraz wiem dlaczego. Podświadomie czułam że to nie tak. Nikt z nas nie ma tylko cech danego znaku. Pozdrawiam 🙂

  17. Naprawdę ciekawa stronka. Pozdrowienia dla Autorki 🙂

  18. Witam, nie jestem ekspertem od astrologii współczesnej, w innych sprawach się specjalizuję. Ale przeczytałem z zainteresowaniem, bo Wężownik (idea) jest jasno opisany i babilońskie założenia astrologii doskonale wyjaśniono (szczególnie w kontekście nieporozumień z astronomią). Zamierzam więc przestudiować całego bloga, bo albo muszę ‚współczesną’ astrologię poznać i wyssać, albo sobie darować jako ‚naukę/papkę dla mas’.
    Szczególnie dziękuję za wyjaśnienie mi ‚dlaczego te wszystkie horoskopy, które widziałem nie do końca działają’ – mimo poprawności w interpretacji. Widzę już, że winę ponosi nie interpretacja lecz sztywne trzymanie się założeń sprzed tysięcy lat.
    …wiem, że babilończycy używali tylko kilku planet, a nie tak jak teraz, gdy nawet planetoidy są na wykresach. Nie w tym rzecz.

    Chciałbym więc zwrócić uwagę, że propozycja Autorki utrzymania status quo podziału babilońskiego i dołożenie do tego układu kolejnego pasa (Żeńskiego) nie wydaje się właściwa: ja rozumiem, że chodzi o to by nie wylać dziecka z kąpielą i nie zburzyć zbyt wiele, ale to tak jakby próbować jednocześnie stać i iść. Ja jestem skłonny patrzeć na to raczej kategoriami ‚szamańskimi’ i twardo obstawać przy tym, iż dynamiczna równowaga między aspektem męskim i żeńskim „zachodzi w chwili w której zachodzi” …tzn. astrologię (jej fundament, czyli rodzaj płynących energii w danym stopniu i minucie) należy raczej aktualizować na bieżąco, a nie usiłować budować dwa horoskopy, a potem je składać w jeden. No bo – patrząc okiem malarza pokojowego – czyż nie lepiej malować jedną farbą niż dwoma po sobie? A patrząc okiem wtajemniczonego: czy lepiej obstawać przy Dualizmie i twardo dzielić świat na męski i żeński, czy lepiej od razu uznać Polaryzację i dostrzegać „swobodną równowagę w chwili”.

    a poruszam powyższe z konkretnego powodu:
    Przyjmując w celach dydaktycznych i całkowicie chwilowo, że Galaktykę traktujemy jako największy obiekt odniesienia musimy przecież rozumieć, że Układ Słoneczny porusza się w obrębie jej ramienia w pewien określony sposób i co te 26 000 lat umownie wraca do punku wyjścia (czyli co ok 13 000 lat przechodzi przez , nazwijmy to, „punkt przełomu”). Co ciekawe ten punkt przełomu (czyli centrum Galaktyki) wypada właśnie w Wężowniku (u jego spodu, gdzieś pomiędzy konstelacyjnym Skorpionem i Strzelcem). Bo tak jak planety mają orbity lekko zwichrowane lecz prawie zgodne z płaszczyzną słonecznego równika, tak i Układ Słoneczny pracuje „prawie” w płaszczyźnie równika Galaktyki. „Prawie” bo z odchyleniem o ok 6 000 lat w każdą stronę. Mylę się?
    Dzieje się więc tak, że co 13 000 lat na sztywnym układzie babilońskim dochodzi do skrzyżowania się równików. Tak?

    Jeśli ‚tak’, to musimy zauważyć, że trzymanie się interpretacji babilońskiej w takiej chwili ‚skrzyżowania’ bierze w łeb, bo pojawia się to, co matematyka zwie ‚osobliwością’ …czyli w horoskop FIZYCZNIE wkrada się dodatkowy element: Czarna Studnia w centrum Galaktyki. To bardzo silne oddziaływanie, które pojmie każdy kto widział jak zachowuje sie wir wodny kilka centymetrów po obu stronach równika. Dosłownie kilka centymetrów wystarcza, by wir zmienił kierunek. I jak w takim momencie trzymać się sztywno tezy, że „astrologii nie interesuje rzeczywista pozycja słońca w znaku, lecz umowny podział koła na 12 sektorów”???

    Myślę, że ta teza jest do utrzymania przez ok 13 tyś lat, ale w chwilach gdy do zodiaku wkrada się Asklepios i jogo energia „przywracania życia; wskrzeszania zmarłych” to należy Asklepiosa potraktować całkowicie serio.

    Co Szanowna Autorka na to? Chętnie posłucham, choćby na priv (mój email jest prawdziwy).

    Z poważaniem,
    JB

    • Witam 🙂
      Mam nadzieję, że nie popełnię nietaktu, jeśli zastosuję 2 osobę liczby pojedynczej. Tak jest łatwiej pisać.
      Ja też nie jestem ekspertem w dziedzinie astrologii, jak i w żadnej innej poruszanej na tym blogu. Posługując się dostępną mi wiedzą, przedstawiam jedynie pewne aspekty ezoteryczne (ten blog ma charakter ezoteryczny a nie egzoteryczny) przeróżnych dziedzin życia, starając się łączyć wszystko w jedną całość i wyjaśniać głębsze przyczyny różnych zjawisk związanych z konkretną sferą ludzkiej egzystencji. Potrzeba napisania tego artykułu zrodziła się we mnie, kiedy najpierw na jednym z portali przeczytałam krótką wzmiankę o propozycji wprowadzenia Wężownika jako 13 znaku zodiaku. Zaintrygowało mnie to na tyle, że zaczęłam zgłębiać temat, zbierając informacje z wielu stron internetowych polsko -, niemiecko – i angielskojęzycznych. Wszystko ułożyło się w pewną logiczną całość, natomiast aspekt ezoteryczny Wężownika prezentowany przeze mnie we wpisie jest wynikiem pracy mojej Intuicji, tzn. że to, co napisałam, czuję Sercem, ale nikomu nie narzucam jako Prawdy Ostatecznej. Wszystko, co piszę na tym blogu ma jedynie inspirować, a jeśli ktoś czuje intuicyjnie podobnie do mnie, to wtedy jest mi dodatkowo bardzo miło.
      Mam w zwyczaju cytowanie wypowiedzi Czytelnika, a potem się do nich odnoszę. W ten sposób zachowana jest pewna przejrzystość dialogu, a inni Czytający mają pełen obraz sytuacji bez ciągłego sprawdzania, co zostało napisane w komentarzu, na który odpowiadam.
      1. JarBak: „… albo muszę ‚współczesną’ astrologię poznać i wyssać, albo sobie darować jako ‚naukę/papkę dla mas.”
      Monika: Sądzę, że współczesna astrologia jest niekompletna, bo zajmuje się wyłącznie wpływem planet na losy człowieka, a przecież jest oczywiste (i tu akurat nie trzeba być ekspertem), że gwiazdy maja na nas taki sam wpływ, jak planety. Wszystko w całej nieskończonej przestrzeni jest formą energii i jest ze sobą powiązane. Jak więc można uwzględniać tylko energię planet bez uwzględniania energii gwiazd?! To wręcz razi! Poza tym cechy charakteru i osobowości przypisywane poszczególnym znakom zodiaku nie odpowiadają w pełni prawdzie (widzę to sama po sobie), a i przyporządkowanie zodiaków do ludzi nie odpowiada astrologicznym faktom (jest to opisane w powyższym artykule). Poza tym od strony duchowej jest oczywiste (o tym jednoznacznie mówi ezoteryka, a ja się do tej opinii przyłączam), że osoba która pracuje nad swoim rozwojem duchowym, transformuje swoją osobowość i swój charakter, uwalniając się tym samym od określonych cech charakteru. A to z kolei powoduje, że uwalnia się ona od wpływu energetycznego wzorca, który zawarty jest w konstelacji planet podczas narodzin duszy i który determinuje w określonym stopniu jej Los na Ziemi. Tak więc w miarę dokonywania wewnętrznej transformacji człowiek niweluje negatywne cechy charakteru i negatywne wpływy układu planet na swoje życie, a wzmacnia te pozytywne, co ewidentnie pokazuje, że charakter nie jest czymś skostniałym i nie dającym się zmienić, a układ planet nie stanowi ostatecznej wyroczni do końca życia człowieka.
      .
      2. JarBak: „Chciałbym więc zwrócić uwagę, że propozycja Autorki utrzymania status quo podziału babilońskiego i dołożenie do tego układu kolejnego pasa (Żeńskiego) nie wydaje się właściwa. (…) Ja jestem skłonny patrzeć na to raczej kategoriami ‚szamańskimi’ i twardo obstawać przy tym, iż dynamiczna równowaga między aspektem męskim i żeńskim „zachodzi w chwili w której zachodzi” …tzn. astrologię (jej fundament, czyli rodzaj płynących energii w danym stopniu i minucie) należy raczej aktualizować na bieżąco, a nie usiłować budować dwa horoskopy, a potem je składać w jeden. No bo – patrząc okiem malarza pokojowego – czyż nie lepiej malować jedną farbą niż dwoma po sobie? A patrząc okiem wtajemniczonego: czy lepiej obstawać przy Dualizmie i twardo dzielić świat na męski i żeński, czy lepiej od razu uznać Polaryzację i dostrzegać „swobodną równowagę w chwili’.”
      Monika: Status quo babilońskie uwzględnia tylko pas męski, więc wydaje mi się, że poszerzając ten pas o pas żeński, nie utrzymuję owego status quo, nie tworzę dwóch zodiaków, ani też nie obstaję przy dualizmie, lecz reformuję babiloński podział zodiaku i proponuję JEDEN zreformowany zodiak uwzględniający obydwa aspekty energii. Natomiast polaryzację uważam za jedną z przeszkód w rozwoju duchowym, którą należy pokonać, inaczej rozwój duchowy pozostanie tylko fikcją. Mam również wątpliwości co do porównania z farbami, które nie do końca jest sprecyzowane: co oznacza w tym kontekście „po sobie”? Jeśli dokładniej napiszesz, co masz na myśli, wtedy odpowiem.
      O dualizmie pisze w artykule 13.
      .
      3. JarBak: „Przyjmując w celach dydaktycznych i całkowicie chwilowo, że Galaktykę traktujemy jako największy obiekt odniesienia musimy przecież rozumieć, że Układ Słoneczny porusza się w obrębie jej ramienia w pewien określony sposób i co te 26 000 lat umownie wraca do punku wyjścia (czyli co ok 13 000 lat przechodzi przez , nazwijmy to, „punkt przełomu”). Co ciekawe ten punkt przełomu (czyli centrum Galaktyki) wypada właśnie w Wężowniku (u jego spodu, gdzieś pomiędzy konstelacyjnym Skorpionem i Strzelcem). Bo tak jak planety mają orbity lekko zwichrowane lecz prawie zgodne z płaszczyzną słonecznego równika, tak i Układ Słoneczny pracuje „prawie” w płaszczyźnie równika Galaktyki. „Prawie” bo z odchyleniem o ok 6 000 lat w każdą stronę. Mylę się?
      Dzieje się więc tak, że co 13 000 lat na sztywnym układzie babilońskim dochodzi do skrzyżowania się równików. Tak?”
      Monika: Piszesz, że Układ Słoneczny porusza się w obrębie Ramienia Oriona i po 26 000 lat zatacza koło. Czy mogę zapytać, jaki obiekt okrąża nasz US w Ramieniu Oriona? Wiadomo mi tylko o tym, że w wyniku ruchu obrotowego naszej galaktyki wokół swojego centrum, a więc automatycznie jej wszystkich ramion, również i nasz US to centrum okrąża, ale trwa to „całą wieczność”, gdyż dysk Drogi Mlecznej ma średnicę około 100 000 lat świetlnych i grubość ok. 1000 lat świetlnych, a Układ Słoneczny znajduje w odległości 26-27 tys. lat świetlnych od centrum naszej galaktyki. Natomiast 26 tys. lat trwa ruch precesyjny Ziemi. Nie chcę być nieuprzejma, ale również pozostała część Twojej wypowiedzi wydaje mi się pozbawiona logicznego ciągu, pełna chaosu i nieprawdziwych danych.
      .
      4. JarBak: „Jeśli ‚tak’, to musimy zauważyć, że trzymanie się interpretacji babilońskiej w takiej chwili ‚skrzyżowania’ bierze w łeb, bo pojawia się to, co matematyka zwie ‚osobliwością’ …czyli w horoskop FIZYCZNIE wkrada się dodatkowy element: Czarna Studnia w centrum Galaktyki. To bardzo silne oddziaływanie, które pojmie każdy kto widział jak zachowuje sie wir wodny kilka centymetrów po obu stronach równika. Dosłownie kilka centymetrów wystarcza, by wir zmienił kierunek. I jak w takim momencie trzymać się sztywno tezy, że „astrologii nie interesuje rzeczywista pozycja słońca w znaku, lecz umowny podział koła na 12 sektorów”???
      Myślę, że ta teza jest do utrzymania przez ok 13 tyś lat, ale w chwilach gdy do zodiaku wkrada się Asklepios i jogo energia „przywracania życia; wskrzeszania zmarłych” to należy Asklepiosa potraktować całkowicie serio.”
      Monika: ?????????????????????????
      Pozdrawiam 🙂

  19. (…) /wykropkowane przez admina/

    PS2
    rozmawiamy dalej czy kończymy? … bo widzę po jednym z wpisów, że „samozwańczy prorocy” są tu tępieni 🙂

  20. Już przy pierwszym komentarzu zorientowałam się, że uprawiasz gierki 😦 , ale umieściłam go w nadziei, że po mojej odpowiedzi odpuścisz, drugi wylądował w koszu i tak będzie z następnymi – pozostaną bez odpowiedzi. Twój pierwszy komentarz zostawiłam jako przestrogę dla wszystkich tych, którzy mają zamiary podobne do Twoich. Niech wiedzą, jaki będzie los tego typu komentarzy. Dla nich, tak jak dla Ciebie, nie ma miejsca na tym blogu.
    JarBak: ” rozmawiamy dalej czy kończymy? … bo widzę po jednym z wpisów, że „samozwańczy prorocy” są tu tępieni :-)”
    Monika: Kończymy.

  21. jeśli Szanowna Pani chciała być uczciwa to nalezało tez zostawic drugi. Udzielałem w nim uczciwych wyjaśnień w kwestii niedomówień. Teraz wyszlo tak, że zasugerowala Pani owych „wszystkich” i w kwestii moich wypowiedzi zmanipulowała je.
    Ma sie to jakoś do „rozwoju duchowego” i ezoterycznych ścieżek po których Pani kroczy?
    No ale trudno.
    Z zarzutem ‚gierek’ nigdy jeszcze się nie spotkalem – myślę, że ma Pani „problem” albo z dopuszczeniem innego toku rozumowania, albo z poczuciem misji i wyjątkowości własnej 🙂

    Żegnam wiec i miłego dnia.

  22. Po zastanowieniu się postanowiłam odblokować kolejny komentarz pana JarBaka. Robię to wyłącznie dla dobra Czytelników (moja dyskusja z panem JarBakiem jest zakończona) – chcę bardzo dokładnie pokazać, jak się uprawia gierki słowne, o których wspomniałam, czemu one służą, jaka motywacja im przyświeca i jak bardzo są szkodliwe. Zrobię to w następnym komentarzu, posiłkując się konkretnymi przykładami. Pokażę, jak wyglądają te, według pana JarBaka, „uczciwe wyjaśnienia”.

    Pozdrawiam Wszystkich czytających ten blog
    🙂 🙂 🙂

  23. Tak jak obiecałam, podam konkretny przykład, jeśli chodzi o gierki i manipulacje, jakie internauci często prowadzą na forach i blogach. Jest to zjawisko wszechobecne i bardzo szkodliwe dla każdej czytającej osoby, dla systemu energetycznego duszy. Wprowadza zamęt, co skutkuje tym, że po prześledzeniu tego typu wymiany komentarzy, czytający odnosi się wrażenie, że nic nie wie, a nawet jest bardziej skołowany niż przed przeczytaniem takiego dialogu. Dodatkowym elementem sprawiającym, że człowiek czuje się nierzadko ogłupiały, jest długość komentarzy, co sprawia, że przebicie się przez cały ten gąszcz chaosu staje się tak męczące, iż czasami trudno jest dobrnąć do końca wypowiedzi. Wybrałam jeden z wątków przewijających się przez moje dwa komentarze i dwa komentarze JacBaka (którego drugi komentarz wykropkowałam), Końcówka pozostawiona przeze mnie to tylko kropla w morzu różnych przedziwnych stwierdzeń, w których brak logicznego, precyzyjnego i spójnego wyrażania myśli (podobnie jak w pierwszym komentarzu), natomiast pełno manipulacji i buty. A to wszystko w imię czego? Małego ego, które koniecznie chciało zabłysnąć i, zaślepione swym pragnieniem zaimponowania innym, zapomniało, jak bardzo szkodzi tym, którym chce zaimponować. To zwykłe intelektualne pozerstwo, za którym nie kryje sie żadna ważniejsza treść czy głębia.
    JarBak (1 koment): ” Przyjmując w celach dydaktycznych i całkowicie chwilowo, że Galaktykę traktujemy jako największy obiekt odniesienia, musimy przecież rozumieć, że Układ Słoneczny porusza się w obrębie jej ramienia w pewien określony sposób i co te 26 000 lat umownie wraca do punku wyjścia.”
    Moja odpowiedź: „Piszesz, że Układ Słoneczny porusza się w obrębie Ramienia Oriona i po 26 000 lat zatacza koło. Czy mogę zapytać, jaki obiekt okrąża nasz US w Ramieniu Oriona? Wiadomo mi tylko o tym, że w wyniku ruchu obrotowego naszej galaktyki wokół swojego centrum, a więc automatycznie jej wszystkich ramion, również i nasz US to centrum okrąża, ale trwa to „całą wieczność.””
    JarBak (2 koment): „Po pierwsze nie o obrót Ramienia Oriona wokół Centrum mi chodzi, bo ono troszkę dłużej trwa, co ładnie zaznaczasz.(…) Chodziło mi o ruch równika układu słonecznego (chybotanie), które trwa właśnie ok 26 tyś lat. Po prostu Układ Słoneczny (traktowany jako dysk) zachowuje się jak bąk i jego równik „tańczy”…”
    Analiza:
    Już samo stwierdzenie „porusza się w obrębie” sugeruje przemieszczanie się US w granicach Ramienia Oriona, a zwroty „w pewien określony sposób” i „wraca do punktu wyjścia” ewidentnie to potwierdzają, wykluczając ruch po linii prostej czy też ruch obrotowy (wokół własnej osi) bądź ruch precesyjny (zataczanie stożka przez oś bryły). Nie można mówić o obrocie lub precesji w kategoriach przestrzennych, czyli w stosunku do innych obiektów. Za szybko przyjęłam idealny wariant koła, bo oczywiście mogło chodzić o jakąś elipsę, czy inną formę, ale ewidentnie musiało chodzić o okrążenie konkretnego obiektu. Stąd moje pytanie oparte na logicznym rozumowaniu: co okrąża US (wokół czego krąży?
    Bezpośredniej odpowiedzi na moje pytanie nie dostałam. To unik mający na celu świadome odwrócenie uwagi Czytelnika od własnych błędów (w tym przypadku brak precyzyjnej wypowiedzi) i skierowanie jej na inny tor: „nie o obrót Ramienia Oriona wokół Centrum mi chodzi”; zresztą absurdalny, bo przecież widoczne jest, że trzymałam się tematu ruchu US, a wzmianka o Ramieniu Oriona była uzupełnieniem. Cel został osiągnięty: JarBak najprawdopodobniej przekonał czytających jego komentarz, że istotą sprawy jest to, iż nie zrozumiałam jego wypowiedzi, a nie fakt, że to on niejasno się wyraził. I oto w tak wyrafinowany sposób dokonał manipulacji. Mało z tego – w tym jednym zdaniu zawarte są kolejne dwa zwroty: „po pierwsze”, czyli wyliczanka w tonie pouczania mnie nacechowana butą i drugi zwrot „co ładnie zaznaczasz” nacechowany tonem protekcjonalnym traktującym z wyższością to, co napisałam w odpowiedzi na jego pierwszy komentarz. W drugim zdaniu wciąż brak terminu „ruch precesyjny”. Za to pan JarBak uświadamia mnie, że istnieje rzekomo ruch równika US, że polega on na chybotaniu i że równik US zachowuje się jak bąk i tańczy. Pan Jar Bak pisze w tak, jakbym nie miała pojęcia, czym jest ruch precesyjny (choć nawet nie wymienia tego terminu!), a przecież akurat temu tematowi poświeciłam w moim artykule sporo miejsca, bo to właśnie ruch precesyjny powoduje pojawianie się co jakiś czas kawałka Wężownika w pasie zodiakalnym. Jeśli ktoś od razu zacznie czytać komentarz pana JarBaka, nie przeczytawszy wcześniej mojego artykułu o Wężowniku, to wyciągnie wniosek, że nie wiem, co to jest ruch precesyjny, że nie poruszyłam go we wpisie i pan JarBak musi mi wszystko wyjaśniać. A więc drugi punkt strategii pana JarBaka został osiągnięty: najpierw odwrócił uwagę od własnych błędów, sugerując za pomocą tej sztuczki mój brak umiejętności czytania jego komentarza ze zrozumieniem, a teraz poprzez typowy chwyt powtarzania tego samego, co powiedział/napisał wcześniej rozmówca/autor (tak jakby autor o danej kwestii nigdy nie wspomniał) stara się wykazać brak wiedzy autora. W tych dwóch zdaniach osiągnął swoje wszystkie cele – pozornie wykazał, że autor rzekomo nie ma wiedzy i nie umie czytać że zrozumieniem, a na koniec świadomie zademonstrował swoją wyższość. I jakby tego wszystkiego było mało, próbował zrobić ludzi wodę z mózgu zamieszczając absurdalne stwierdzeniami, a mianowicie, że „chybotanie” równika US trwa 26 000 lat!. Nawet gdyby istniał taki ruch, to na pewno nie trwałby 26 tys lat, ponieważ mniej więcej tyle trwa ruch precesyjny Ziemi (o tym mówili i Majowie i mówi współczesna nauka), która ma przecież o wiele mniejszy stożek do zatoczenia, niż miałby US (!). Istnieją: ruch obrotowy planet, słońca i galaktyki, ruch okrężny planet wokół słońca i galaktyki (Drogi Mlecznej) wraz z innymi galaktykami wokół jeszcze innego centrum i wreszcie ruch precesyjny planet, ale nic nie wiadomo o ruchu precesyjnym słońca czy galaktyki, tym bardziej, że o ruchu precesyjnym mówi się w przypadku bryły, która ma jasno zaznaczone granice, a więc i konkretny okrąg do zatoczenia. Wtedy też, znając drogę i prędkość, można określić czas. I wreszcie na sam koniec pan JarBak miał jeszcze wystarczającą ilość tupetu, aby tę perfidną strategię nazwać „uczciwymi wyjaśnieniami”. W trzecim (ostatnim) komentarzu nie omieszkał „zahaczyć” o mój według niego wątpliwy rozwój duchowy i stwierdzić, że mam „problem z dopuszczeniem innego toku rozumowania”. Widocznie nie czytał w ogóle żadnych komentarzy pod różnymi artykułami.
    Tak jak napisałam na początku, temat, który wybrałam jako przykład, to tylko jeden z wielu poruszonych przez pana JarBaka w obydwu komentarzach. Gdybym chciała zająć się dokładnym przeanalizowaniem i przygotowaniem odpowiedzi na wszystkie kwestie poruszone przez pana JarBaka, zajęłoby mi to pewnie przynajmniej tydzień. Przebicie się przez taki gąszcz chaosu i manipulacji, to ciężkie i męczące zajęcie i mówiąc szczerze, szkoda na to czasu. A w moim stwierdzeniu, że usunęłam drugi komentarz i postanowiłam dla dobra Czytelników objaśnić dlaczego, nie ma ani grama złośliwości. Tego typu komentarze uważam po prostu za bardzo szkodliwe energetycznie. Dlatego czytając wszelkie teksty na blogach alternatywnych bądź alternatywno-ezoterycznych, trzeba czytać je świadomie, tzn. być czujnym i czytać uważnie, uruchamiając przy tym logiczne myślenie, tak ważne w rozwoju duchowym!
    Gdyby Pan JarBak od razu, na samym wstępie użył określenia „ruch precesyjny”, nie zostałoby napisanych tyle zbędnych słów. Mówię o tym też w kontekście tego, co można znaleźć na blogach alternatywno-ezoterycznych: mnóstwo miałkich, bezproduktywnych nie kończących się dyskusji, wałkowanie w nieskończoność jednych i tych samych tematów bez chęci zgłębienia ich istoty i towarzysząca temu słowna wymiana ciosów (wulgaryzmy, agresja, szyderstwa). Prawie każdy stylizuje się na oświeconego i najmądrzejszego w grupie i chce mieć ostatnie słowo. Efekt tego targowiska próżności jest taki, że osoby naprawdę poszukujące, chcące dowiedzieć się czegoś sensownego, stykają się z mnóstwem tekstów (takich jak pana JarBaka), które tylko zaśmiecają ich sferę emocjonalno-mentalną (podświadomość chłonie wszystko), a człowiek żyje potem na co dzień z tym „śmietnikiem” w głowie i w sercu i idzie z również z nim zasypia. To masakra energetyczna. Chęć prawdziwie bezinteresownego podzielenia się wiedzą przy jednoczesnej umiejętności wczucia się w drugiego człowieka czy zwykły takt i wyczucie sytuacji praktycznie nie istnieją. Każdy walczy tylko o przeforsowanie swojego ego (niższego ja). Dlatego, żeby chronić swój blog energetycznie dbam o jakość dialogów (przenosząc do kosza te komentarze, które szkodzą). Chcę, żeby z nich coś wynikało. I każdy jest mile widziany ze swoimi opiniami, jeśli tylko zachowuje pewne reguły dyskusji. W tym miejscu chciałabym zwrócić uwagę na jeszcze jedna rzecz. Często ci, którzy wpadają na blogi/fora i z taką lekkością deprecjonują artykuły autora i do tego jeszcze obrażają go, zapominają, ile pracy tkwi za takim autorskim artykułem, ile przemyśleń, wertowania stron internetowych, książek, mozolnego formułowania przekazu i ewentualnych doświadczeń, tak aby były zrozumiałe i przejrzyste!
    I w tym wszystkim alternatywni forumowicze często uważają się za przebudzonych, a resztę za ograniczoną duchowo lemingiadę. Media nazywają „mainstreamowymi ściekomediami”. Czasami aż się prosi, żeby zwrot ” mainstreamowe ściekomedia” zastąpić wyrażeniem „alternatywne ******fora, a alternatywnym dyskutantom przypomnieć, że póki co, jeszcze nie są bogami „tu i teraz”.
    Na koniec chciałabym przypomnieć, że obecnie (16-28.10) oddziałują energie Fali Wojownika. I chyba to nie przypadek, że akurat teraz pan JarBak pojawił się na mojej stronie, bo Fala Wojownika wspiera proces łączenia Intuicji z rozumem. No właśnie rozum i logika ( o niej była wcześniej mowa) to niezbędne elementy w rozwoju duchowym! Intuicja jest narzędziem, za pomocą którego sięgamy po Wyższą Wiedzę, czyli tą o rzeczywistości Wyższych Poziomów bytu. Te wyższe wymiary też są oparte na doskonałym porządku i harmonii, czyli zbudowane na określonych logicznych zasadach, z tą jednak różnicą, że te logiczne zasady wychodzą poza zawężoną ziemską logikę. Jeśli jednak ktoś ma aspiracje zrozumienia tych wyższych zasad, musi najpierw opanować reguły logiki ziemskiej, dopiero wtedy może sięgnąć po więcej. I nauczyć sie dokładnie wyrażać swoje myśli. słowo to potęga- może wspierać, budować i wnosić ład oraz harmonię, lub niszczyć i wprowadzać chaos.
    PS: W przygotowaniu jest artykuł o Apokalipsie św. Jana, która według readingów Cayce’ego nie zapowiada żadnej dosłownej apokalipsy w sensie końca świata.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s