esencja życia

Życie to nie dar lecz odwieczne prawo. Byliśmy, jesteśmy i będziemy.

37) Pojęcie „Bóg” i „Jedność”, wiara, wymiary i atrybuty życia/ Modlitwa a medytacja/ Struktura przyszłego społeczeństwa/ Osobiste doświadczenia dr. Ebena Alexandra podczas śmierci klinicznej

31 komentarzy

zz562 - pink-flower-morning-dew

Jedni  wierzą  w  jednostkowego  Boga, który  stworzył  ten  Wszechświat, Ziemię  i  człowieka, inni  określają  Go  mianem  nieskończonej  Siły, która  wszystko  przenika.  Padają  też  stwierdzenia, że  Bóg  jest  wyłącznie  w  naszym  sercu, lub  że  każdy  z  nas  jest  częścią  Boga.  Wyobrażeń  o  Bogu  jest bardzo wiele. Szczególną  formą religii, która  wierzy  w  nieśmiertelność  świadomości, uznaje  Miłość  za  najwyższą  wartość, jednak  nie  uznaje  Boga  Stwórcy  jest  buddyzm. Ostatnio wśród ezoteryków bardzo modne stało się przekonanie, że sami jesteśmy bogami, trzeba tylko znaleźć ścieżkę do tej  boskości.

Każdy ma prawo do własnych wizji. Również i ja mam swoją. Zakłada ona mnogą formę tego, co określa się mianem „Bóg”A  oto  moja  koncepcja  „Boga”  i  struktury  tego, co  jest:  Nie  wierzę  w  jednostkowego  Boga  Stwórcę, który  sam  będąc  wieczny, dopiero  w  jakimś  momencie  stworzył  świat, a  zwolennikom  tej  teorii  pragnęłabym  zadać  pytanie: Dlaczego  był  tak  egoistyczny  i  samolubny, że  choć  był  wiecznością, błogością  i  absolutnym  szczęściem, nie  podzielił  się  tym  wszystkim  z  ludźmi  wcześniej, tylko  czekał  całe  eony, by  wreszcie  stworzyć  wszechświat  i  życie?  Dlaczego  stworzył  człowieka  niedoskonałego, a nie tak  boskiego  jak  On  sam?  Czy  stworzenie  przez  Niego  istot  niedoskonałych, które  nigdy  Mu  nie  dorównają  w  jego  doskonałości, zdanych  na  zawsze  na  Jego  łaskę  i  mających   Mu  być  wiecznie  wdzięcznymi  za  to, że  je  stworzył, jest  aktem miłości?  I  wreszcie  dlaczego  ma  być  tylko  jeden  Bóg, a  nie  na przykład kilku, którzy wspólnie  stworzyli  wszystko, co  jest?  Jest  zbyt  dużo  pytań  i  wątpliwości, dlatego  taka  koncepcja  Boga – pojedynczego i w dodatku rodzaju męskiego – nie przekonuje mnie.

Pod  pojęciem  „Boga” (Absolut/Wyższa  Siła/ Źródło/Najwyższa  Inteligencja  itp.)  wyobrażam  sobie  MIRIADY (nieskończona  liczba) Boskich  Istot (Bytów/Dusz), które  tworzą  nierozerwalny  MONOLIT (=doskonale  harmonijną  wspólnotę).  Rzeczywistość, którą  kreują  i  współtworzą, to  Najwyższa  Rzeczywistość (Raj/ Niebo) – to  najwyższy  poziom  istnienia (wymiar).  Ta  Najwyższa  Rzeczywistość  nigdy  nie  powstała  czy  została  stworzona.  Ona  jest  wieczna, istnieje  od  zawsze  i  sama  z  siebie.

VioletAngels

A  oto  moja  wizja  Boga:

Sedno  wszystkiego  i  największą  tajemnicę  stanowi  FENOMEN  ŻYCIA, które  jest  wieczną  uniwersalną  siłą.  Poziom  harmonii  tej  siły (=życia) decyduje  o  jego  jakości.  Człowiek  na  tym  etapie  świadomości, jaki  reprezentuje  obecnie, nie  jest  w  stanie  zgłębić  tajemnicy  życia, co  najwyżej  może  się  jedynie  odrobinę  do  niej  zbliżyć, uaktywniając  i  oczyszczając  Czakrę  Serca (właśnie  22.12.2012 weszliśmy  w  Epokę  Serca).  Życie  nie  ma  żadnego  celu, lecz  samo  w  sobie stanowi  sens, a  kiedy  tożsame  jest  z  Najwyższą  Harmonią, jest  wartością  absolutną (PEŁNIĄ).   Taki  stan daje  poczucie doskonałego  szczęścia, moc  stwórczą i kreatywność, tzn. umiejętność wyrażania swojej doskonałej wewnętrznej harmonii (=Uniwersalnej Miłości) w postaci  tworzenia  dowolnych przedmiotów i  rzeczywistości na zewnątrz.  Kto  pozostaje  Pełnią, nie  odczuwa  braków  i  nie  szuka  w  związku  z  tym  jakichkolwiek  form  zaspokojenia  swoich  potrzeb  w  świecie  zewnętrznym, lecz  w  formie  Piękna  wyraża  to, co  jest  w  nim.  Człowiek, który  szuka  szczęścia  i  poczucia  spełnienia  poza  swoim  Wyższym  Ja  i  nie  znajduje  w  swoim  otoczeniu  środków  do  zaspokojenia  własnych  pragnień, oczekiwań  i  żądań, zaczyna  reagować  na  brak  spełnienia  złością  i  poczuciem  rozczarowania, frustracją  i  wynikającą  z  tego  negatywną  i  wrogą  postawą  wobec  świata. Tym  samym, praktycznie  na  własne  życzenie, rozkręca  machinę  zła  i  cierpienia.  Jeśli  natomiast  się  wyciszy  i  w  odpowiedzi  na  zawód  i  niepowodzenie  wejdzie  w głąb  siebie  i  odnowi  łączność  ze  Źródłem (swoim Domem), w  którym  jest  wszystko, czego  pragnie, może  zapobiec  przykrym  konsekwencjom  w  postaci  negatywnej  karmy, wynikającym  właśnie  z  owych niewłaściwych  reakcji.    Nieodłącznymi  atrybutami  istoty  żyjącej (=życia)  są: wola, ciągły  ruch, świadomość, forma, światło, dźwięk, moc  twórcza (idee)  i  siła  stwórcza (wcielanie  idei  w  życie).  Na  wyższych  poziomach  bytu  dochodzą  zapewne  jeszcze  inne, o  których  nie  mamy  pojęcia.   Wola  jest  wyjściowym  impulsem, który  stanowi  podstawę  wszelkiego  działania  i  tworzenia (całe  nasze  istnienie  to  niekończące  się  akty  woli, począwszy  od  tych  najprostszych  jak  ruch  ręką czy  wstanie  z  krzesła)  i  ma  określoną  siłę.  Wszystko, co  istnieje, jest  w  ciągłym  ruchu, który  ma  określoną  prędkość, nawet  jeśli  z  zewnątrz  tego  nie  widać (elektrony  w  atomie  krążą  wokół  nukleonu  z  prędkością  światła).  Posiada  również  świadomość, która  ma  określony  zakresemanuje  światło  o  określonej  intensywności  oraz  emituje  dźwięk  o  określonej  częstotliwości  i  barwie.  Światło  jest  wszędzie  i  we  wszystkim (również  tam, gdzie  nasze  oczy  widzą  ciemność), zmienia  się  tylko  jego  intensywność.  Nawet  istoty  demoniczne  mają  w  sobie  resztki  światła.  Istnieje   świadomość  CZEGOŚ (siebie  samego  i  zjawisk  w  otaczającej  rzeczywistości), natomiast  NIE  ISTNIEJE  CZYSTA  ŚWIADOMOŚĆ, CZYSTE  ŚWIATŁO  CZY  DŹWIĘK   BEZ  ŹRÓDŁA !  A  TYM  ŹRÓDŁEM  JEST  ŻYCIE!    Następnym  atrybutem  życia  jest  jego  forma  o  określonych  cechach.  Najwyższą  formą  wyrazu  jest  Doskonałe  Piękno.   Człowiek  dokonuje  sztucznego  podziału  na  materię (materię, którą  widzi)  i  energię (materię, której  nie  widzi).  W  gruncie  rzeczy  wszystko  jest  czymś (substancją, materiałem).  We  wszechświatach  nie  ma  miejsc  pustych.  Zmienia  się  jedynie  rodzaj  materii  lub,  jak  kto  woli, energii.  Życie  jest  w  ciągłym  ruchu  i  zawsze  przybiera  jakąś  formę, nawet  gdyby  miał  to  być  tylko  punkt (każdy  punkt  jest  nieskończenie  podzielny).  Ludzie, którzy  podczas  śmierci  klinicznej  wychodzą  z  ciała, odnoszą  wrażenie, że  są  czystą  świadomością, ale  jest  to  tylko  wrażenie ( są  ciałem  astralnym, które  pozostaje  połączone  z  ciałem  fizycznym  poprzez  Złotą  Nić).  I  wreszcie  kolejny  atrybut  życia (istoty  żyjącej):  moc  stwórcza  i  siła  twórcza, które  cechuje  określony  potencjał  zależny  od  poziomu  etyki (Dobra).

Odnalezienie  w  sobie wyższej  harmonii, poczucie  pełni  i  wewnętrznego  spełnienia  często  idzie  w  parze z  poczuciem  ZACHWYTU  ŻYCIEM  JAKO  CZYSTYM  NIEZALEŻNYM  OD  NICZEGO  ZJAWISKIEM. W  stanie  zachwytu  niepotrzebne  staje  się  fundowanie  sobie  poczucia  euforii  i  ekstazy  poprzez  alkohol, narkotyki, seksoholizm  czy   pracoholizm.  Zanika  narcyzm  i  przewrażliwienie  na  własnym  punkcie  oraz  żądza  dominacji  nad  innymi  ludźmi  w  sferze  fizycznej (siła, przemoc), seksualnej, ekonomicznej, emocjonalnej, intelektualnej, mentalnej  czy  duchowej,  i  niezdrowa  rywalizacja  w  różnych  dziedzinach  życia  oparta  na  chorej  motywacji, czyli  potrzebie  bycia  zawsze  najlepszym.  Zamiast  tego  wszystkiego  pojawia  się  spokój  i  cierpliwość, empatia, zrozumienie  i  życzliwość, panowanie  nad  słowami, szacunek  dla  dokonań  innych (również  rywali)  i  umiejętność  mądrego  i  adekwatnego  reagowania  na  różne  sytuacje  i  zachowania  ludzi  oraz  autentyczne  pragnienie, aby  wszyscy  bez  wyjątku  znaleźli  prawdziwe  szczęście. Bo  przecież  ono  jest  niezbędne  do  zbudowania  przynajmniej  namiastki  prawdziwego  Raju  na  Ziemi. Tendencje  do  chęci  dominacji  nad  otoczeniem  wyraźnie  widać  u  wielu  ezoteryków, którzy  najchętniej  chcieliby  wiecznie  prowadzić, pouczać  i  instruować  wszystkich  tych  tzw. „nieprzebudzonych”  i „nieoświeconych”, bo daje  im  to  poczucie  wartości  i  ważności.  Tego  typu  zjawisko  można  zaobserwować  na  wielu  forach.  

meditation W  odniesieniu  do  Współistot  i  otoczenia  Działanie  Boskich  Istot, które  są  Absolutną  Harmonią,  jest  zawsze  tożsame  z  Absolutnym  Dobrem.  Forma  bytu (=”szata  materialna”), jaką  przybierają (=„przywdziewają” ) Boskie  Istoty, oraz  rzeczywistość, którą  kreują  wokół  siebie, jest   zawsze  tożsama  z  Absolutnym  Pięknem.  Światło, jakie  emanują,  nieskończona  tęcza  bajecznych  kolorów, jakie  się  z  niego  wyłaniają,  oraz  gama  i  harmonia  dźwięków (=Muzyka  Sfer), które  „komponują”,  są  dla  istot  na  niższych  poziomach  bytu  niewyobrażalne.   Moc  stwórcza  Istot  Boskich  jest  nieograniczona  w  swej  sile  i  oparta  na  niewyczerpalnej  wyobraźni  oraz  kosmicznych  prawach  Doskonałej  Harmonii.  Wynikiem  tego  jest  nieograniczona  niczym  różnorodność  form  materialnych.  Subtelność  Niebiańskiej  Materii  też  leży  poza  zasięgiem  wyobrażeń  istot  spoza  Najwyższej  Rzeczywistości.   Boskie  Istoty  żyją  w  Absolutnej  Wolności.  Wszystko  spełnia  się  w  mgnieniu  oka  i  w  każdym  dowolnym  miejscu.  Świadomość  Boskich  Istot  ma  Absolutny  Zakres (całkowite  spektrum).  Dysponują  pełną  wiedzą  na  temat  WSZYSTKIEGO, co  jest/było  i  co  się  dzieje/działo  we  wszystkich  Wszechświatach.  Nadzorują  wszystko, opiekują  się  wszystkim  i  czuwają  nad  przebiegiem  wszelkich  procesów  w  duchu  Uniwersalnej  Miłości  i  w  duchu  poszanowania  wolnej  woli (=wolność  wyboru  między  dobrem  a  złem) każdej  istoty. Kiedy  Istoty  Boskie (z  różnych  względów) opuszczają  strefę  Najwyższej  Rzeczywistości (pojedynczo  lub  kolektywnie), przestają  być   Absolutną  Harmonią  i czynić  wynikające  z  niej  Absolutne  Dobro  i  schodzą  na  (coraz) niższe  poziomy  bytu, których  jest  niezliczona  ilość, a  każdy  ma  swoje  własne  wymiary  astralne.  Część  istot  pozostaje  na  wyższych  poziomach,  inne  schodzą  coraz  niżej (też  z  różnych  powodów).  Wtedy  dochodzi  do  stopniowej  degradacji (ograniczenia/zawężenia)  wyżej  wymienionych  atrybutów   życia.  Im  bardziej  traci  na  jakości  Dobro (etyka), tym  niżej  „schodzą”  istoty.  Materia  na  tych  coraz  niższych  poziomach  staje  się  coraz  gęstsza  i  cięższa, a  ograniczenia  coraz  większe.  Od  pewnego  pułapu  można  mówić  o  „upadku” (strefa  zła), a  istoty, które  zeszły  tak  nisko, są  „upadłymi  bogami”.  Opiekę  nad  istotami  od  określonego  poziomu  świadomości  w  dół  przejmują  te  z  wyższych  wymiarów.  Najwyższe  impulsy („wskazówki”) wychodzą  z  Najwyższej  Rzeczywistości.  Cały  proces  schodzenia  w „ dół”  trwa  miliony  lat   i  tyle  samo  powrót, podczas  którego  ponownie  trzeba  przejść  kolejno  przez  wszystkie  szczeble  „hierarchii”. Boskie  Istoty  wytwarzają  i  formują  materię  nie  tylko  na  poziomie  Najwyższej  Rzeczywistości, ale  również  robią  to  za  istoty  w  niższych  wymiarach, gdyż  te  pozbawione  są  swojej  pierwotnej  siły  stwórczej.  Kreują  dla  nich  dokładnie  taki  świat  materialny, jaki  idealnie  pasuje  do  poziomu  świadomości  niedoskonałych  istot.  Boskie  Istoty  tworzyły  również  Ziemię  i  wszystkie  inne  ciała  niebieskie.  Co  prawda  też  na  zasadach  Świętej  Geometrii, ale  w  bardziej  „okrojonej”  formie.  Boskie  Istoty  nadzorują  też  wszystkie  procesy, jakie  zachodzą  w  przyrodzie.  Forma  bytu  na  Ziemi (i  na  innych  planetach), pokazuje, jak  bardzo  oddaliliśmy  się  od  naszej  Ojczyzny.  Czy  chcemy  do  Niej  powrócić, opuszczając  Koło  Karmy pełne  cierpień, zależy  od  naszej  wolnej  woli.  Mamy  Przewodników  Duchowych  i  Aniołów  Stróży, którzy  zawsze  są  w  pobliżu, gotowi  udzielić  wsparcia. obrazek Każdy  Wszechświat (wymiar/ poziom)  ma  inny  rodzaj  materii.  Im  „wyżej”  tym  subtelniej  i  lżej (wyższe  wibracje).  Istnieją  światy,  które  są  gęstsze  i  cięższe  od  naszego  wymiaru.  Tu  ilość  dochodzącego   światła  jest  znikoma  i  istnieje  już  tylko  samo  zło.  W  ekstremalnych   przypadkach (=świadomie  skrajne  zło)  dusze  inkarnujące  się  w  naszym  wymiarze , mogą  zejść  jeszcze  niżej.  W  nas, ludziach,  po  dawnej  niebiańskiej  świetności  pozostała  jedynie  iskra  Boża, a  struktura  elementów  materialnych   naszego   Wszechświata  oparta  jest  wprawdzie  na  harmonii, ale  tej  „niższego  rzędu”.  Daleko  jej  do  harmonii  Najwyższej  Rzeczywistości.  Możemy  tu, na  Ziemi  znaleźć  prawdziwe  szczęście, jeśli  nawiążemy  kontakt  z  naszym  Sercem (choć  jego  jakość  i  intensywność   i  tak  będzie  tylko  namiastką  tego  szczęścia, które  jest  możliwe  na  wyższych  poziomach  świadomości.  Istnieje  bardzo  dużo  stanów  ducha, które  nie  są  nam  w  ogóle  znane, do  których  ze  względu  na  naszą  niską  świadomość  będącą  rezultatem  etycznego  upadku  ni  mamy  po  prostu  dostępu.  Zapomnieliśmy  o  tych  wyższych  stanach  ducha, o  tym, że  w  ogóle  istnieją.  Nasze  fizyczne  zmysły  są  bardzo ograniczone, a  przez  to  nasza  percepcja  rzeczywistości  potężnie  okrojona.  Tylko  nieliczni  pośród  nas  mają (w  różnym  stopniu)  aktywną  szyszynkę  i  w  związku  z  tym  rozwinięte  zdolności  paranormalne.  Pierwotna  natura  człowieka  jest  szlachetna  i  tylko  powrót  do  tej  natury  oznacza  odzyskanie  prawdziwej  tożsamości.  Jej  brak  oznacza  wieczną  podświadomą  tęsknotę…., w  skrajnych  przypadkach – głęboką  depresję…

Ciekawy tekst, w którym też pojawia się pojęcie Boga i Miłości:

http://tamar102.blogspot.com/p/o-mnie.html

…………………………..

http://tamar102.blogspot.com/2013/09/cud-miosci.html :

cud miłosci

 Modlitwa  a  medytacja

Słowo „modlitwa” kojarzy nam się chrześcijaństwem, judaizmem i islamem, słowo „medytacja” – z religiami Wschodu: hinduizmem i buddyzmem. Modlitwa w wyobrażeniu większości ludzi to zwrócenie się do Boga z konkretną prośbą lub osobista z Nim rozmowa. Medytacja w przeciwieństwie do modlitwy zakłada większą inicjatywę i samodzielność osoby medytującej. W skrajnych przypadkach, gdzie człowiek jest przekonany, że całą boskość, tu teraz, ma w sobie, odrzucana jest jakakolwiek pomoc czy wsparcie z „Góry”. Dlatego może dojść do zbyt forsownych praktyk lub wymuszenia spontanicznego obudzenia się energii Kundali, co może mieć katastrofalne skutki, fizyczne i psychiczne. A przecież da się połączyć jedno z drugim, w moim przekonaniu nawet trzeba. W modlitwie zwracam się o wsparcie i prowadzenie do moich Przewodników Duchowych/Aniołów Stróżów, natomiast poprzez jednoczesną medytację opartą na akcie woli i pracy nad własnym wnętrzem (opanowanie ciała, emocji i myśli) wychodzę aktywnie naprzeciw moich przyjaciół z wyższych poziomów rzeczywistości. W ten sposób wykonuję pracę, której żaden Przewodnik Duchowy za mnie nie wykona, bo jest ona niezbędnym elementem rozwoju świadomości, a jednocześnie zachowuję zdrowy rozsądek, poczucie rzeczywistości i pokorę wobec faktu, że co prawda mam boskie korzenie, ale póki co jestem tylko człowiekiem. To pozwala przy całej fantazji i wyobraźni stąpać obiema nogami po ziemi oraz chroni przed wyniosłością, pychą i arogancją.

……………………………..

Kiedy pada pytanie, po co jesteśmy na tym świecie, zazwyczaj osoby zajmujące się rozwojem świadomości odpowiadają: po to, aby  rozwijać się duchowo. Według mnie nie jest tak, że przychodzimy na ten świat, abyśmy się mogli  rozwijać duchowo. Przyjście na ten świat jest wynikiem opuszczenia Ojczyzny i zejścia na niższe poziomy bytu, a potem już wręcz manifestacją upadku moralnego, którego konsekwencją jest zanurzenie  się w ciężkiej materii, jaką stanowi rzeczywistość na planecie Ziemia. W każdej chwili naszej egzystencji w trójwymiarze mamy wolność wyboru (i to jest właśnie wolna wola, która nie ma nic wspólnego z tym, że mogę robić, co mi się żywnie podoba): albo kontynuować swój dotychczasowy sposób istnienia (co oznacza ponowne wcielenia w tych realiach w ramach Koła Karmy), albo podjąć decyzje o powrocie do Domu.

Pojawiają się też pytania typu: ile jest dusz? Odpowiedź: nieskończona ilość (w matematyce też istnieje pojecie i znak nieskończoności). To sprawia, że zbędne staje się następne potencjalne pytanie: jeśli skończona, to dlaczego jedne dusze są, a innych nie ma? To człowiek stawia sobie bariery w sposobie myślenia i ograniczenia w sferze wyobraźni. Ilość dusz jest nieskończona, tak jak nieskończona jest przestrzeń i wieczne jest życie. Stąd motto mojego bloga zaczerpnięte z jednego z moich wierszy: „Życie to nie dar, lecz odwieczne prawo. byliśmy, jesteśmy i będziemy.” Nikt nas nie stworzył. Jesteśmy wieczni, zmieniamy tylko formy 

Na  zakończenie  chciałabym  podkreślić, że  są  to  wyłącznie  moje  wizje  i  przemyślenia.  Jak  jest  na  prawdę, nie  wie  nikt.  Najważniejsze  w  moich  wyobrażeniach  dotyczących  Boga  jest  dla  mnie  to, że  wszystko  ułożyło  mi  się  w  spójną, wytłumaczalną  całość,  że  dają  mi  one  poczucie  spokoju, i  że  wyobrażeniom  tym  nie  towarzyszy  potrzeba  przekonywania  innych, że  to  właśnie  moja  koncepcja  może  być  najbliższa  prawdy.  Całkowicie  szanuję  inne  poglądy  w  tej  kwestii  i  wszystkie  religie,  nie  przynależąc  jednocześnie  do  żadnej  z  nich.  Wedle   obowiązujących  kryteriów (dogmatów)  jestem  osobą  „niewierzącą”.

Uważam  również, że  ŻADNA  RELIGIA  NIE   MA  CAŁKOWITEGO  MONOPOLU  NA  PRAWDĘ  i  że  jednocześnie  zasadnicze   przesłania  poszczególnych  religii  są  do  siebie  bardzo  podobne  i  mogą  być  inspiracją  do  dalszego  szukania  Prawdy, jeśli  nasza  Intuicja  jest  na  tyle  wykształcona, że  pozwala  odróżnić  prawdę  od  fałszu.

enlightenment_400

STRUKTURA  PRZYSZŁEGO  SPOŁECZEŃSTWA

Struktura  przyszłego  społeczeństwa  w  Epoce  Serca  będzie  się  różnic  od dotychczasowych  form, w  których  mieliśmy  do  czynienia  z  dwoma  modelami, jeśli  spojrzeć  na  to  z  perspektywy  psychologiczno-duchowej: 1) ze strukturą, którą  tworzy  zunifikowana  masa  ludzka, gdzie  pojedynczy  człowiek  pozbawiony  jest  indywidualności oraz  2): ze  strukturą  socjalną, w  której  dominują  indywidualiści  z  przerośniętym  ego  nie  liczący  się  z  potrzebami  reszty.  Obecnie  znajdujemy  się  na  początku  Epoki  Serca, w  której  zjednoczoną  w  wolnej  świadomości  społeczność  tworzyć  będą  niezależne  indywidualności, które  osiągnęły  stan  wewnętrznego  mistrzostwa  i  pozostają  ze  sobą  w  harmonijnych  relacjach  opartych  na  współpracy  i  wzajemnym  szacunku.  Budowanie  podwalin  nowego  modelu  zakończy  się  w  czasie  miedzy  2030-40. PRAWDZIWA  HARMONIA  MIĘDZY  LUDŹMI  JEST  MOŻLIWA  TYLKO  WTEDY, KIEDY  KAŻDY  POJEDYNCZY  CZŁOWIEK  OSIĄGNIE  STAN  WYŻSZEJ  ŚWIADOMOŚCI. Często  na  różnych  forach  można  przeczytać, że  wszyscy  ludzie  na  Ziemi  tworzą  Jedność.  Jest  to  dość  nieprecyzyjne  stwierdzenie, które  prowadzi  do  nieporozumień  wśród  dyskutujących.  Jak  zwykle  wytwarzają  się  obozy: jedni  są  za, inni  przeciw.  To, że  wszystko  jest  ze  sobą  energetycznie  powiązane  i  oddziałuje  na  siebie  wzajemnie  na  zasadzie  sprzężenia  zwrotnego, wiadomo.  Nie  oznacza  to  jednak  automatycznie  jedności  w  duchu!!  Prawdziwa  JEDNOŚĆ  to  wyższa  harmonia  między  istotami.  To  kolektywne  odbieranie  na  tej  samej  fali, na  fali  wyższej  świadomości.  To  samo  dotyczy  naszej  boskości: mamy  wszyscy  pochodzenie  boskie, ale  to  nie  oznacza, że  jesteśmy  Bogami.  W  obecnym  stanie  jesteśmy  upadłymi  bogami  i  mamy  jedynie  tę  samą  Ojczyznę.  Tak  więc  jesteśmy  ze  sobą  energetycznie  powiązani, ale  niestety  na  dzień  dzisiejszy  nie  tworzymy  Jedności. Zobacz  też  wpis 40: Duchowe  mistrzostwo, mistycyzm/Esencja życia/Biała, szara i czarna magia/Karma.

Starożytne  ludy  i  te  przedchrześcijańskie („pogańskie”)  w  Europie  utożsamiały  różne  części  i  zjawiska  w  przyrodzie  z  bogami  i  czciły  je, stąd  kult  drzew, zwierząt, gór  itp..  Dzisiaj  w  coraz  większym  stopniu  zauważalny  jest  wśród  ludzi  brak  jakiegokolwiek  szacunku  dla  przyrody.  Obydwie  postawy  są  ekstremalne  i  wynikają  z  okrojonej  świadomości  rzeczyNa temat  duchów  przyrody  i  żywiołów  poświęciłam  oddzielny  wpis (wpis 11).

…………………………………………..

2191817_f496

Rozmowa  z  dr. Ebenem  Alexandrem, amerykańskim  neurochirurgiem

Wszystko zaczęło się, gdy ten znany lekarz zapadł na groźną chorobę. Jak mówi, udało mu się wtedy przekroczyć granicę życia i śmierci. Teraz przedstawia dowód na istnienie Boga i nieba. Jego relacja to wstrząs dla całego dorobku naukowego ludzkości.

Dr Eben Alexander, znany amerykańscy neurochirurg, był sceptykiem jeśli chodzi o wiarę w Boga i życie po śmierci. Pięć lat temu dotknęło go zapalenie opon mózgowych, które kompletnie przewartościowało jego życie. Gdy przez siedem dni leżał w śpiączce, „zajrzał do nieba”. To doświadczenie pozwoliło uzyskać mu wiedzę na temat Boga i „królestwa ducha”. Napisana przez niego książka „Dowód”, która w Polsce ukazała się nakładem Wydawnictwa Znak, wywołała ożywioną dyskusję w środowisku naukowców, ponieważ rzuca wyzwanie całej zdobytej przez ludzkość wiedzy.

Z doktorem Ebenem Alexandrem rozmawia Przemysław Henzel (Onet.pl).:

Przemysław Henzel: Panie doktorze, historia uzdrowienia pańskiej duszy rozpoczęła się 10 listopada 2008 roku o godzinie 4.30 rano. Co dokładnie stało się tego dnia?

Eben Alexander: Ten dzień zaczął się bardzo wcześnie. Obudziłem się z potwornym bólem, jakiego nigdy wcześniej nie doznałem. Wziąłem gorącą kąpiel, mając nadzieję, że choć trochę uśmierzy ona mój ból, ale tak się nie stało. Położyłem się jeszcze na chwilę przed wyjściem do pracy. Moja żona Holley radziła, bym udał się do lekarza, ale ja jako doktor zapewniłem ją, że był to tylko „skurcz mięśni”. Mój syn Bond wychodząc do szkoły, zdążył mi jeszcze powiedzieć „do widzenia”, odpowiedziałem mu, że zobaczymy się po południu, ale nie wiedziałem jeszcze, jak bardzo się mylę. Żona poszła odwieźć syna do szkoły i miała wrócić do mnie za pół godziny. Jak się okazało, doznałem zapalenia opon mózgowych. Holley zadzwoniła natychmiast po karetkę, po czym przewieziono mnie do szpitala w Lynchburgu, w którym pracowałem. Dr Laura Potter przebadała mnie, a wyniki badań szybko wskazały, że cierpię na zapalenie opon mózgowych. W czasie badań musiało trzymać mnie osiem osób, a moja żona w korytarzu słyszała jak krzyczę: „Boże, pomóż mi!”.

Jak te wydarzenia zmieniły pańskie życie? Z pańskiej książki wynika, że była to prawdziwa rewolucja, która wywróciła pańskie poglądy „do góry nogami”.

Całkowicie! Dorastałem wierząc mocno w istnienie „czegoś większego” niż ja, ale po tym, jak rozpocząłem naukę w szkole medycznej, zaczęło do mnie docierać, że wiara była jedynie fajną ideą, która nie była jednak oparta na realnych faktach. Z czasem po prostu stałem się „człowiekiem nauki”. Po doświadczeniu, jakie przeżyłem w czasie śpiączki, przekonałem się, że jest „coś większego” niż ty czy ja, i że „tym czymś” jest miłość. To bezwarunkowa, pełna chwały miłość jest podstawą wszelkiego bytu, a miłość ta jest nam znana jako Bóg.

Amur

Przez lata był pan sceptykiem jeśli chodzi o kwestie wiary. Teraz twierdzi pan, że życie po śmierci istnieje. Co jest dowodem na pańskie twierdzenia?

Teraz nie tylko wierzę, ale, co więcej, pozbyłem się już nawet najmniejszych wątpliwości. Dowodem jest to, co przeżyłem. To nie był jakiś sen czy halucynacje, to była „hiper-pamięć”, coś, co uświadomiło mi jasno, że nie jesteśmy nigdy sami. Moja opowieść ukierunkowuje dowód w stronę „twardego problemu w teorii świadomości”, najtrudniejszego pytania dotyczącego świadomości wszystkich istot ludzkich. Ci, którzy badali tajemnicę świadomości, odkryli, że mechanizm jej powstania jest prawdopodobnie na zawsze niepoznawalny, ponieważ mózg w sensie fizycznym nie tworzy świadomości. Mózg służy raczej za filtr, który sprowadza świadomość do poznawania „tu i teraz”. Trzeba wspomnieć, że osoby starsze stają się bardziej uświadomione, gdy zaczynają widzieć duchy swoich bliskich zmarłych, które chcą powitać ich w „królestwie duszy”. Mózgi takich osób często zaczynają wykazywać nadludzkie zdolności umysłowe, w rodzaju zapamiętywania ogromnej ilości danych, takich jak chociażby długie listy numerów telefonicznych. Nie ma żadnego konwencjonalnego wytłumaczenia dla tego fenomenu, dysponujemy jedynie pewnymi śladami, wskazówkami.

Jak zatem wygląda niebo? Czy pańskie doświadczenia odpowiadają chrześcijańskiej wierze na ten temat?

W książce przedstawiam idylliczne obrazy przepełnione oszałamiającym pięknem, niezwykłym blaskiem i nieskończoną miłością oraz mocą boską. Najważniejsze jest jednak to, że nie chodzi o spójność takich opisów z wiarą chrześcijańską, ale ze wszystkimi wiarami. Nie ma jednego Boga dla mnie czy dla ciebie, tylko jedno ogarniające wszystko niebo – coś, co trudno jest nam sobie w ogóle wyobrazić. Nie znam nawet słów, którymi można by w pełni to opisać. Zdałem sobie sprawę z podobieństw w opisach nieba, które powstały w ciągu tysięcy lat w wielu religiach oraz relacjach mistyków i proroków, które przeważają nad różnicami. Tego królestwa nie da się opisać przy wykorzystaniu naszego prostego ziemskiego języka. Ci, którzy tam byli, próbują wprawdzie tworzyć opisy, ale w pełni nie pozwala im na to znany nam obecnie zasób słów.

Napisał pan, że rozmawiał pan z Bogiem. Kim, lub może czym, według pana, on jest?

„Królestwo ducha” jest całkowicie realne, jest podstawą wszystkiego, co znamy, i tego, co dopiero poznamy. To nie jest po prostu chrześcijańskie, muzułmańskie, żydowskie czy hinduistyczne królestwo; to królestwo jest o wiele większe, ponieważ absorbuje wszystkie poprzednie. Wszechmogący, wszechwiedzący, nieskończenie i bezwarunkowo kochający Bóg, Allah, Jehowa czy Jahwe jest jeden. Wszystkie próby dzielenia go przez jednostki ludzkie, twierdzące że „tylko nasz religia jest prawdziwa” są całkowicie fałszywe, bo są wytworem dysfunkcjonalnych umysłów ludzkich, dążących do zdobycia kontroli nad innymi. Bóg to nieskończona wiedza i moc, bezwarunkowa miłość, wykraczająca poza jakąkolwiek możliwość zrozumienia z naszej strony. Nie trzeba znaleźć się na skraju życia i śmierci, by tego doświadczyć; doznać tego może każdy z nas poprzez głęboką medytację, skoncentrowaną modlitwę i chęć poznania.

gdfhrthjtyjtjtyjtyj

Czym w takim razie jest śmierć? Rodzajem przejścia w inny wymiar?

Uważam, że śmierć fizycznego ciała jest prawdziwa, ale to nie koniec, to tylko etap przejścia, który nie powinien być postrzegany jako tragedia. Smutne jest nie być kochanym w tym świecie, ale jeśli tylko kochamy, wyznajemy miłość, to powinniśmy wiedzieć, że dusze naszych bliskich żyją nadal i komunikują się z nami, jeśli tylko oczywiście jesteśmy otwarci na rozmowę z nimi.

Czy ludzie, uważani za „grzeszników”, powinni w takim razie obawiać się śmierci? Bóg przecież oczekuje od nas czynienia dobra w naszym ziemskim życiu.

W życiu po śmierci nie da się uczynić niczego, co byłoby złe; Bóg niewątpliwie nie chce, byśmy wyrządzali krzywdę sobie i innym ludziom. Największym darem od Boga jest wolna wola, czyli możliwość dokonywania wyborów w życiu. Uwzględniając przyczynowość, możemy wybrać, czy chcemy być „kanałem” przepływu nieskończonej i bezwarunkowej miłości stwórcy, istotami zdolnymi do współczucia i wybaczania; kochajmy wszystkich przez całe życie. Możemy także wybrać coś zupełnie innego, ale zadawanie bólu i cierpienia wcześniej czy później powróci do nas samych, jako nauczka albo jako większa lekcja udzielona nam w ciągu życia, w którym cierpimy taki ból, jaki zadaliśmy innym.

Czy to, co pana spotkało, było planem Boga, rezultatem jego woli?

Początkowo próbowałem tłumaczyć to jako fenomen związany z ludzkim mózgiem. Gdy jednak spojrzałem na to jak na autentyczną duchową podróż, która potwierdzała doświadczenia duchowe innych ludzi, zdałem sobie sprawę z głębokiego charakteru udzielonej mi lekcji i wiedziałem, że muszę jak najpełniej opowiedzieć ją innym. Zajęło mi dwa lata, by w pełni zdać sobie z tego sprawę, ale możliwe, że stało się to z jakiegoś powodu.

Część naukowców kwestionuje pańskie twierdzenia, twierdząc, że są „nienaukowe”. Podobnie mówią o pana książce, którą określają mianem „fantazji”…

Tak, ale jest także wielu naukowców, którzy w pełni rozumieją moją podróż, tak jak zresztą istnieją tysiące udokumentowanych przypadków tzw. doświadczenia śmierci (ang. near-death experience). Wielu naukowców, którzy ignorują rolę świadomości, odrzuca moja opowieść. Zapalenie opon mózgowych powinno zablokować przecież większość elementarnych doświadczeń w mojej świadomości, a jednak powróciłem z tej niezwykłej podróży, wykraczającej daleko poza możliwości mojego mózgu. W niewyjaśniony sposób powróciłem także do zdrowia. Zapewniam, że to nie był sen, fantazja czy przywidzenia, ponieważ część mojego mózgu, odpowiedzialna za konstruowanie takich rzeczy, była nieaktywna. W mojej książce wyjaśniam, że tego typu „fantazje” nie były możliwe z powodu natury choroby, na jaką zapadłem.

green

Naukowcy twierdzą, że nie wie pan nic o ludzkim mózgu. Jakie naukowe wyjaśnienie, tego co pana spotkało, mógłby pan zaprezentować na poparcie swojej relacji?

Ignorancja okazywana przez takich „ekspertów” powinna podważać ich wiarygodność, ale niestety dla opinii publicznej „naukowiec to naukowiec i koniec”. Wszystko polega na dużo głębszym zrozumieniu natury świadomości i istoty naszej egzystencji. Nauka musi wyjść poza czysty materializm, który milczy na temat świadomości. Sam mogę zresztą polecić wiele przydatnych publikacji na ten temat.

Tysiące osób na całym świecie twierdzą, że przeżyli doświadczenie śmierci (ang. near-death experiences). Dlaczego naukowcom tak ciężko uwierzyć w takie historie?

Sam jestem naukowcem i zdaje sobie sprawę, że nasza materialistyczna wiedza jest zbyt prymitywna i uproszczona. Ale ten naukowy materializm powoli się kończy. Rozumie to coraz większa liczba naukowców, ale media niekoniecznie chcą przedstawić ich opinie. Powinniśmy jednak mówić, o powiązaniu naszej egzystencji z naszą duszą i o jedności naszych świadomości z Bogiem na innym poziomie. Czas już dojrzeć i poszerzyć granice naszej wiedzy, by móc ogarnąć tajemnicę naszej świadomości, by w bardziej kompetentny sposób zrozumieć nasze życie.

Może Pańskie uzdrowienie było medycznym cudem, a nie wynikiem „boskiej interwencji”?

Tak, to z pewnością był medyczny cud, dużą rolę w moim ozdrowieniu odegrała także nauka – gdyby nie antybiotyki, nie przeżyłbym. Ale nawet lekarze, którzy się mną zajmowali powiedzą, że mój powrót do zdrowia po siedmiu dniach śpiączki jest poza jakimkolwiek wyjaśnieniem w sensie medycznym. Biorąc pod uwagę wszystko, co już wiemy, nie powinienem był w ogóle mieć jakichkolwiek doświadczeń, a tymczasem moje nieziemskie doświadczenie pozwoliło zajrzeć mi do „królestwa duszy”.

Czy, pańskim zdaniem, będziemy kiedykolwiek w stanie pogodzić naszą wiedzę naukową z wiarą na temat Boga i życia po śmierci?

Liczba naukowców i filozofów rozumiejących ten „głębszy poziom” cały czas rośnie. Świadomość jest o wiele większą tajemnicą niż wcześniej nam się to wydawało. Nigdy nie poznamy wszystkich odpowiedzi, a dyskusja na temat „teorii wszystkiego” prowadzona na bazie medycyny i kosmologii jest śmiechu warta. To, że tacy naukowcy sądzą, że uda im się wyjaśnić podstawową naturę wszystkiego, co istnieje, bez uwzględnienia Boga, jest zwykłą pychą!

Czy nauka będzie w stanie kiedykolwiek określić, że niebo istnieje naprawdę, bazując na tzw. doświadczeniu śmierci?

Jestem prawie pewny, że ludzki mózg i ludzki umysł nie będą nigdy w stanie poznać w pełni mechanizmu świadomości. Tzw. doświadczenia śmierci to klucz do zbliżenia nauki i sfery duchowej, i lepszego zrozumienia natury naszej egzystencji w świetle naszej wiedzy.

……………………………………………

0073

Reklamy

31 thoughts on “37) Pojęcie „Bóg” i „Jedność”, wiara, wymiary i atrybuty życia/ Modlitwa a medytacja/ Struktura przyszłego społeczeństwa/ Osobiste doświadczenia dr. Ebena Alexandra podczas śmierci klinicznej

  1. Witaj Monmaria. Miły i pożyteczny blog. Dużo w nim ciepła. Trzymaj tak dalej…

  2. No to nie jesteś sama ze swoją wizją Boga. 🙂
    Pozdrowionka

  3. Od razu zrobiło mi się raźniej. Miło jest nie być osamotnionym w swoich poglądach. Może uzbiera się nas garstka?

  4. Poprzez koleżankę znalazłem się wczoraj na Twojej stronie. Zdecydowanie dołączam do grona miłośników tego bloga. Zwolennikiem miłości i pokoju jestem od zawsze. Raczej nie udzielam sie na blogach. Po prostu wolę czytać i układać sobie pewne sprawy w głowie sam z sobą ale na pewno będę tu zagladać. Pozdrawiam i czekam na następne arty.

  5. dopisuję się i w końcu przejdę na wegetarianizm (w zasadzie cały czas się do tego przygotowuję:)

  6. „Nie wierzę w jednostkowego Boga Stwórcę, który sam będąc wieczny, dopiero w jakimś momencie stworzył świat, a zwolennikom tej teorii pragnęłabym zadać pytanie: Dlaczego był tak egoistyczny i samolubny, że choć był wiecznością, błogością i absolutnym szczęściem, nie podzielił się tym wszystkim z ludźmi wcześniej, tylko czekał całe eony, by wreszcie stworzyć wszechświat i życie? Dlaczego stworzył człowieka tylko na swoje podobieństwo, a nie tak doskonałego i boskiego jak On sam? Czy stworzenie przez Niego istot niedoskonałych, które nigdy Mu nie dorównają w jego doskonałości, zdanych na zawsze na Jego łaskę i mających Mu być wiecznie wdzięcznych za to, że je stworzył, jest aktem miłości? I wreszcie dlaczego ma być tylko jeden Bóg, a nie kilku, którzy wspólnie stworzyli wszystko, co jest? Jest zbyt dużo pytań i wątpliwości, dlatego taka koncepcja Boga mi nie odpowiada.”
    Wreszcie trafiłem stronę na której odnajduję myśli zgodne z moimi. Bóg jeden jedyny, pan i stwórca, takie wyobrażenie nigdy mnie nie przekonywało. Dobrze jest znaleźć inne osoby myślące podobnie. Pozdrówka dla forumowiczów

    • Witaj, Ra! Ja też kiedyś czułam się osamotniona w swojej koncepcji Boga, póki nie przeczytałam książki Silvii Wallimann „Pomost ku światłu” S. Wallimann jest osobą sensytywną i uznaną, cenioną oraz znaną autorką książek ezoterycznych w krajach niemieckojęzycznych. W tej książce znalazłam wypowiedzi autorki na temat Boga, które pokrywają się z moimi wyobrażeniami wypływającymi z Intuicji.
      Serdecznie pozdrawiam 🙂 🙂

  7. Sadzę, że część z nich jest wytworem wyobraźni, część symbolizuje realne istoty (dobre lub złe) z różnych poziomów astralnych, a niektóre to wysoko rozwinięte byty (Świetliste Istoty) ze Świata Duchowego, które materializowały się przejściowo na Ziemi lub całkowicie inkarnowały na naszej planecie w celu spełnienia określonej misji (= zainspirowania ludzi do rozwoju duchowego i pozostawienia przesłania w postaci konkretnych wskazówek). Pozostałe to duchy przyrody istniejące na Planie Fizycznym, ale zbudowane z rozrzedzonego eteru, dlatego niewidoczne dla większości ludzi, a jedynie dla osób sensytywnych.
    Wokół nas roi się z jednej strony od bytów astralnych, które mają destrukcyjny wpływ, z drugiej zaś otoczeni jesteśmy Aniołami Stróżami i Przewodnikami Duchowymi, którzy są zawsze gotowi wspierać nas na drodze rozwoju duchowego. Od nas zależy, czy damy się zdominować przez negatywne istoty czy nawiążemy kontakt z Istotami z Wyższych Wymiarów. Nikt nie jest bezbronny, nic nie dzieje się bez naszego przyzwolenia. Wszystko jest kwestia wolnej woli i decyzji podejmowanych świadomie jak i podświadomie. Od tego, jaki decyzje podejmujemy na poziomie podświadomości i świadomości, zależy intensywność kontaktu z własną nadświadomością (=Wyższą Jaźnią/ Wyższym Ja/ Iskrą Bożą w nas).
    To tak mniej więcej w ekspresowym skrócie.
    🙂 🙂

  8. Masz ciekawe przemyślenia. Pozdrawiam

  9. Witam serdecznie . wydawało mi się , że przemyślenia na temat Boga , świadomości wyrobiłem sobie wcześniej i jestem przodownikiem w tej sprawie a tu niespodzianka , takich jest więcej i do tego w swych przemyśleniach zaszli dużo dalej , a do tego zdążyli już to zapisać dla innych . Wynika z tego ,że się trochę lenię , ale obiecuje nadrobić. Pozdrawiam

  10. Nietypowe jest Twoje wyobrażenie o Bogu, ale warte zastanowienia się. Dziękuje i pozdrawiam:)

  11. Ciekawa strona pozdrawiam

  12. Jest nad czym pomyśleć po przeczytaniu tego tekstu ❤

  13. Witam,
    Przeczytałam tylko wprowadzenie do twego artykułu (ze wzgledu na to, Że jest długie). Mam nadzieję, że się nie gniewasz?
    Postanowiłam napisać ten wpis, gdyż chciałabym się podzielić swoim doświdczeniem. Przez długie lata zadawałm sobie pytania na temat Boga, stworzenia itd. Miałam też swoje teorie na ten temat. Ale coś niegdy mi nie dawało spokoju. Tym „czymś” było pytanie: Kim jestem? Czytałam na ten temat wiele i m.in. dowiedziałam się, że jesteśmy świadomoscią, Bogiem – jednak nie miałam do tego przekonania. Ale mimo wszystko chciałam uzyskać odpowiedź na pytanie kim jestem, więc ciagle zadawałam go sobie, a raczej Bogu – aż do skutku. I pewnego dnia otrzymałam odpowiedź w formie doświadczenia. Dowiedziałam się, że my wszyscy jesteśmy jednym Stwórcą, czystą Świadomoscią (to jedno i to samo), który doświadcza siebie samego jako człowieka (i całe stworzenie). Bada je. Ale tą jednią i tym Stwórcą nie jesteśmy z poziomu człowieka, tylko ducha (nie duszy). On (my) nie jest ani doskonały, ani niedoskonały, ani dobry, ani zły. Jest wieczny i neutralny (wszystko odnosi się do Świadomosci). Bóg jest wszystkim.

  14. Witaj 🙂 Pewnie, że się nie gniewam. Każdy ma prawo wybrać sobie z artykułów na tym blogu to, co chce i tyle, ile chce 🙂
    Serdeczne dzięki za podzielenie się swoimi doświadczeniami i refleksjami. O to właśnie chodzi! Dzięki temu każda następna zaglądająca tu osoba będzie miała bogaty materiał do rozmyślania i kontemplacji 🙂
    Serdecznie Cię pozdrawiam 🙂 🙂

  15. Ja także podrawiam serdecznie. Fajny jest ten blog :-). Poczytałam sobie niektóre artykuły. 🙂

  16. Tak sie ciesze, ze trafilam na ta stronke! Wreszcie spotykam istoty myslace podobnie jak ja! Piekny wywiad z panem Ebenem Aleksanderm. jestem zachwycona prawem naszej wolnej woli. Zastanawiam sie nad rola takich nedznikow jak ci z Panstwa Islamskiego, gdzie oni beda zakwalifikowani, skorzystali z prawa wyboru, wybrali zlo…. Czy trafia tez do tej pieknej krainy?!….

  17. Witaj, Kartki Wdzięczności 🙂
    – „Czy trafia tez do tej pieknej krainy?!….
    Jedno z podstawowych Praw Kosmicznych mówi, że to, co wysyłamy, wraca do nas po jakimś czasie. Nie zawsze od razu, czasami dopiero po setkach czy tysiącach lat. Wygląda więc na to, że nie trafią do tej pięknej krainy, krainy, której piękno i panująca tam miłość są dla nas niewyobrażalne…
    A konsekwencjach naszych czynów pisze śp prof. Lidia Stawowska (wpis 42):
    Fragment – „Dociekanie istoty życia, tak. Podjęłam się badań nad reinkarnacją po to, by udowodnić, że ona istnieje. Dlatego zajęłam się niewidomymi. Uznałam, że jeżeli niewidomy wróci do poprzedniego wcielenia, będzie widział. Przebadałam 100 chętnych z Polskiego Związku Niewidomych. Okazało się, że mają dużą barierę lękową przed ujawnianiem swoich przeżyć. Wynikało to z faktu, że przyczyna ich kalectwa tkwiła w poprzednich wcieleniach. N przykład pan Stefan stracił wzrok w chwili ogłoszenia stanu wojennego, na tle emocjonalnym. Co było w jego poprzednich wcieleniach? W roku 1944 zginął w łapance na rynku we Lwowie. Niemcy uderzyli go w tył głowy, w ośrodek wzrokowy. Bardzo dokładnie to opisał. To przeżycie z poprzedniego wcielenia wróciło, gdy ogłoszono stan wojenny. Ale to jeszcze było zbyt mało. W poprzednich wcieleniach miał trudne życie, był kupcem, studentem, żebrakiem, synem chłopów pańszczyźnianych, ale nie one spowodowały jego obecne kalectwo. Podczas hipnozy cofnęłam go o 2000 lat. Okazało się, że był wtedy wodzem indiańskiego szczepu w Ameryce Południowej, nazywano go Ptasznikiem. Dlaczego? Ponieważ łapał ptaszki i wydłubywał im oczy. Po dwóch tysiącach lat musiał doświadczyć tego samego: stracił wzrok! Tutaj bardzo dobrze się sprawdziło prawo przyczyny i skutku.” (Też super ciekawa rozmowa, gorąco polecam)
    🙂 🙂

  18. No i ja znowu sie udzielam no bo jak moglabym inaczej ?,no jak ? 😉 😀 😀 Calkowicie rozunuje z Tym co tu opisalas,calkowicie !!!! Przypomina mi sie jak to sie u mnie zaczynalo,a zaczelo sie w wieku 16 /17 lat kiedy moi rodzice i rodzenstwo zmienili wyznanie na Zielonoswiatkowe oprocz mnie.Wtedy bylam w ciazy z moim pierworodnym i za niedlugo wyszlam za maz,mlodziudko 18 lat.Bylam na tych spotkaniach pare razy,nawet z mezem raz i powiedzielismy nigdy wiecej ( to bylo jak sekta,na spotkaniach moja rodzina byla anielsko dobra,w domu wracalo stare ja i nie koniecznie w sensie pozytywnym),a ja z kolei zostalam ,,czarna owca w rodzinie” zdana tylko na siebie,nawet jak czasem bylo bardzo bardzo zle……. Mijaly lata,bylo roznie,lecz od tamtej pory zaczely sie pytania,analiza zachowan ludzkich,odkrywanie falszu i obludy w religiach,ale w szczegolnosci wielka tesknota prawdy.Nareszcie tutaj znalazlam tak jakby dopelnienie,wyraz tego co czulam,co myslalam ze tak jest,tylko nie umialam sobie jakos tego poukladac,zrozumiec,Ty to poukladalas za mnie i resztki zaslony opadly.Ha ! , najlepsze to to ze powyzszy artykul ten wywiad Ebenem Alexandrem ,calkiem nie tak dawno czytalam,potem tez wpadl mi w rece artykul z Lidia Stawowska.lecz w gaszczu codziennych obowiazkow gdzies to ulecialo,a tu masz !!!! 😉 😀 😀 Jak pieknie czasem wydarzenia zataczaja kolo 🙂 ❤
    Moniko mysle,ze masz naprawde super predyspozycje ,na pozostanie ,,Tam" przewodnikiem duchowym,kto wie moze sie spotkamy ????? 😉 😀 😀
    Serdecznie pozdrawiam wszystkie duszyczki tutaj ❤ ❤ ❤

    • Witaj, Mario, ponownie ❤ I jak? Doskonale. Odnoszę wrażenie, że wnioski, do jakich doszłyśmy w trakcie naszych duchowych poszukiwań, pokrywają się w ogromnym stopniu! To fascynujące! I moim zdaniem świadczy o tym, że idą we właściwym kierunku. Jestem pod wrażeniem! Dzięki Ci również za ten komentarz! Miałam dokładnie takie same doznania wtręcie moich duchowych poszukiwań. Tęskniłam bardzo mocno za prawdą i w im większym stopniu znajdowałam odpowiedzi na swoje, tym bardziej wyobcowana i nie zrozumiana czułam się w świecie zewnętrznym. Jesteś pierwsza osobą, która rezonuje z moim rozumieniem pojęcia Bóg, i nie ukrywam, że jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa  Bardzo cenię sobie panią śp Lidię Stawowską. Wspaniała kobieta!
      Mario, jestem przekonana, że trafiłaś na ten blog nie przez przypadek i w idealnym dla siebie momencie. Czy słyszałaś kiedyś o bardzo znanej i cenionej niemieckiej psycholog, która nieoczekiwanie zmarła kilka lat temu? Nazywa się Petra Angelika Peick. Stworzyła pojęcie psychologii ezoterycznej. Napisała kilka doskonałych książek. Jedna z nich, którą przeczytałam jednym tchem i wciąż do niej wracam, to „Eine Reise in frühere Leben”. Gorąco polecam!
      Tak, Mario, wydarzenia potrafią zatoczyć piękne koło! Może się spotkamy…. Życzę Ci spokojnej nocy 🙂 ❤

  19. Och Moniko,kiedy czytam Twoje odpowiedzi to serce mi malo nie wyskoczy z radosci 😉 ,az mi sie pojawiaja lzy wzruszenia ❤ .Kiedy pisalam tutaj komentarze,przelatywaly mi mysli,ze moze jestem za szczera,moze za duzo prywaty przytaczam,ale pozniej pomyslalam ,,no i ????" ,przeciez pisze prawde,pare okrojonych faktow z mojego zycia i nie mam nic do ukrycia i naprawde nie interesuje mnie co kto o mnie pomysli,nie jest to dla mnie wazne.Nauczylam sie,ze ludzkie jezyki potrafia zrobic wiele krzywdy,dlatego kiedy slysze lub czytam krytyke pod moim adresem zawsze mowie : ,,wejdz w moje buty,przejdz w nich przez moje zycie ,a wtedy dopiero mozemy rozmawiac "
    Jesli chodzi o wyobcowanie,odrzucenie,kiedy zaczyna sie cos z nami dziac,doskonale wiem o czym mowisz.Przezylam wiele odrzucen,najbolesniejszych przez rodzine (teraz jest w miare ok.jesli mozna tak powiedziec,tylko dlatego ze nie potrzebne mi chowac urazy i zali do tego, czego i tak nie moge zmienic),tylko dlatego ze jestem ,,inna" i nie podzielam wierzen czy pogladow innych,nie zyje i nie robie tak jak wszyscy,bo tak trzeba,tylko ide swoja droga,zycie w matrixie to nie moja bajka 😉 🙂 .Natomiast dzieje sie obecnie bardzo dziwna rzecz z moim obecnym mezem,ktorego zawsze uwazalam za moze troche niepozornego,niezdarnego ale za to dobrego czlowieka.Otoz im bardziej ja sie wglebiam w swoj wlasny rozwoj,tym bardziej On ,jak by to nazwac.. ,,prymitywnieje",neguje i jawnie mnie prowokuje,taka sytuacja byla wczoraj.Jego prowokacje sa tak prymirywne i w oczach ma cos dziwnego,ze naprawde ciezko nie wyjsc z siebie i stanac obok 😉 😉 😀 .Niestety wczoraj mu sie udalo i dostal w leb,i nie o to mam zal do siebie ze dostal w leb bo zasluzyl,tylko o to ze w tak prymitywny sposob dalam sie wyprowadzic z rownowagi.Coz widocznie sporo pracy przede mna nad cierpliwoscia i doszlam do wniosku,ze chyba nigdy nie bylam w tym dobra i to pod kazdym wzgledem,zarowno w codziennym zyciu (chociaz w ostatnim czasie bardzo sie wyciszylam i przyznam,ze lubie byc sama z soba w ciszy i wchlaniac potrzebna mi wiedze),jak i wlasnie glod wiedzy i wcielanie w zycie pomyslow,idei…. Tak bardzo bym chciala oby ludzie sie obudzili,szczegolnie Ci najblizsi,moje dzieci prawie wszystkie juz dorosle,patrza na mnie z pewnym zainteresowaniem i jak by troche dziwnie ( pewnie mysla,ach mama znowu znalazla jakas ideologie i pewnie jej to przejdzie 😉 😉 😀 ),dlatego postanowilam ,ze swoja osoba,zachowaniem,postawa pokaze im droge do zrodla,a jak zapytaja,chetnie wtedy odpowiem co do tej pory wiem,nic na sile 🙂 🙂
    Moniko bede za niedlugo szukac prac Angeliki Peick,przyznam ze sie nie spotkalam,ale ile jeszcze przede mna,narazie co rusz znajduje przewspaniale tematy u Ciebie i tyle jeszcze musze poznac i zrozumiec,ale jest to tez niezmiernie fascynujace uczucie ,kiedy sie czuje jak pomalu kolejne szufladki otwieraja sie nie tylko w glowie 🙂
    Tak wiec ja sie biore za dalsze zglebianie,dzisiaj jest wspanialy dzien dlatego tym bardziej zycze Ci spokoju w sercu i cudownego dnia i nie len sie 😉 😀 ,tylko bierz sie do pracy bo mi brakuje Twoich nowych artykulow i pewnie nie tylko mi 😉 😀 😀 😀
    Przesylam Ci lub przynajmniej probuje mnostwo pozytywnej energii i milosci ❤ ❤ ❤

  20. naturalnie,spokojnej nocy ❤

  21. Witaj, Mario, ponownie 🙂 ❤
    Przede wszystkim serdecznie Ci dziękuję za pozytywną energię i miłość i w pełni odwzajemniam te wspaniałe wibracje! 🙂 ❤ Nie jesteś za szczera i nie piszesz za dużo. Poza tym, tak naprawdę wszyscy mamy podobne doświadczenia, jeśli chodzi o różnego rodzaju negatywne doznania, tylko każdy o innej intensywności. Ja też staram się codziennie o to, aby nie wpaść w sieci matrixa, a o to nie trudno. Trzeba się stale kontrolować i obserwować i być wytrwałym w poznawaniu samego siebie i wewnętrznej transformacji. Emocje to potężna energia i trzeba naprawdę bardzo wielu lat intensywnej pracy i determinacji, aby je jako tako okiełznać . Są jak pędzące konie (właśnie w Apokalipsie konie symbolizują emocje). Zgadzam się z Tobą całkowicie odnośnie tego, że najskuteczniejszym sposobem wskazania drogi powrotnej do Źródła jest właśnie osobista postawa, taka, która zachęci i zainspiruje innych…Mario, jestem bardzo ciekawa, jak odbierzesz panią Peick. Napisz, kiedy wyrobisz sobie zdanie o niej i o tym, co napisała. Na youtube jest sporo filmików z nią. Bardzo się cieszę, że znalazłaś tu na tym blogu informacje, których od dawna szukałaś. Poza tym mówisz o fascynacji, a to jest bardzo piękne, gdyż fascynacja jest podstawą wszelkich skutecznych dociekań i poszukiwań, pracy twórczej i jedna z podstawowych pozytywnych sił napędowych w życiu. Mario, wszystkiego dobrego i spokojnej nocy 🙂 ❤ 🙂 ❤ 🙂 ❤

  22. Twoje slowa to balsam dla duszy,kiedy upadam,potrafisz podniesc na duchu.dziekuje Ci ❤ .Czasem(ostatnio czesciej) mam wrazenie ze nie pasuje do tego swiata,jakby sie wszystko sprzysieglo……… , z ta postawa to tez roznie,trzeba sie czasem mocno w sobie zaciac aby nie wpasc w nerwy,jakies takie prowokacje przezywam ostatnio z kazdej strony,szczegolnie od najblizszych,ale wiem ze sa to proby……….. Zmykam poznac pania Peick.Spokojnej nocy aniele ❤

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s